na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Kociewskie lasy i pola dla tych, których szosa parzy;), 14 września 2008



No cóż, frekwencja na moich wycieczkach kociewskich rzadko dopisuje, więc nie dziw, ze ostatecznie na starcie objawił się tylko Topol, ciekawy już od dawna tych stron.

Trasę pokonaliśmy zgodnie z planem, momentami przedzierając się przez gęste chaszcze, momentami poruszając się pięknymi szutrami, a niekiedy tonąc w błocie (oj, rowerki przyozdobiły bogato ziemne ornamenty :P).

Innymi słowy, zygzakując po leśnych ostępach z tczewskiego dworca dotarliśmy do leśniczówki boroszewskiej, potem do samego Boroszewa, skąd polem skierowaliśmy się do Siwiałki, a potem podążając ścieżkami leśnymi i polnymi nad jeziorem Godziszewskim, dotarliśmy do samego Godziszewa. Po drodze zaliczyliśmy punkt, gdzie podobno w Siwiałce widziano kiedyś UFO:P http://www.rower.com/atlas.php?op=StoryView&id=12

W Godziszewie w lokalnym sklepie, posilając się jednocześnie, przestudiowaliśmy mapę. Jako osobniki asfaltofobiczne, szybko zdecydowaliśmy się na jazdę do Skarszew przez Postołowo. Traska przyjemna, leśno-polno-błotna. W samym Postołowie odwiedziliśmy drugi zamek pana, który Łapalice budował. Pokrążylismy po posesji, wdrapaliśmy się do „budki” strażniczej. Nie dość, że rzeczona budka była rozmiarów niemałego domu mieszkalnego, to jeszcze miała kasetonowy sufit. Rozpusta :P.

Ostatecznie jednak nasze żołądki coraz mocniej zaczęły się domagać ciepłej strawy. Pognaliśmy więc przez Kamierowo do skarszewskiego zamku Joannitów. Objedliśmy się tam nieprzyzwoicie. Ech, jednak po godzinie postoju zarzuciliśmy dodatkowe bluzy i grzecznie skierowaliśmy się na szlak Jezior Kociewskich. Szlak jak zwykle błotnisty, a nad Jeziorem Zduńskim nawet interwałowy, jak na warunki kociewskie ;). Ze Szlaku Jezior Kociewskich przeskoczyliśmy na szlak Kociewski, by przejechać się wzdłuż przeciwnego brzegu Jeziora Zduńskiego. Szlakiem żółtym, z drobnymi modyfikacjami podążaliśmy do Młynków, by tam przeskoczyć na przecinki leśne mieszane ze Szlakiem Ziemi Tczewskiej, po drodze zaliczając sklepowy postój konsumpcyjny w Waćmierku.

Ostatecznie wjechaliśmy do Tczewa przez Śliwiny i Rokitki, by ok. 17.45 wyładować na tczewskim dworcu. Tu spotkaliśmy się z TIRowkską wycieczką ;). Punktualnie o 18.03 wszyscy trójmieszczanie wsiedli do pięknego pociągu osobowego, a ja zadowolona i ubłocona pojechałam do domu.

Planowo przejechaliśmy malownicze 100 km. Więc koniec i bomba, a kto nie jechał, ten trąba ;)



Dodane 14 września 2008, 10:03 przez Kasia

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika t.o.p.o.l.


t.o.p.o.l., 14 września 2008, 20:00
DZIEKUJE BARDZO za wypad.

Nie miałem pojęcia,że Tczew o okolice kryje takie miejsca.Za rok poprosze powtórke.
Marta, 14 września 2008, 21:03
Ale fajna wycieczka. Kaska wyglądasz świetnie ! w tym zestawie strój + rower :-)
yas, 14 września 2008, 21:22
ale ładne błotko:)
Kasia, 15 września 2008, 10:14
Jak Ty mnie komplementujesz, Marto :D
A w sprawie błotka - to klasyczne błotko kociewskie. Wszędobylskie i uparte:D Stąd roweru nie myję i mam wiecznie brudny (ha ha, tak brudny, ze nawet pęknięć ramy nie zauważam:P).

A jeśli chodzi o powtórkę, to czemu nie. Generalnie jednak, mam pomysła na pierwszy weekend października. Generalnie, przez Starogard (fantastyczna włoska pizza) kierujemy się w stronę Wirt (ogród dendrologiczny). Potem jakimiś przecinkami leśnymi do Pelplina (katedra i niezła cukiernia), a na koniec szlakiem ziemi tczewskiej do mojej mieściny (ostatnio fajną przystań wybudowali). Po drodze kilka możliwości odbicia na pociąg. Kiedy dokładnie trasę przemyślę, zapowiedź wrzucę :).
t.o.p.o.l., 15 września 2008, 21:39
re wyprawa!? Kaska?! już jednego masz!!!
Kasia, 16 września 2008, 6:16
:D
Stefan, 17 września 2008, 20:17
niecierpliwa, święta racja :)
Szkoda tylko, że fotograf nie ułożył światła ekspozycji. Ale nie każdy potrafi być Rogaty :)
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (4)