na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Kaszubska Częstochowa, 6 lipca 2008



W umówionym miejscu o godzinie „zero” oprócz mnie nie zjawil się nikt!Wczesniej jednak już wiedziałem ze w Osowie czekać będzie Adam i Wojtek . Więc.nie czekając ani chwili więcej ruszyłem punkt 9a z miejsca zbórki w strone Osowy.Zajeło mi to około jednej godzinki .Na rondzie na wysokości Renk czekał już Adam,chwile potem pojawił się Wojtek.Wiec 3 rumaki a my na nich tempem umiarkowanym ruszylismy z punktu onaczonym jako początek błękitnego szlaku.Wbrew wczesniejszym moim obawom znakowanie szlaku nie wyglądal najgorzej.Może a raczej na pewno zasługa w tym Wojtka.Pokonywał go kilka krotnie w swej rowerowej karierze.Powiem szczerze ze troche mi ulżyło,gdy Wojtas dołączył,wiedziałem wówczas ,że bładzenie to nie profesja tego jegomościa.

Praktycznie beż przystanków tempem już troche lepszym docieramy według szlaku do Sianowa.Tu troche obaw ,że rowerek Adama”no saint” zacznie coś odwalać,rzęzić,i odmówi posłuszeństwa .Lecz niebiosa były w ten dzień łaskawe.Lecz nie do końca-ale o tym za moment.

Kilka zdjęć,zakupy w sklepie i dalsza jazda w strone Garcza,Łapalic była formalnością.Przed Garczem zatrzymaliśmy się na mały popas w postaci szaberku truskawek.PYSZNE BYŁY.W tej ostatniej miejscowości Wojtek odlaczył się od nas i pomknoł jak to określił do „Brodnicy na rybke”.

My z zaproszenia jednak nie skorzystaliśmy i pewnym krokiem niebieskim szlakiem dojechalismy do Kartuz.Przez Kobysewo,Smołdzino i Elżbietowo docieramy do Żukowa.Zaraz za orlenem dopada jednak Adama wyrok boski ,że bez skrupułów omijał Sianowo potem wioske Rzym.Snejk.

Wskoczyliśmy na niebieski i do Gdańska,przez poligon na Morenie.W domciu byłem o 18 ej na budziku 125 km.Z tytułu ze tempo było troche szalone -nie powiem ze tryskam enrgią.

Wszystkie zjechane miejscowości,miasteczka,wsie,oraz ich widoki rekompensowały braki kondycyjne-bo chyba dziś mi ona dała w kość.

Wszystkie foty są do obejrzenia lecz nie oddadza oryginałów.



Dodane 6 lipca 2008, 10:22 przez t.o.p.o.l.

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Wojtek

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika t.o.p.o.l.


Kasia, 6 lipca 2008, 21:03
Topolu, słowa "dojechaliśmy pewnym krokiem" na 100% wejdą do słownika rowerowego slangu :D Dobre, niczym "jazda na kłach" (by myself) :D Albo "stójcie, tak jak leżycie" (by Frans) :D
mcsopot, 7 lipca 2008, 1:15
:)dzisiaj mijałem sie z tym dymiarzem w gdynii:)wycieczka super gratuluje:)
t.o.p.o.l., 7 lipca 2008, 7:01
Kasiu- pisząc relacje chciałem własnie coś niekonwencjonalnego napisać i ot wyszło.
psuja, 7 lipca 2008, 8:21
Topol, prawie Cię nie rozpoznałam przez ten nowy image ;))) jeśli wytrzymasz tak do grudnia, masz szansę zabłysnąć w mikołajki ;P
Wojtek, 7 lipca 2008, 21:30
Co tu dużo kryć, piękne te Kaszuby. Można kręcić tam bez końca :)

Uzupełnię relację o zeznania 1/3 składu wycieczki ;-) Od Łapalic udałem się w kierunku ostrzyckich smażalni, zaliczając parę kultowych podjazdów tudzież równie miłych zjazdów. Ryby w Ostrzycach, przyznać trzeba, serwują całkiem zacne. A po obiedzie ruszyłem przez Szymbark i Grabowo na poszukiwanie zaginionego szlaku rowerowego doliną Reknicy, który urywa się nad jeziorem Łąkie w okolicach Trzepowa. Szlaku czerwonego co prawda nie odnalazłem - znaczy się urywa się nadal niespodziewanie gdzieś w polu - za to znalazłem jeszcze lśniący nowością szlak zielony, swoją drogą tak niepoważnie oznakowany jak żaden inny na Pomorzu :) Ciekaw jestem, która gmina (albo nadleśnictwo) tak lekką ręką wyrzuca pieniądze w błoto,a w zasadzie w farbę ;-) Okolice j. Łąkie to mój osobisty Trójkąt Bermudzki - poczynając od Harpagana33, gdzie okrutnie tam się zakręciłem, żadna inna wizyta w tym rejonie nie obyła się bez porządnego zabłądzenia. Takoż było i tym razem i do jeziora dotarłem z lekka naokoło ;-) A potem już czerwonym szlakiem przez bezdroża i bajeczną rynnę Reknicy, leśny szuterek z Marszewskiej Góry do Skrzeszewa i po bożemu przez Czaple - Barniewice - Osowę, z ostatnimi promieniami słońca, które w dramatycznych okolicznościach zaszło nad polem kapusty gdzieś pod Rębiechowem, dotarłem do domu.

Pozdrowienia dla wspólpedalarzy :)
t.o.p.o.l., 8 lipca 2008, 11:04
Elwira-w tak młodym:) wieku i czarną brodą kariery Mikołaja bym sobie nie wróżył. Lecz znam kilku którzy z powodzeniem taką fuche w grudniu mogą załapać. Nic nie insynuuje. :) :) :)
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (32)