na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Kaszubska Jesień, 12 października 2008



Pogoda co nieco sprawiła psikusa i zamiast prognozowanej pięknej, ciepłej jesiennej niedzieli, było mgliście, dżdżyście i chłodnawo. Ale dzięki temu udało się zasmakować niesamowitej ludzkiej gościnności (i ciasta ;) , i posłuchać co nieco powojennych dziejów Pomorza - pozdrowienia dla przeżyczliwych mieszkańców Rozłazina z 25letnim stażem małżeńskim, który i nam udało się uczcić :)

Jak to zwykle bywa, rozleniwiające ciepło i pełny brzuch, skontrastowane z okrutnym światem na zewnątrz, skłoniło co po niektórych do przedwczesnej ewakuacji do najbliższej stacji kolejowej ;)

A mniejszość wycieczki udała się obejrzeć bazę Harpagana - całkiem imponująca, tłoku być nie powinno. Lustracja gastronomii sierakowickiej też wypadła pozytywnie - chcącym zamówić pizzę albo kebaba z dowozem do szkoły służę telefonem ;)

Bardzo dziękuję wszystkim za towarzystwo, a zwłaszcza za nie potłuczenie się na trasie miejscami, khem, dość wymagającej w panujących warunkach :)


Dodane 13 października 2008, 11:26 przez Wojtek

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Wojtek


Mxer, 13 października 2008, 20:58
to ja poprosze ten numer :) ciekawe czy na PK dowioza :)
wwp, 13 października 2008, 21:25
jak zwykle wojtkowe wycieczki są niezapomniane :) a ta była szczególna i upłynęła pod znakiem gościny :) bo wpierw ten widok jelenia majestatycznie paradującego obok nas dzięki czemu poczuliśmy się jak w gościnie w lesie a potem u tych państwa jubilatów gościnność staropolska w pełnej krasie cudowna bo i nawet tabacznicy mieli swoje przyjemności :) dzięki wielkie wszystkim !
Wojtek, 13 października 2008, 21:34
wrzuciłem drugą stronę menu z numerem. Smacznego ;) Obawiam się, że na PK BoBerowy mogą jednak, choćby bardzo chcieli, nie trafić ;)

Jeleń na Jeleniej Górze był rzeczywiście imponujący. Nazwa wzniesienia rzeczywiście nieprzypadkowa... :)
t.o.p.o.l., 14 października 2008, 5:09
Jelonka czemu nikt nie "pstryknoł"?
wwp, 14 października 2008, 11:44
był tak imponujący, że wszystkim zaparło dech, zostawiliśmy prostowanie wojtkowej ramy i patrzyliśmy jak zaczarowani na jego królewski trucht po lesie, naprawdę brak słów na opisanie tej sceny ! wyraźnie czuliśmy się intruzami w jego królestwie a jeszcze do tego pytać Króla Lasu o zgodę na zrobienie zdjęcia ? nie wyobrażam sobie większej impertynecji :)
Kris, 14 października 2008, 12:21
heh miałem podobną przygodę.. jej akcja rozgrywała się o wiele dynamiczniej, a było to tak:
śmigając sobie czerwonym Nadmorskim Nadbałtyckim omijając zryte przez dziki leśne runo i dziury usłyszałem szeleszczenie i trzask łamanych gałęzi, rozglądam się a to na lewo i prawo nic nie widać, więc adrenalinka i rura.....
chwile później to coś wielkości małego busu przebiegu przedemna dynamicznie biegnąc pod 4-5 metrowy pagórek.. widok był tak zatrważający ze dosłownie osłupiałem wyłączając się na kilka sekund... sama motoryka zwierzęcia już przemawiała dobitnie o jego sile...
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (224)