na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Góra Markowca i 26 pomników przyrody, 8 lutego 2009



Przeglądając mapę Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego, zwróciła naszą uwagę duża ilość głazów narzutowych znajdujących się w rejonie Doliny Zagórskiej Strugi, na wschód od Rumi. Łącznie z pomnikowymi drzewami, doliczyliśmy się ponad dwudziestu „obiektów” wpisanych do rejestru Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody. Do tego, na samym czele doliny, można zauważyć wysokie wzniesienie Góry Markowca. Słynie ona z dwóch powodów. Niesamowitego widoku na Rumię, oraz z historycznej obrony przedpola Gdyni przez ulokowanej na wzgórzu, niemieckiej baterii przeciwlotniczej. Stanowiła ona centrum, na którym oparła się niemiecka obrona trójmiasta od północy. Podczas tak zwanej bitwy o Janowo, odparła pancerny klin armii radzieckiej frontu białoruskiego, próbującej uderzyć na trójmiasto od północy, Strzelając dosłownie ogniem na wprost i podając koordynaty celów artylerii okrętowej, zmasakrowała, a wręcz wyeliminowała z walki znaczną część jednostek radzieckich w tym część polskiej 1 brygady pancernej.

Ze względu na wręcz górzysty teren, niewielkie odległości pomiędzy pomnikami przyrody, które często trzeba będzie pokonywać na azymut, oraz oblodzone leśne drogi, jakoś środek do zrealizowania wycieczki wybraliśmy wędrówkę pieszą, która przybrała charakter swoistego marszu na orientację, w którym za punkty kontrolne, rolę przyjęły pomniki przyrody.

Wcześniej trasa została przygotowana na GPSie do którego wgraliśmy trasę marszruty, oraz położenie pomników przyrody pobrane w formie plików gpx z mapy Lasów Państwowych. Opis i numerację poszczególnych głazów i drzew znaleźliśmy w części opisowej Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego Eko Kapio. Już w fazie planowania zauważyliśmy kilka błędów i nieścisłości w formie błędów w opisach, jak też brak aktualizacji względem rejestru wojewódzkiego konserwatora przyrody. Niestety nie mając pełnego jego wykazu, nie byliśmy w stanie ustalić brakujących nam pomników.

Na wycieczkę Pomeranii, w Rumi stawili się tylko organizatorzy, czyli Daszka i Phantomiusz. Od razu na pierwszy ogień poszło podejście pod Górę Markowca. Wysokie na 92 metry wzniesienie, do tego skute lodem, przyczyniło się do pierwszych naszych wywrotek i potrzeby chwytania się byle czego. Na szczycie przywitał nas bunkier po dalmierzu i stanowisku dowodzenia baterią. Szczyt niesamowicie przeorany. Ciężko było ustalić, gdzie znajdują się byłe okopy, a gdzie leje po bombach. Po kolei wedle planu znajdujemy betonowe cokoły – podstawy pod działa 105 mm Mieliśmy stąd całą Rumię jak na dłoni. Niemcy pewnie ściśniętych pomiędzy Mostowymi bagnami, a morenowymi wzgórzami Rosjan też tak mieli.

Zjadamy na bunkrze śniadanie i ruszamy w dół, aby odnaleźć czarny szlak zagórskiej strugi. Nim mamy dojść do leśniczówki Zbychowo. Zaraz po wejściu w las odnajdujemy tajemnicze coś, czego nie potrafimy określić. Pomnik lub stara mogła. Czyli głaz, ze śladem po tablicy, odtoczony kolumnami po płocie. Idziemy dalej, zbliżamy się do miejsca w którym miała znajdować się mogiła po marynarzach walczących tutaj w 1939 roku. W lesie widać zarys okopów. Jest i mogiła prawdopodobnie trzech, czy czterech nieznanych z nazwiska polskich marynarzy, którzy tutaj polegli z Batalionu Morskiego. Niestety jest zdewastowana. Pozostała tylko podstawa pod tablicę i znicz. Nic więcej. Trochę smutne to.

