na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Dwa parki w jednym dniu, 4 października 2008



W piątek wieczorem już wiedziałem że najprawdopodobniej pojade sam. W sobotni poranek jeszcze raz dla spokoju sprawdzam w necie. Nikt sie nie dopisał. Jadę sam, ale i tak zależało mi bardzo na wyprawie, żeby sobie pokręcić a tu taka piekna jesienna pogoda.
Wysiadam w Lubni, pociagiem jechało mnóstwo grzybiarzy. Poczatek trasy to własiwie płaskie asfalty przez lasy Borów Tucholskich. Pierwszy przystanek w Wielu. Wyciągam aparat fotograficzny i jakie jest moje zdziwienie... obydwa komplety akumulatorków rozładowały się, gdyż dawno nie fociłem. No cóz trudno, na pewno jezcze tutaj wrócę. Jedna drożdżówka ląduje w brzuszku. W okolicach Olpucha w lesie jem drugie śniadanie, przy okazji znajduje kilka podgrzybków, które już się suszą w domku do bigosu światecznego:) Gołuń nie tylko rowerzysci nie zamkneli sezonu, na wodzie kilka żaglówek, częsć osób jednak ściąga już jachty na brzeg. Pod Kościerzyną łapię gumę w przednim kole, szybka naprawa i w drogę. Na rynku w Kościerzynie konsumuje obiadek i dalej kierunek Stężyca. Od Stężycy mapa mi już nie jest potrzebna, wielokrotnie tutaj jeździłem. Kilka szuterków w międzyczasie otrzymało nawierzchnię utwardzoną. Na tym znanym odcinku już sie nie zatrzymję, aby szybciej byc w domku. Jedynie zatrzymuje sie żeby zdjąć z siebie jedną warstwę odzienia, ponieważ słoneczko przygrzewa mnie w plecy. W domku melduje sie po 16.00
Przejechałem 97 km ze średnia 20,8 km/h Widoczki piękne, czas na przemyślenia, nie żałuje samotnej wyprawy


Dodane 5 października 2008, 23:04 przez Jendrek.gd

WOJT, 7 października 2008, 21:26
Znam ten ból na moją trasę przez Powiśle i Żuławy też nikogo nie było jeszcze łudziłem się że może w Suszu ktoś wysiądzie z rowerem ale nic z tego więc jechałem sam
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (2)