na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Kółeczko Raduńskie, 25 stycznia 2009



Prolog:

Naprawdę zaskoczyło mnie/nas/ sytuacja w Dolinie Ewy.Bo to nią ostatecznie pojechaliśmy do Osowy.Jak się potem okazało strzał w “10”. Jeśli takie same warunki były by w Dolinie radości pociąg z powodzeniem by nam uciekł.
Szklanka,szklanka,szklanka-poza niewielkimi odcinkami gdzie rower jakoś się toczył (6km/h ) reszta pokonana pieszo.Choć I ten sposób przemieszczania się do łatwych nie należał.
Podróż pociągiem to formalność.W czasie jazdy skrzętnie spoglądałem na leśne dukty by wypatrzeć choć błota! Bo to ono tego dnia było naszym marzeniem.Dawało szanse na jakąś “normalną” jazde.
Było różnie,raz lód,raz błotko.
W Skorzewie I tuż za nim przez około 5 km miny nasze były pełne optymizu,eeeeee fajnie jest , da sie jechać!!!!!!
Lecz szybko czarł prysł.Zaczęła się walka-prawdziwa walka.Z jazda nie miało to nic wspólnego.Liczne upadki,ślizgi kontrolowane skłoniły nas już w Gołubiu na wyjscie z lasu I pokonanie juz nie koniecznie zakładanego odcinka trasy na drogach asfaltowych.Wiec przebieg wycieczki szybko zmodyfikowaliśmy I przeze mnie tak nie lubiany asfalt tego dnia był naszym zbawieniem.Rowery zaczeły się toczyć, na licznikach zaczęły wskakiwać liczby dwu cyfrowe.

Po modyfikacjach trasa nasza wyglądała tak:
Z Gołubia na Szymbark-Wierzyca-Kolano-Wierzyca pkp.

Co prawda zakładany dystans prysnął od razu w niwecz,lecz jakoś tego dnia sie tym nie przejmowaliśmy.Pierwszym obiektem jaki zobaczylismy bładząc po okolicy był zamknięty niestety w niedziele Dworek Wybickich.W Szymbarku grzechem było by nie zajrzeć do usytuowanego tam kompleksu historycznego z domem Sybiraka,bunkrów Gryfa Pomorskiego,krzywego domu I Naj deski swiata.
Wszystkie te atrakcje widziały po raz pierwszy Kasie I Emil.
Wewnątrz na palenisku posmażylismy sobie co sie tylko dało.Parówki,kanapki,odzież.Spedzilismy tam wraz z wiedzaniem dobre 1,5 h.Na sam koniec zakupiony przez Kasie chleb prosto z pieca był jeszcze taki gorący,że w mig zniknął w czeluściach naszych żołądków.Następnie azymut Szczyt Wierzyca.Podejscie nr 2 w tym roku niestety znów nie udane.Istny tor bobslejowy.Kręcąc sie po okolicy dojechalismy na stok narciarki.Tu swe dzieciństwo przypomniały sobie Kaśki.Odważnym krokiem pognały na stok by dosiąść wielkie dmuchane kolorowe koła I pognać niczym wodospadem w dół.Uchachane ( też bym był) pokonaliśmy ostatni cel naszej tułaczki.Był nim taras widokowy na j.Ostrzyckie.Tu wspólne foto I pognalismy na pociąg.W pociągu nie lada atrakcja okazała sie Kasia.Bynajmniej tak twierdzili dwaj panowie ciągnący pół litra z gwinta! Zaczeli nawet na cześć Catriny śpiewać.

Epilog:

Miejsce dla rowerzystów iście dziwne to lodowisko.My własnie postanowilismy po wysypaniu sie w pociągu w Rębiechowie tam sie własnie udać.Czemu? -Odwiedzić pełna game znajomych ,którzy z rowerami od jakiegoś czasu nic wspólnego nie mają.Zwa sie łyżwiarzami.
Rzeczowa wizyta poparta kawa I gofrem dobiegła konca po około 30 minutach. Liczne figury I ewolucje na lodzie nie miały końca!

Tak też rajd przeszedł do historii.Dziekuje wszystkim za uczestnictwo,fotoreporterom za fotki.
Ps: Piotr jak ty to robisz? Jak u licha sie ani razu nie przewróciłeś na tym lodzie.