Na skrzyżowaniu przed leśniczówką znajdujemy pierwszy pomnik przyrody z długiej listy. Jest nim Dąb bezszypułkowy o numerze 513. Urocze miejsce do odpoczynku z zachęcającymi do tego ławkami. Chwilę potem na szlaku znajdujemy daglezję zieloną która widnieje pod numerem 888, ale najciekawsze drzewo znajduje się kilkaset metrów dalej przy leśniczówce Zbychowo. Jest nim potężny modrzew Zbyszko. Widniej pod numerem 510 i jest ponoć najgrubszym drzewem na terenie Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego.

Kolejną daglezję zieloną o numerze 889 znajdujemy na szlaku, kolejne kilkaset metrów dalej. Teraz kończymy wędrówkę szlakiem i kierujemy się w dół doliny. Na naszej dalszej trasie, mamy się spotkać z tutejszym głazami. Pierwszy trzeba przyznać, wymagał od nas pierwszego poszukiwania. Lokalizacja podana przez lasy państwowe na GPSie była przesunięta o jakieś 60 metrów. Ale było warto. Piękny głaz o numerze 1140 na którym rosną dwa buki stworzył przedsmak tego, co będzie nas na wycieczce oczekiwać. Robimy fotki i ruszamy dalej. Nie idziemy jak wskazuje GPS, tylko obieramy lepszą drogę wzdłuż Zagórskiej Strugi. Po chwili znów zagłębiamy się w las. Znajdujemy kolejny głaz, przy którym umieszczono na paliku tabliczkę pomnik przyrody. Widnieje na mapie pod numerem 1141. W jego rejonie tworzy się zamieszanie z pomnikami przyrody. Na mapie Eko Kapio widnieją trzy z czego dwa opisane. My widzimy jeszcze jeden, tylko jego rozmiar, nie zgadza nam się z wielkością tego opisanego. Rozpoczynamy poszukiwania. Znajdujemy jeszcze dwa głazy które swymi rozmiarami mogłyby zasługiwać na miano pomnikowych. Ale to, nie to, Nasz pomnik ma się składać z dwóch głazów. Odnajdujemy go poniżej leśnej drogi. Najpierw ten mniejszy głaz, który zachwycił nas swoim pasiastym kolorem, a potem poniżej drugi, mniej widoczny obrośnięty mchem. Jest to pomnik o numerze 1143.

Schodzimy z powrotem do doliny. Po drodze Daria gubi swój szczęśliwy, srebrny długopis. Niestety, poszukiwanie spełzły na niczym. Ruszamy ponownie w drogę. Odnajdujemy na skraju lasu pomnik, o numerze 1119 którym jest daglezja zielona. Po drugiej stronie doliny widzimy budynek leśniczówki Stara Piła. Postanawiamy dojść do niego, nie według śladu na GPSie, a drogą biegnącą w jej kierunku. Po drodze mamy mieć przeszkodę wodną w postaci Zagórskiej Strugi. Może będzie tam jakaś kładka. Droga się kończy, a my wkraczamy w bagnisty, grząski teren. Daria, uparcie chce w tym rejonie rozpocząć poszukiwania kładki, przy okazji prawie topiąc mnie w bagnisku. Jednak miała rację. Znajdujemy kładkę z gałęzi i po przedarciu się przez mokradła, po drugiej stronie jesteśmy koło leśnictwa Stara Piła. Witają nas tutaj groźnie wyglądające i szczekające psiaki. My udajemy się do pobliskiego pomnika przyrody. Miał się znajdować na skrzyżowaniu dróg. Odnajdujemy o jednak na strugą, a jest nim Bluszcz pospolity wspinający się po jesionie. Obok rośnie jeszcze kilka mniejszych okazów. Jednak za pomnik o numerze 1073 zostało uznane, to jedno drzewo. Podziwiamy z Daszką, wspaniale wyglądające grube pędy rośliny która wpina się po Jesionie. Odnajdujemy jeszcze bluszcz rosnący na drodze i przekraczając most na strudze ruszamy w dalszą drogę.

