na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Niebieskim szlakiem z Lęborka, 17 sierpnia 2008



Niebieski szlak rowerowy z Lęborka chodził mi po głowie już od dawna. Natknęłam się kiedyś na jego opis w Internecie. Jednak dopiero, gdy ukazało się moje ogłoszenie o wycieczce i pojawiły się komentarze dotyczące trasy, zaczęłam się zastanawiać, w co się pakuję. ;) Premie górskie, piachy, którymi straszyła Dominika... To ponoć szlak dla rowerów mtb! Co ja tam będę robić na moim treku? Jeszcze w skm-ce zastanawiałam się, czy nie dołączyć do alternatywnej lajtowej "podwycieczki", którą miał poprowadzić Kajas. Ponieważ jednak grupa hardcorowców obiecała, że nie zostawi mnie po drodze w krzakach na pastwę wilków, postanowiłam, że jadę z nimi!

Przewidywania pogody na niedzielę były, powiedzmy sobie szczerze, katastrofalne – ulewne deszcze, burze... Uczepiłam się jednak prognozy na ICM-ie, która wyglądała dość optymistycznie i z tą nadzieją ruszyłam na wycieczkę. ;) Deszczowa aura faktycznie nie ominęła nas. Przez sporą część trasy towarzyszyła nam mżawka. Ponieważ jednak było przy okazji dość ciepło, nie było to tak bardzo uciążliwe. Deszczyk nas moczył, wiatr osuszał i tak w kółko. A czasem nawet zza chmur nieśmiało wyglądało słońce.

Do Lęborka dojechaliśmy skm-ką. Przy dworcu czekało na nas jeszcze trzech lokalnych bajkerów. W sumie uzbierała się 17-sto osobowa ekipa. Stąd ruszyliśmy na podbój niebieskiego szlaku. Trzy osoby pod wodzą Kajasa wybrały alternatywną trasę. Nie udało nam się nigdzie po drodze spotkać, odnaleźliśmy za to pozostawione przez nich znaki. :)

O pomoc w nawigacji poprosiłam Wojtka, który już kilka razy przemierzył tę trasę. I jestem mu niezmiernie wdzięczna, że się zgodził. Byłam co prawda przygotowana teoretycznie (miałam wydrukowane 3 kartki A4 ze szczegółowym opisem szlaku ;)), ale, jak mogłam się przekonać, oznaczenia trasy nie zawsze były czytelne i pewnie, gdybym sama miała poprowadzić wycieczkę, nie raz byśmy pobłądzili. Wielkie dzięki, Wojtku! :)

Droga wiodła na przemian przez lasy i łąki. W okolicach wsi Lubowidz, czekając na naszych lęborskich znajomych, z którymi trochę się pogubiliśmy, mogliśmy obserwować stadko pasących się na łące danieli (tak je w każdym razie zidentyfikował Mirek :)). Kilka kilometrów dalej natknęliśmy się na ciekawy tunel pod nasypem kolejowym. A przed osadą Karczemki Młyn kolejna ciekawostka architektoniczna – ponad 100-letni, kamienny most kolejowy. Po ścianach mostu wiedzie kilka dróg wspinaczkowych. My jednak wdrapaliśmy się na niego tradycyjnie – po schodkach.

Znów pojechaliśmy wśród pól otoczonych lasami. Malownicze, zamglone widoki sprawiały wrażenie trochę nierzeczywistych. Okazało się, że po piachach, którymi nas tak straszono, nie pozostało ani śladu – silne ostatnio opady deszczu sprawiły, że nieprzejezdne wcześniej drogi zamieniły się w całkiem przyjazną nawierzchnię. I tak było na całej trasie. Przed skrzyżowaniem z szosą Rozłazino – Godętowo trochę wytrzęsło nas na bruku. Niedaleko za asfaltem rozpoczął się ok. 1,5 km podjazd. Uciążliwy, ale do przeżycia. I premia górska! :) W nagrodę czekał nas długi zjazd zakończony szlabanem.

Na kolejnej górskiej premii już tak różowo nie było. Wcześniej czy później większość osób zeszła z rowerów. Ale znaleźli się też tacy, którym udało się wjechać na samą górę! Gratulacje!

