na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Zimowe Wdzydze, 7 grudnia 2008



„W tak pięknych okolicznościach przyrody, i ten..no... niepowtarzalnych” , już w pociągu wiedzieliśmy, że pogoda da nam wycisk. Już w Kościerzynie, gdzie dołaczył do nas Tomek, przemiły człowiek z Kościerzyny, zaczęło padać. Pognaliśmy więc rumaki ok. 20 km/h do uroczych, i wciąż pięknych Juszek, skąd nad jeziorem Białym dojechaliśmy do Wąglikowic. Na rozstaju dróg łyknięty gość tłumaczył, że mamy złe rowery, próbował też zaprzyjażnić się z Olkiem. Pojechaliśmy wzdłuż Wdy od Loryńca na Krzyż, skąd widać Wdzydzkie, Gołuń, Jeleń i Radolne. Po małym popasie, w deszczu ruszamy wzdłuż tego ostatniego jeziora, by dobrymi, twardymi drogami leśnymi, dotrzeć do Rowu, Wygody i Przytarni, cały czas wzdłuuuuż jez. Wdzydzkiego. Na końcu jeziora, głęboki jar ze strumykiem, w którym podobno mieszkają bobry, zaraz za domami. Zwierzęta te są obecne wszędzie, niedługo drwale nie będą mieli pracy. Na końcu jeziora pola i asfalt, gnamy nim do Borska, gdzie decydujemy demokratycznie o zmianie trasy na plan pierwotny, i tniemy w stronę Kościerzyny, zamiast Czarnej Wody. Deszcz ustaje, od Wdzydz Tucholskich znów lasem, prosto na Gołuń. Jakoś nam się spieszy, jesteśmy głodni, nie stajemy, tylko za Prezesem jedziemy lasem prosto na Juszki. Mijamy urokliwe i romantyczna jeziorka, m. in. Strupino i pędzimy do Juszek. Za nimi droga na Kościerzynę z niebieskim szlakiem i nie mamy wątów, że chcemy nią kręcić jeszcze 13 km.
Naraz Organizator czuje, że jedzie mu się coraz ciężej, bolą kolana, uda i zaraz wymięknie. Jedzie coraz wolniej, a Topol ucieka, a za nim reszta grupy. Dopiero przed samą Kościerzyną Organizator odkrywa, że powolność bierze się z blokowania się tylnego hamulca. Gorliwie pomaga Olek i po chwili Organizator odzyskuje średnią bliską 20 km/h, a hamulec przestaje blokować koło.
Jednak już w Kościerzynie. Mamy 69 km skręcone , jesteśmy na poważnym głodzie, więc jedynym słusznym wyborem jest Pizzeria Italiana i raczenie się włoszczyzną. Gorące i zimne napoje oraz smaczne potrawy sprawiają, że odzyskujemy wigor i chęci do życia. Mamy chwilę, pstrykamy foty pod choiną na Rynku, potem ostatni etapik na stację. Sprzedaż biletów dla 5 osób i 6 rowerów przerasta możliwości zmęczonej pani, która jest na stacji od wszystkiego. Oferta 1,2 ,3 jest dla niej kosmiczna, jak czarna dziura, która opanowała jej głowę. Po 10 min inni w kolejce mają wątpliwości, czy zdążą na pociąg, nam w końcu się to udaje. Jeszcze impreza na kolejowym szlaku ( nie my, grzeczne owieczki!) wysiadamy w Rębiechowie, Organizator odbija na Kokoszki, moknie strasznie i zostaje kilka razy oblany błotem, wreszcie o siódmej w zawrotnym tempie z powodu deszczu, dociera do domu i pisze dla Was te słowa. Zdjęcia dodane, zapraszamy do czytania. Oglądania, oraz komentowania



Dodane 7 grudnia 2008, 13:01 przez Super Mario

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika t.o.p.o.l.

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika pp

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Super Mario

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika olek


t.o.p.o.l., 8 grudnia 2008, 5:43
Dopowiem coś od siebie:

Obsada i teren jaki zjechaliśmy-fantastyczna sprawa.Mniej optymistycznym akcentem tego dnia to pogoda.Osobiście nigdy chyba na innym rajdzie nie byłem tak zdruzgotany i wkur.............. .

Zmarzłem,zmokłem,klocki starłem,lampke rozwaliłem/starą-uff/rower znów do generalnego mycia.Totalny kataklizm.

Dziwnie zabrzmi: kto nie był,zazdroszcze!!


ps:
olek, 8 grudnia 2008, 9:32
Wyśmienita ekipa i przepiękne okolice. Pogoda (prawie) nikomu nie przeszkadzała (przy tak niewielkim deszczyku nie było nawet potrzeby wyciagania przeciwdeszczówki). Przejechanie 70 km odcinka w spacerowym tempie nie stanowiła dla nikogo większego problemu. Dodam, że kolega "Tomek z Kościerzyny" przyjechał na miejsce spotkania do... Kościerzyny z Gdańska na kołach.
Kto nie był niech żałuje. Dziękuję organizatorowi za wycieczkę.
Wojtek, 8 grudnia 2008, 9:38
Topol, nie przejmuj się - takie są uroki rowerowania w sezonie jesienno-zimowym. Musisz się albo przyzwyczaić, albo zamknąć rower na kłódkę do wiosny ;)
Choć w sumie w niedzielę pogoda była idealna na rowerowanie, słońce świeciło aż miło. No, może koło południa zaczęła się psuć, ale wtedy spałem snem głębokim i nawet nie wiedziałem, co się dzieje za oknem ;)
Super Mario, 8 grudnia 2008, 14:27
Michał, wiszę Ci jeszcze kasę za bilet powrotny, zła kalkulacja z mojej strony, zmęczenie dało znać o sobie, przepraszam, oddam za 2 tygodnie, wtedy jadę na następny...
Mxer, 8 grudnia 2008, 20:10
no to mieliscie dobra pogode ;) :) az zal rumakow.... Was ? NIE :D
Flash, 8 grudnia 2008, 20:44
Kilka fotek Tomka z Kościerzyna, na mojej stronce:http://flash.bikestats.pl/index.php?work=blog2&uid=8...
pp, 8 grudnia 2008, 22:02
Mario, nie ma problemu ;).
Wycieczka udana, widoczki choć deszczowe urokliwe, a aura umożliwiła przetestowanie nowych części ekwipunku, z czego jestem w dwójnasób zadowolony :P.
Wojtek, 9 grudnia 2008, 23:18
przejrzałem zdjęcia dogłębnie i tylko jedna rzecz mnie zastanawia - gdzie się podziała tytułowa ZIMA?
Tak aż mi się nasunął na myśl zeszłoroczny GER Winter Race ;)
Flash, 10 grudnia 2008, 0:36
Tyle że tamto było w październiku, a Wdzydze były w grudniu... :)
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (39)