Nieopodal skrzyżowania w lesie, a nie jak wszystko wskazuje na skrzyżowaniu odnajdujemy wspaniały dąb bezszypułkowy o numerze 514. Ponownie zgłębiamy się las. Idziemy pod górę, aby odnaleźć kolejny głaz o numerze 742, Nie zatrzymujemy się przy nim dłużej. Po chwili odnajdujemy kolejny pomnik przyrody o numerze 741 który stanowią dwa głazy. Jeden mniejszy i drugi większy, który przypomina kamienny stół. Przy nim oczywiście krótki odpoczynek. Ruszamy i po chwili odnajdujemy kolejny dziw. Jest nim pomnik o numerze 101 i nazwie Bracia leśni. Są to rosnące ze sobą dwa gatunki drzew. Buk i dąb, Przy czym buk ,jakby rośnie w środku Dębu. Niestety drzewa już są martwe, a ja muszę przyznać, że po raz pierwszy coś takiego widzę.

Kolejny pomnik przyrody o numerze 139 stanowi głaz, na którym rośnie buk. Wspaniałe korzenie, jakie wytworzyło drzewo, obrasta potężny głaz. Idąc dalej, znajdujemy chyba największy tego dnia głaz o obwodzie prawie 10 metrów. Jest nim pomnik o numerze 110. Następny głaz z numerem117 znajdujemy po dość długich poszukiwaniach. Jednak jest. Zaczynamy odczuwać zmęczenie, a droga daleka. Na kolejny pomnik przyrody o numerze 1145 prawie nie zwracamy uwagi. Trochę dużo ich się uzbierało na naszej liście, ale wszystko nam wynagradza buk Nosal. Potężne drzewo, z niesamowitym grubym i zakrzywionym konarem zostało wpisane do rejestru chyba pod numerem 1127. To „chyba” wynika stąd, że na mapie nosal rośnie w miejscu kolejnego pomnika przyrody do którego mamy dotrzeć. Jeśli pomyłka jest tylko w opisie ikonki na mapie to wtedy Nosal ma przyporządkowany numer 1074. Przedzieramy się na drugą stronę Zagórskiej Strugi. Ja po powalonym konarze, a Daria po kamieniach. I znajdujemy kolejny głaz. Ten pomnik przyrody nie widnieje ani na mapie Eko Kapio, ani na mapie Lasów Państwowych. Widocznie niedawno został wpisany do rejestru.

Teraz czeka nas wspinaczka na wzgórza po drugiej stronie doliny. Odtąd rozpoczynamy powrót do Rumi. Wchodzimy z wielkim trudem po stromym zboczy na wzniesienie , na którym znajdujemy kolejny buk mylony z Nosalem. Ten sam gatunek, jednak drzewo o prawdopodobnym numerze 1074 znajduje się w miejscu w którym teraz jesteśmy. Poza tym różnica obwodu pnia w pierśnicy wynosi ponad metr z niekorzyścią dla Nosala.

Kierujemy się na wschód do Rumi. Schodzimy dolinką do Zagórskiej Strugi. Po drodze napotykamy drużyny przygotowujące się do paintbolla . Idziemy kawałek słynnym brukiem rumskim. I czarnym szlakiem ponownie wchodzimy w las. Na nim odnajdujemy pomnik przyrody o numerze 1072 którym jest potężna sosna zwyczajna. Później jeszcze wchodzimy na grzbiet góry na którym mamy znaleźć kolejny ostatni na liście pomnik. Jest nim drzewo, a właściwie dwa drzewa. Nazywa się Bracia Kaszuby. Są to tak jak w przypadku Leśnych braci, zrośnięte ze sobą dąb i buk. Tyle, że żywe. Niezwykle wygląda korzeń buka wyrastający z dębu.

Na braciach Kaszubach kończymy naszą wycieczkę po pomnikach przyrody otaczających Dolinę Zagórskiej Strugi. Schodzimy w dół doliny i kierujemy się na dworzec PKP. Zmęczeni i ubłoceni, ale zadowoleni z wykonanego zadania zalegamy w pociągu SKM


Dodane 11 lutego 2009, 03:48 przez Daszka i Phantomiusz

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Daszka i Phantomiusz


Daszka i Phantomiusz, 11 lutego 2009, 15:29
Fotki dodane, relacja napisana :D
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (244)