na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » [było] 2007-04-08 Przemyśl i okolice, 9 kwietnia 2007





W przerwie między rodzinnymi spotkaniami przy świątecznym stole wyskoczyłam na krótki rowerowy spacer z Przemyśla do granicy polsko-ukraińskiej. Za cel postawiłam sobie zwiedzić okolice fortu Salis Soglio w Siedliskach. Nazwa fortu pochodzi od nazwiska jednego z głównych inżynierów, którzy pracowali nad budową tej twierdzy (w latach 1876-1883). Warto też wspomnieć, iż twierdza Przemyśl jest unikalnym zespołem fortyfikacji, które rozmieszczone są w dwóch kręgach wokół miasta (zewnętrzny pierścień liczy 45 km obwodu i w jego skład wchodziło 42 forty!).
Wyjeżdżając z Przemyśla, z doliny Sanu, skierowałam się w kierunku południowo-wschodnim ku granicy (do której w linii prostej jest ok. 10 km). Przy tej okazji nie mogłam sobie odmówić zajrzenia na żydowski kirkut. Za miastem natrafiłam na oznakowanie rowerowego szlaku „Śladami Szwejka”. Jest to dla mnie miła niespodzianka i jednocześnie udogodnienie, bo wcześniej niestety nie zapuszczałam się w te strony. Zanim dojadę do Siedlisk, przeprawiam się przez mostek nad Wiarem i eksploruję kilka zarośniętych i zakrzaczonych ruin fortecznych w okolicy Jaksmanic (tuż przed Siedliskami). Jadąc wzdłuż granicy i wjeżdżając na wzniesienia na horyzoncie ukazywał się gdzieniegdzie widok wyższych pagórków Pogórza i Bieszczad. W końcu dojeżdżam do Siedlisk i do zabudowań fortu Salis Soglio. Słyszałam, że nie można zwiedzać tego fortu, gdyż jest on zamknięty. Na miejscu okazuje się, że przed wjazdem postawiona jest jedynie tablica z zakazem wstępu, ale wjechać do fortu można… Decyduję się skorzystać z tej okazji, ale nie przejechałam nawet 10 metrów, gdy zza krzaka wyrósł patrol straży granicznej… Na szczęście mili panowie strażnicy nie mieli nic przeciwko, abym pozwiedzała leżące przy samej granicy ruiny fortu. Strażnicy „sprawdzali” podejrzane osoby, które w języku polskim nie rozmawiały. Ja do tej grupy nie należałam :) Nie spodziewałam się, ujrzeć tak dobrze zachowanych ruin fortu. Z tego miejsca udałam się najkrótszą możliwą drogą do domu. Na zakończenie, przejeżdżając przez San, mogłam nacieszyć się panoramą Przemyśla.
Cała trasa wyniosła 37 km.

Ze świątecznymi pozdrowieniami,
Jesionek

PS Z tego, co wiem, niektóre/-rzy bikerki/-rzy planują objechać Polskę dookoła. Mam nadzieję, że powyższe info pomoże im w planowaniu trasy ;)



Dodane 9 kwietnia 2007, 04:04 przez Jesion

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Jesion


Flash, 9 kwietnia 2007, 13:47
Super... a fort Optyń jest podobnie ciekawy?
Phantom, 9 kwietnia 2007, 16:35
Fajny ten Fort. Nie myślałem, że lubisz zwiedzać obiekty militarne :)

A międzynarodowych szlaków rowerowych i ich odnóg faktycznie ostatnio się namożyło.
Janusz, 9 kwietnia 2007, 18:03
W Przemyślu byłem 2-3 tygodnie w 1967 roku. Tak mniej więcej ten rok 1967 pamiętam. Potwierdzam, że okolica fortami stoi :) I już wtedy były tam forty przeróżnej maści i wieku :) ! ! ! Mam nawet potwierdzenie z niezależnego źródła, że były jeszcze kilka lat temu, więc pewnie stoją do dzisiaj. Te "nasze" były o 15 minut spacerku od Technikum Rolniczego. Świetnie nadawały się do przeróżnych dziecinnych zabaw :) również je polecam !!!
Satan, 9 kwietnia 2007, 19:05
Fajna relacja!!Ach te wschodnie rubieże!!Trzeba się tam w najbliższym czasie wybrać....bezwzględnie!!
I pozdrowienia dla Autorki!
Jesion, 10 kwietnia 2007, 11:50
Cieszę się, że relacja się spodobała :) I bardzo dziękuję za pozdrowienia :)

