na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Szlakiem Ziemi Tczewskiej i Rzeki Wierzycy, 25 marca 2007



Zbadanie szlaku Rzeki Wierzycy chodziło mi po głowie od czasu, gdy Krystian, rowerzysta i właściwie mój sąsiad, wspomniał mi o jego istnieniu. To rodzaj szlaku widma, nieobecnego na mapach sprzedawanych przez popularne wśród trójmiejskich bikerów wydawnictwa. Jednak tu z pomocą przyszła mi rzecz najbardziej niespodziewana – niewielka, groteskowa mapa, dołączona do regionalnej Gazety Tczewskiej. Hm, świstek papieru wydany przez miejski klub turystów pieszych w Tczewie dał mi przynajmniej blade pojęcie, gdzie rzeczony szlak się znajduje.

Zapewniwszy sobie wstępnie towarzystwo choć jednej osoby (Marka Phantoma), zrobiłam coś, czego przy moim fatalnym wyczuciu kierunku i tendencji do gubienia drogi nie lubię- dałam ogłoszenie o wycieczce :P.

Zbiórka wyznaczona była na 10.15, jednak już godzinę wcześniej zjawił się u mnie Flash, ktroremu nie chciało się siedzieć w domu i wyjechał wcześniej. Z miejsca zaczęlismy zajmować się jego pechową sztycą – ech, podkładek nie było, ale za to klej montażowy pozwolił mu przejechać ponad 30km w terenie bez ponownej zabawy kombinerkami. Hm, przynajmniej mam nadzieję, że to ten klej, bo akurat to był mój pomysł :P

Po obowiązkowym serwisie roweru i zapoznaniu się z moimi kuchennymi zapasami pognaliśmy na dworzec. Tu w ciągu kilku minut zjawili się Marek, Łukasz Kostek i Sławek. Od razu wykazałam dyktatorskie zapędy, oznajmiłam Markowi, że robię autorską wersję szlaku ( Niech żyją modyfikacje :D) i wyskoczyłam na trasę.

Do Pelplina przedostaliśmy się Szlakiem Ziemi Tczewskiej. Hm, na odcinku do Waćmierka bonusem okazały się... ciężarówki pracujące przy budowie A1. Ha ha, nawet w niedzielę :P Ech, nadgorliwość to jednak pierwszy stopień do piekła i to nie tego, gdzie Satan pomyka na rowerze :P.

Szlak prowadził leśnymi drogami o dobrej nawierzchni, więc mogliśmy sprawdzać do woli, kto szybciej pojedzie:D W Pelpninie zlądowaliśmy dość szybko. Jednak równowaga w naturze byc musi – czas zaoszczędzony trzeba wykorzystac na postój :D Zgrzani szybką jazdą wśród drzew, zapałaliśmy dziką chęcią konsumpcji lodów, tym razem nie Wacków (kto był ze mną w Skarszewach, wie o co chodzi :P).

Zajęliśmy się też piszczącym, acz i tak nie działającym hamulcem tarczowym Kostka. Wiadomo, póki rower jedzie, póty dobrze. Ale jak cos uparcie piszczy, nawet najcierpliwszego człowieka szlag trafia. Okazało sie szybko, że demotaż klocków nie pomaga. Hm, zalaliśmy więc tarczę najpierw smarem marki smar (nie pomogło), a potem doprawiliśmy zielonym Finish Linem i nastała błoga cisza:D. Kiedy Łukasz zdecyduje się na naprawę hamulca, tarczę umyje :D.

Ze sklepu skierowaliśmy sie do katedry na długą sesję zdjeciową. Panowie, ogarnięci religijnym szałem, postanowili nawet wejść do środka, zdejmując oczywiście najpierw kaski ( Marek Phantom, zasuwający w letnich lycrach, dla przyzwoitości założył nawet długie spodnie na wejście :P).