Zaczęliśmy się rozglądać za miejscem na popas – najwyższy czas na drugie śniadanie. Wojtek zaproponował, abyśmy pojechali na Jelenią Górę, zbaczając lekko ze szlaku. Jest tam platforma widokowa, więc zaliczymy dodatkową "atrakcję", a przy okazji będziemy mogli schronić się przed siąpiącym deszczem. Tak też zrobiliśmy. Trzeba przyznać, że widok z platformy był bardzo... mleczny. ;)

Wróciliśmy na szlak. A przed nami była III premia górska i znów zjazd zakończony szlabanem. W Porzeczu zajechaliśmy do Leśnego Schroniska "Łowców Przygód", mając nadzieję na ciepłą herbatkę. Nic z tego. Trochę rozczarowani ruszyliśmy dalej – drogą wiodącą doliną Łeby. Przy drodze natknęliśmy się na "schody do lasu". To pozostałość po dawnej szkole, która w okresie wojennym pełniła funkcję szpitala polowego. Dojechaliśmy do rzeki i po jazie przedostaliśmy się na drugą stronę. Pojechaliśmy ścieżką wzdłuż Łeby, a potem odbiliśmy w górę. Szlak wiódł borem sosnowym. Skręciliśmy w wąską ścieżkę po prawej stronie, aby obejrzeć miejsce upamiętniające bohaterów Gryfa Pomorskiego.

Kolejny dość długi podjazd wyprowadził nas na IV (ostatnią!) górską premię. Potem zjechaliśmy w dół do tzw. "Bruku Barłomińskiego". Brukiem powoli wspięliśmy się do wsi Barłomino, w której znajdował się długo przez wszystkich wypatrywany sklep. Więc krótki popas przy sklepie. I wygrzewanie się w promieniach słońca, które łaskawie wyjrzało zza chmur. Tu też odnaleźli się po raz drugi (choć nie na długo ;)) nasi lęborscy znajomi.

Szlakiem wśród pól dojechaliśmy do wsi Milwino. Po przejeździe przez szosę Wejherowo - Strzepcz wjechaliśmy znów w sielską enklawę pól i łąk. Po drodze odkryliśmy pomnik poświęcony ofiarom II wojny światowej, pomordowanym tu przez hitlerowców w 1944 r. Pomnik powstał całkiem niedawno – w 2007 r., z inicjatywy prywatnych osób. Ostatnią ciekawostką na "lęborskiej" trasie był przydrożny krzyż ze "strażnikami" – 4 starymi lipami.

Leśnymi drogami dotarliśmy do Przetoczyna. Przez wieś biegnie ruchliwa szosa Szemud – Wejherowo. Dla tych, którzy mieliby już dosyć naszej wycieczki, byłaby tu możliwość szybkiego dojazdu asfaltem do skm-ki. Ale nikt taki się nie znalazł. :) Kolejny wariant – aby dojechać do Rumi, też został szybko zmodyfikowany. I tak ostatecznie przez Zbychowo, Łężyce, Chwaszczyno i Osowę pomknęliśmy w stronę swoich domów. Po drodze odłączały się kolejne osoby. Jako ostatniego, już przy ul. Kartuskiej w Jasieniu, pożegnałam Jordana. Pod domem na liczniku miałam 114 km.

Ktoś powiedział, że niebieski szlak jest "magiczny" i coś w tym jest. Bo trasa jest przepiękna. I nie jest wcale aż tak trudna. Można ją pokonać także na rowerze trekkingowym. No, może tylko czasami trzeba zejść z siodełka. ;) Warto tu kiedyś wrócić i przekonać się, jak wygląda w promieniach słońca. :)

Pięknie dziękuję wszystkim za udział i pozdrawiam serdecznie nowych znajomych z Lęborka! Do zobaczenia kiedyś znów na szlaku!

