na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » [było] malutki wypad w góry , 2 września 2008



Wszystko zaczęło się od tego, że wypad do Rumunii nie wypalił...
Ale wypalił inny, równie przyjemny i obfitujący w przygody wyjazd. Awari zaproponowała mi współtowarzyszenie w jej wycieczce. Tak więc dołączyłam do Asi, Kiszczaków, Izy i Kzyśka w Wełczy. Ale aby tam dotrzeć przeszłam sobie radośnie częściowo nieistniejącym szlakiem niebieskim z Suchej Beskidzkiej do Makowa Podhalańskiego skąd dotarłam rozkoszując się widokami głównie na Suchą do szlaku czerwonego w Czarchle. A stamtąd już prościutko do Zawoji. Jestem pod wrażeniem oznaczeń szlakowych tamtych rejonów. Zastanawiałam się czy to ja mam problemu z odszukaniem znaków, czy miejscowi mają jakiś konkurs na najbardziej ukryte oznaczenie.
Drugiego dnia okazało się, że mam do wyboru albo coś sobie wymyślić albo jechać na kremówki do Wadowic. Wybrałam opcję pierwszą i w opracowaniu planu pomógł mi Krzysiek. Poszłam na Babią Górę, początek był bardzo malowniczy, nawet pomyślałam, że jakoś tak powinien wyglądać raj. Trudno się do niego idzie ale jak już się tam jest, ach... ale że pod samą górę wlazłam prawdopodobnie pięknym szlakiem żółtym, z całą pewnością obfitującym w łańcuchy i nawet kilka klamer, oberwało się Awari. Lęk wysokości krzyczał głośniej niż ja. Nie zeszłam tylko dlatego, że musiałabym patrzeć w dół. Asia otrzymała szczere wyrazy nienawiści, zamówienie na kremówki i buziaki. W tej właśnie kolejności. W drodze powrotnej do Zawoji prze Małą Babią Górę coś mi towarzyszyło. Może był to wilk, albo myszoskoczek, na pewno było piękno okolic.
Trzeciego dnia poszliśmy wszyscy na Policę. Minęliśmy dwie kobiety z kijkami do Nordic Walkingu i w schronisku na Hali Krupowej zeżarliśmy pierogi. Mniam :) po czym przystanęliśmy na Policy. Okazało się, że Kiszczaki nie zorientowali się, że to już szczyt i znaleźliśmy ich w połowie drogi do Hali Śmietanowej skąd uważając, żeby sobie nóg nie połamać, udaliśmy się żółtym szlakiem rowerowym do Mosornego Gronia. Tam podziwiając widoki odpoczywaliśmy póki nie pomyśleliśmy o nocy i burzy.
Czwarty dzień był niezwykle lajtowy. Poszłam z Awari na Jałowiec, skąd po godzinnym byczeniu się zeszłyśmy przez przełęcze: Opaczne i Kolędówki do Zawoji.
Piątego dnia pojechałam przez Suchą, Zakopane i Poprad (niemiłe miasto) do Hrabusic, do Słowackiego Raju. Po drodze spotkałam dwóch Australijczyków, którzy przenieśli się do Anglii i zwiedzali Europę. Po kilku piwkach poszliśmy grzecznie spać, żeby następnego dnia przejść pięknym i budzącym strach w moich oczach z lękiem wysokości szlakiem Sucha Bela obfitującym w łańcuchy i kamienie do Klasztoriska. Zwiedziliśmy sobie ruiny Klasztoru i świętokradczo zdrzemnęliśmy się w kościółku. W drodze powrotnej pomyliliśmy drogi dzięki czemu przeszłam przez aż trzy okropne mosty zawieszone wysoko nad wodą, z widokiem na przepaść pod spodem. Polecam :) Po powrocie do kampingu w Podlesoc postanowiłam się wydostać z tamtej części Słowacji i złapałam stopa do Smokovego. Na gwałt próbowałam sobie przypomnieć wszystkie niemieckie słowa więc wyszła nam całkiem ciekawa konwersacja :) Smokove okazało się być miastem złożonym z hoteli minimum 3 gwiazdkowych więc zaczęłam sobie szukać miłego drzewa, żeby się pod nim przespać. Ale szczęśliwie nie było takiej potrzeby, gdyż zostałam zgarnięta przez miłą Panią na jej kwaterę prywatną za niewielką kwotę.
Siódmego dnia usiłowałam coś znaleźć ciekawego do zrobienia żeby nie wracać jeszcze do Gdańska, ale jakoś pomysły nie przychodziły, a pamięć zawiodła i zapomniała o Marszonie, niestety. Poszłam więc na Gubałówkę, perfidny deptak z wielkim bazarem, skąd przeszłam się do Butorowego Wierchu i po raz kolejny walcząc ze sobą zjechałam rdzewiejącym wyciągiem krzesełkowym i nudziłam się w Zakopanem zamiast jechać na Marszona...
I tak oto dotarłam do końca urlopu, Marszonową sobotę spędzając przy przeglądaniu zdjęć i marzeniach o kolejnym wypadzie.



Dodane 3 września 2008, 14:41 przez Rogata

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Rogata


Piter, 2 września 2008, 20:09
Fajne fotki :-) super wypadzik
Awari, 3 września 2008, 12:31
Rogata, ja Ciebie nie lubię...bardzo nie lubię;))) czy naprawdę musiałaś te fotki na których tak okrutnie się krzywię?:)))
jak dostanę fotki od Krzyśka i Oli to też wrzucę swoją relację.
kilka sprostowań - pierogi jadłyśmy w schronisku na Hali Krupowej, smaczne były.
reszta o ile nie zapomnę pojawi się w mojej relacji.
Iwona, 3 września 2008, 18:26
Jak zwykle ciekawe zdjęcia ! Relację też się miło czytało.
Juzef, 3 września 2008, 19:37
Koguta w butach to chyba jeszcze nie widziałem :)
jj active, 3 września 2008, 20:21
Też lubię Rogatej foty:) Ma kobita "oko" do zdjęć;)
kajas, 3 września 2008, 20:28
Jak wyżej ^ Howgh
Patriarcha, 3 września 2008, 21:39
Rogata udowadnia, że wycieczka typu [BYŁO] może być wartościowa również dla tych co nie byli :)
Rogata, 3 września 2008, 23:23
oj dziękuję :)
Aż rosnę w dumę :)
Agnieszka, 4 września 2008, 0:58
;)) świetna wycieczka, klimatyczne zdjątka:) Gratulacje:)!
Marta, 4 września 2008, 15:23
Dziewczyn miałyście super wyprawę co za widoki! :-) a jakie fajne tam mają trasy rowerowe z tego co widzę ;-)
Awari, 5 września 2008, 8:28
a mają mają Marta:))), szczególnie spodobałby się żółty szlak rowerowy z Policy, baaaaardzo ostry spadek w dół, wąsko - najszerzej jakieś 80cm droga i pełno kamieni, najczęściej mokrych jak nam powiedziano. schodziliśmy, a raczej ześligiwaliśmy się od drzewka do drzewka i zastanawialiśmy się jak by to było z rowerem.
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (4)