Flash, fortu Optyń nie widziałam, ale z aktualnych zdjęć (wejdź np. w zakładki o twierdzy Przemyśl na fotoblogu przemyski.blox.pl - aktualne zdjęcia to te kolorowe) wynika, że prezentuje się on trochę skromniej. Mogę polecić zajrzenie do fortu Łętownia (gdybyś np zdecydował się zaglądnąć do Zamku w Krasiczynie i skierował się do Przemyśla miałbyś po drodze), który jest jedynym fortem zagospodarowywanym w celu zwiedzania. Salis Soglio uważam jednak za atrakcyjniejszy i większy. Zachęcam Cię do zajrzenia do Przemyśla (spróbuj np podjazdu od Sanu na Kopiec Tatarski, wys. ok. 352 m n.p.m., ul. Basztową albo Tatarską :) a jakie są stamtąd widoczki :) ). Zdjęcia na w/w fotoblogu o Przemyślu mówią za siebie.

Phantom, w rzeczywistości myślałam, że nie uda mi się zobaczyć fortu. Najbardziej chciałam popatrzeć z granicy na ukraińskie pola i górki, ale ten znak "zakaz wstępu" był tak kuszący :)

Janusz, byłeś w Przemyślu w 1967 r.? Szacunek! :)
Flash, 10 kwietnia 2007, 11:55
Jeśli ten zamek w Krasiczynie jest tego wart, to w drodze dookoła Polski myslę, że mógłbym nieco odbić z trasy... wszak i większe odskocnie od trasy po drodze planuje.
Jesion, 10 kwietnia 2007, 12:22
Flash, XVII-wieczny zamek w Krasiczynie jest wart zobaczenia!
Na południe od Przemyśla mogę polecić Ci jeszcze zajrzenie do Arłamowa (gdzie był internowany Wałęsa, a nieopodal w tej leśnej głuszy można odnaleźć lotnisko; chociaż jeśli będziesz w trasie sam, to raczej odradzam, ja przeżyłam w tym miejscu jeden z najmocniejszych thrillerów w moim życiu), Kalwarii Pacławskiej i Posady Rybotyckiej (gdzie jest najstarsza w Polsce cerkiew). Moim zdaniem z wymienionych tu miejsc najbardziej na uwagę zasługuje właśnie zamek w Krasiczynie (jeśli musiałbyś wybierać).
Flash, 10 kwietnia 2007, 12:26
Zaintrygowałaś mnie... możesz napisać coś więcej o tym thrillerze? :)
Jesion, 10 kwietnia 2007, 15:54
Mocne przeżycia w Arłamowie zagwaranowałam sobie dawno, dawno temu, rozbijając namiot (nieświadomie) w ostoi dzikiej zwierzyny. Spędziłam z koleżanką kilka godzin w ciemnościach wśród wyjących i walczących w ciemnościach zwierząt (one ujawniły się już po rozbiciu namiotu i zapadnięciu zmroku). W jednej ręce ściskałam palącą się świecę (bo przecież dzikie zwierzęta boją się ognia), a w drugiej saperkę. W okolicach Arłamowa spotyka się już niedźwiedzie, o czym dość często słyszy się w lokalnych mediach...
Kolega, który sam jechał w ciągu dnia na rowerze przez Arłamów wspominał, że czuł się w tym odludnym miejscu bardzo nieswojo.
Kasia, 10 kwietnia 2007, 17:33
Aśka, ja bym po takim przeżyciu chyba zupełnie osiwiała. Podziwiam.
Flash, 10 kwietnia 2007, 18:32
Ooo... dzika zwierzyna... coś dla mnie ;)
Kasia, 10 kwietnia 2007, 19:11
Flash, wiesz, może spotkasz jakąś ciekwaszą zwierzynę w Borach podczas noclegu pod chmurką :D Jeśli jednak sprawa okaże się trudna, zawsze możesz liczyć na dzikie komarzyce :D
Phantom, 12 kwietnia 2007, 18:19
Przechodziłem przez Arłamów podczas spaceru dookoła Polski i niestety niedżwiadka wówczas tam nie spotkałem, Taki skrót wymyśliłem idąc do Przemyśla z Ustrzyk. Jakiś miejscowy mi doradził. Sołtys chyba :)
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (8)