W końcu, po pótorej godziny pelpińskiego popasu udało nam się ruszyć. Początek szlaku odnaleźlismy bez trudu. Odcinek szosowy nie zachwycał. Wierzycy ni widu, ni słychu. Ostatecznie jednak wjechaliśmy w las i rzeczka się znalazła. Oj, malowniczo było, tak malowniczo, że 22km odcinek prostego technicznie szlaku pokonywaliśmy chyba 3,5h. Fotki, legendy i takie tam :P

W Gniewie zjawilismy się dość późno. Tu wpadliśmy do sklepu. Nieopatrznie dałam jednak mój rower do pilnowania Flashowi i gdy wyszłam, zobaczyłam ku mojej zgrozie, że testuje go na wszystkie możliwe sposoby - no po prostu perfidnie na nim skacze :P. Z miejsca zagroziłam mu śmiercią, ale chyba się tym nie przejął :P.
Oczywiście nie ma Gniewu bez zamku. Na dziedziniec wjechalismy, jak Bozia każe, na rowerach. Tu zaczęliśmy też grunowne badania klatki dla ludzi, wozu, metalowego stracha na wróble i innych takich. No po prostu w chuliganów się z ciekawości zamieniliśmy :P.

Pora jednak była poźna, więc w końcu wyskoczylismy na czarny szlak rowerowy, prowadzący prawie do Tczewa.Wiatr, jak to wiatr, w twarz wiał. Ale co tam :P Nawet się nie obejrzeliśmy, a byliśmy u celu. Tu, jako miejscowa, zjechałam z głównej drogi i poprowadziłam grupę wzdłuż brzegu Wisły. Ech, wiedziałam co robię – droga kończyła się nowo wybudowanym bulwarem i serpentynowym podjazdo-zjazdem, na którym rowerzysta czuje się jak na karuzeli. Oczywiście, emocje nie te, co latem, gdy nieuważny, nie wyrobiwszy na zakręcie, może wpaść do baseniku z wodą (ech, teraz za wcześnie, jeszcze nie napuślili wody :/) Jak skomentował to Pahntom, projektant miał “jakieś niezłe jazdy” :P.

Jednak wszystko, co dobre, kiedyś siś kończy. Wybiłam Pahntomowi z głowy już wcześniej wieczorną jazdę po tczewskiej starówce – zdrowie i posiadanie roweru jeszcze mi miłe. Skierowaliśmy się więc na dworzec. Tu elegancko się pożegnaliśmy.

Na mnie jeszce czekał obowiazek dokarmienia Flasha, który oczywiście jechał na kołach do Gdańska i meldował wszem i wobec, że jest głodny jak wilk :P. Zadanie wykonałam, do ubrania mojej cieplejszej kurtki rowerowej przekonałam (ha ha, troche niewymiarowa była :P:P:P), z domu wypuściłam i zabrałam się do pisania relacji :D.

Ech, moi mili państwo, pięknie się jeździ, gdy świeci słońce, szlak jest dobrze oznakowany, a wszyscy chętni do jazdy :D

W sumie, jak zapowiadałam, rajd zamknął się w 100km.

Więcej fotek:http://www.flaash.yoyo.pl/wierzyca/
Hm, może również Sław i Marek raczą się w przyszłości podzielić swoją twórczością :D.



Dodane 26 marca 2007, 03:52 przez Kasia

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Kasia


Flash, 26 marca 2007, 10:36
Ech, szkoda, że watahy dzików nie udało się dogonić... ech, fajnie biegły te dryblasy :)
Kasia, 26 marca 2007, 12:45
Aaa, dziczki to była bardzo ciekawa sprawa - pomykały płochliwie niczym sarny :P.
Sławek, 26 marca 2007, 23:42
fotki gotowe.


http://bilbo.fotosik.pl/
Łukasz, 27 marca 2007, 17:30
No super było... jednak trzeba cześciej jeździć w te strony bo okolice Gdańska już zwiedzone :) a sarny też były tylko w momeńcie jak Kasia pojechała po Flash'a robiacego zdjęcia ;)
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (17)