Dodane 26 stycznia 2009, 04:49 przez t.o.p.o.l.

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Piter

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika too_tiki


Łukasz, 25 stycznia 2009, 20:51
Widzę że wypad jak najbardziej udany :) . Tylko co to za opona w twoim plecaku t.o.p.o.l. ?
Kasia, 25 stycznia 2009, 20:51
Drodzy Państwo, ubiegnę Prezesa Topola i wydam nasz sekret – nie zrealizowaliśmy zamierzeń wycieczki. Jednak było to i tak jeden z najweselszych wypadów, w których brałam udział :).
Już nasz dojazd do stacji Osowa był niczym czeski film. Ech, właściwie jaki dojazd - z buta dzielnie dawaliśmy. SPDy się ślizgały, rowery z rak wypadały, ale dotarliśmy. Dzięki bezplanowi odwiedziliśmy skansen w Szymbarku (tfu, okazaliśmy tam maniery jaskiniowców;) ) i stok, gdzie fajnie na dętkach, po smarkatemu, mieliśmy możliwość pojeździć. A jakich dętkach, to na zdjęciach się wyda;).
A na sam koniec - ludzie, to cud!!! Zdjęcia, które tu oglądacie były robione z telefonu komórkowego.
too_tiki, 25 stycznia 2009, 21:16
Heh, czasem i parszywy służbowy telefon do czegoś przydatnego się przyda :d.
Czekam na zdjęcia Piotrka, zwłaszcza te z naszych harców na dętkach.

Co do samej wycieczki, to chociaż kilimetrazówka na liczniku marna, plan wycieczki rzealizowany hnmmm... w 10 %, to chyba się jeszcze tak na żadnej wycieczce rowerowej nie naśmiałam :).
Piter, 25 stycznia 2009, 23:38
to prawda; było bardzo fajnie; super rajdzik ;-)
fotki dodane "all" Pozdrawiam i dziękuje wam za doborowo-miłe towarzystwo ;-)
i do następnego :-))) do zobaczenia na szlaku :-)))
Wojtek, 26 stycznia 2009, 10:14
jak widać, żadne warunki nie przeszkadzają w nader udanym wycieczkowaniu! Ba, co więcej - śmiem przypuszczać, że gdyby las był bardziej przejezdny, wiało by jakąś taką sztampą i nudą - a tak tyle przeróżnych atrakcji!

Jeśli ktoś się bardzo stęsknił za lasem, to polecam celować w bory sosnowe. Np. nad Gardnem jest już zupełnie sucho, ze zdjęć nad jez. Dąbrowskim widzę, że też od biedy dałoby się jakoś jechać (a jak se człowiek przy okazji technikę poćwiczy...)
Jak sobie poradziliście z rowerami w szymbarskim CEPRze? parę lat temu? Oidp to niegdyś mieli w rzyci rowerzystów, nie dość że za płot nie wpuszczali (nawet gdy nie było zupełnie gości), to nigdzie nie było nawet miejsca do przypięcia roweru.

ps. w wolnej chwili poprosiłbym o zamianę zapisu głosek "ży" w: Wierzyca, mażenia, posmarzyliśmy, łyżwiaże (tylko jedną;), bo oczy bolą okrutnie i aż do SO musiałem zaglądać aby sprawdzić, jak właściwie tytułuje się osobników czerpiących radość z poruszania się po lodzie ;)
t.o.p.o.l., 26 stycznia 2009, 13:52
Wojtku-poprawione!! Wszak przyznam sie błędy robie okrutne.A słownik coś mi sie popsuł. Podkreśla mi wszystkie wyrazy-bez wyjątku!
Kasia, 26 stycznia 2009, 21:30
Wojciechu, Topollos Organizzatorros nakazał mi się sprawą zająć. Ja zaś, nie chwaląc się, z rowerem po uprzednich pertraktacjach, prawie wszędzie wejść potrafię ;P
Wojtek, 26 stycznia 2009, 22:22
jak widzę na zdjęciach, tym razem tylko z kołem pozwolili, ha ha
Kasia, 26 stycznia 2009, 22:35
Oj, zła to interpretacja :)
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (8)