Trójmiejska Inicjatywa Rowerowa
www.rowery.skc.com.pl


Dodane 18 sierpnia 2008, 11:22 przez iwcia

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika iwcia

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika kajas


iwcia, 17 sierpnia 2008, 20:43
Jak było, opowiem jutro, bo dziś już nie mam siły. ;) Ponieważ nikomu nie chciało się wracać skm-ką do domu, wróciliśmy na kołach. I tak, zamiast 60 km, mam na liczniku 114 km. :-P Dziękuję, Wojtek, za nawigację! :) A wszystkim - za super towarzystwo! :)
Tybot, 17 sierpnia 2008, 20:54
No dobrze że nie zabrałem tam Izy bo dostałbym po głowie ;-)
iwcia, 17 sierpnia 2008, 21:02
Kajas, a jak tam się udała Wasza alternatywna trasa?
kajas, 17 sierpnia 2008, 21:33
Melduję, że "grupa emerytów i rencistów", przemoknięta i ubłocona, dojechała do celu w wyśmienitych nastrojach. Wszyscy zdrowi, krowy wydojone, kaczki nakarmione ;)
Gdyby nie aura, byłby lajcik totalny.
Tylko ...aparat coś mi się zbiesił i foty fatalne, ledwie cokolwiek wybrałem :(
yas, 17 sierpnia 2008, 21:48
Dokładnie, Wodzu;)
" Totalny lajcik" zaowocował 95km na liczniku,stłuczoną nogą, stanem przedagonalnym na ostatniej samotnej premii błotnej po lesie do domu, ale warto było, ech warto:)
Towarzystwo przednie, deszcz Kajasowy, widoki na trasie zza deszczu niezgorsze;)
Kazik, 17 sierpnia 2008, 21:57
To był "totalny lajcik", gdyż grupa kajasowa ma jeszcze siły pisać komentarze, a grupa hardcorowa już nie ;-)
Dziękuję wszystkim za świetny rajd!
Rogata, 17 sierpnia 2008, 22:36
Słyszałam już żeby szabrować na jabłkach, śliwkach itp., ale na krowie i mleku jeszcze nigdy :)
Gratuluję umiejętności i pomysłu :)
Mxer, 17 sierpnia 2008, 22:40
Przecierz to byl BYK :D
Rogata, 17 sierpnia 2008, 23:13
A od kiedy byki mają takie piękne czarne oczy i tak pięknie pozują do zdjęć? :P
A mleczko musiało być smaczne, prosto od czegoś :P
Ryba179, 17 sierpnia 2008, 23:28
Wypadzik miły, towarzystwo sympatyczne, ewentualne korepetycje z dojenia daję gratis:)
Na Suwalszczyźnie będę kombinował płatki z mlekiem na śniadanie i zawsze białą kawusie.
yas, 17 sierpnia 2008, 23:45
zanotowałam, szczególnie tą kawusię;)
Stefan, 18 sierpnia 2008, 0:46
i kiedy powrót na niebieski ?
Marta, 18 sierpnia 2008, 7:54
Niebieski - królewski! było super trasa przepiekna i wcale nie aż tak hardkorowa (dla tych co podprowadzają :-) ). Żałuję, że tak późno się na nim pojawiłam, może jak słonko jeszcze wyjdzie to we wrześniu...

Dzięki Iwono! dzięki Wojtku! idealny z Was zespół organizująco-prowadzący :-)))
Jordan, 18 sierpnia 2008, 8:38
Miło było znowu pojeździć po lesie (po czterech miesiącach przerwy). Dzięki wszystkim za towarzystwo i za cierpliwość dla największego zamulacza. Niestety z kondycją u mnie cieniutko i w dodatku kaseta się rozkręciła. A to co mówią o niebieskim chyba jest prawdą, kto był na tym szlaku będzie miał ochotę na niego wrócić.
no saint, 18 sierpnia 2008, 9:34
Było rewelacyjnie ,trasa niesamowita tak jak Marta piszę się na każdy następny wypad na "Niebieski", dzięki wszystkim za super towarzystwo .Iwona dzięki za wycieczkę. Kajas byliśmy w pobliżu bo i nam się dostało odpowiednią dawkę H2O :):):)
Mirek, 18 sierpnia 2008, 12:26
....ta mglista pogoda pozwoliła w pełni wydobyć górski charakter trasy, szczególnie podjazd na Jelenią Górę.
Ciekawe, ile w sumie przewyższenia wykazał altimetr Wojtka ?
aha....i mieliśmy rację...to były Daniele
Perfect
artur.polska, 18 sierpnia 2008, 18:11
Pozdrowienia z Lęborka ! To, że musieliśmy gonić nie było do końca naszą winą, ale mimo wszystko przednia wycieczka, super organizacja i bardzo miłe towarzystwo. Pozdrawiamy wszystkich ! Może warto byłoby pojechać do nas tym szlakiem do końca czyli do Gdyni, ale w "upalnych" warunkach ? Czekamy na propozycje oraz informacje i kolejnych rajdach.
Kris, 21 sierpnia 2008, 12:10
wszystko wszystkim ale ta relacja to już mega podjazd nie do pokonania:)
z mila chęcią wybiorę sie ponownie na niebieski szlaczek...
iwcia, 21 sierpnia 2008, 16:05
Fakt, coś mi trochę długa wyszła ta relacja. ;) No, ale zawsze można przeczytać tylko wstęp i zakończenie. :-P
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (7)