na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Przez wodę na Grunwald;), 10 lipca 2008



Od dawna marzyła mi się wycieczka na Grunwald i obejrzenie inscenizacji bitwy, marzyło się też kilka dni rowerowego relaksu jakiejś ładnej okolicy, powstał więc plan wyprawy łączącej jedno z drugim.

Rozkład jazdy zawisł na forum rwm-u już w maju, jako czterodniowa eskapada mało uczęszczanymi szlakami rowerowymi i pieszymi od Morąga przez Kretowiny i Narie, Łuktę, Stare Jabłonki , Olsztynek, Grunwald, wzgórza Dylewskie do Ostródy. Popularne ostatnio nabijanie licznika i bicie rekordów prędkości nie było tu celem nie spodziewałam się większego zainteresowania ,ku mojemu zaskoczeniu zgłoszenia posypały się szybko i trzeba było zamknąć listę wycieczkową, rezerwacja większej ilości noclegów w kwaterach prywatnych w tym okresie okazała się za trudna.

W czwartek rano wyruszyliśmy pociągiem w szóstkę z Gdańska- Iwona, Andrzej, Tomek , Sebastian, Piotr i ja, w Morągu po długim oczekiwaniu na spóźniony pociąg dołączyła Eliza z Konradem z Warszawy Koło południa udało się wystartować szosą w kierunku Kretowin i
Pogoda nie napawała optymizmem, po kilku kilometrach kolejny postój, tym razem na ubieranie, lało... Zaczęłam poważnie się zastanawiać, co z planem wycieczki, z pluskaniem w jeziorze i ogniskami, nad Narie zamiast kąpieli było suszenie płaszczy...Defetyzm zniknął ze słonkiem, bo od Wilnowa robiło się coraz ładniej, i choć czasem jazda wypadała po piasku to coraz przyjemniej, kolejny postój przy malinowym chruśniaku trwał dobre pół godziny;) W Łukcie rozleniwiliśmy się do reszty litewskim jedzeniem, także
Droga przez lasy taborskie do Starych Jabłonek przebiegała w tempie zupełnie spacerowym. I chyba przez ten błogostan zgubiłam raz szlak, i raz pędzących warszawiaków;) ale opatrzność w postaci Tybota czuwała, dotarliśmy wspólnie do celu – gospodarstwa agroturystycznego „Nad Stawem” w Idzbarku, a wieczór zakończył się ogniskiem z kiełbaskami.

Kolejny dzień za namową gospodarza, u którego spaliśmy, zaczął się małą zmianą trasy. Po przedarciu się przez piaski, łąki i korzonki obejrzeliśmy dwa przylegające do siebie leśne jeziora o różnej wysokości poziomu wód i naturalną zaporę między nimi. Następnie nadal po terenie dojechaliśmy do miejsca, którego najbardziej przy planowaniu trasy się obawiałam- odcinka Stare Jabłonki- Parwółki. 12 kilometrów leśnego bruku z piachem po bokach zwanego „traktem konnym ‘ dało mi w zeszłym roku do wiwatu, teraz po czwartkowych deszczach okazało się być jednak całkiem niegroźne dla naszej obładowanej ekipy, przejechaliśmy je bez większego problemu. Uważać musiały tylko zaskrońce, kto wiedział, wie, dlaczego musiały..;) Zakończenie odcinka uczciliśmy lodami w sklepiku i już w żwawszym tempie, znów gubiąc pędzących warszawiaków i znów ich znajdując dotarliśmy do Olsztynka. Tu kilka godzin zajęło nam zwiedzanie i fotografowanie Muzeum Budownictwa Ludowego i parku Etnograficznego z przepięknymi wiatrakami i mnóstwem ciekawych eksponatów. Po obiedzie przez Lichtajny dotarliśmy szosą do jeziora Mielno, gdzie był zarezerwowany kolejny nocle . Rower niejednego z nas pierwszy raz miał okazję nocować w..oborze a my przypomnieliśmy sobie, jak to za harcerskich czasów bywało... Było tez wspólne leniuchowanie nad jeziorem i kolejne ognisko i mało kto zmęczony tym relaksem słyszał huk piorunów i szum deszczu w nocy.

Sobotni ranek przywitał nas jednak ładną pogodą, czasu do planowanej tego dnia bitwy na polach Grunwaldu zostało sporo, postanowiliśmy więc zawieść manatki na kolejny nocleg do Dąbrówna 15 kilometrów dalej, wrócić pustymi rowerami i spokojnie zająć dobre do oglądania inscenizacji pozycje. Replika bitwy na żywo była udana i dobrze nagłośniona, z przygotowaniami trwała ponad dwie godziny. Po walce spotkaliśmy się z zaprzyjaźnioną grupę rowerową KTR z Kwidzyna i mieli okazję wymienić parę słów z innych rowerzystami w innych koszulkach klubowych , m.in. ze Szczytna i Sierpca.
Nie wiedzieć kiedy zrobiła się 16-ta , upał i tłum ludzi trochę nas zmęczył i i w końcu na alternatywną proponowana na ten dzień wycieczkę do zamku w Nidzicy wybrali się tylko goście z Warszawy, a nasza szóstka postanowiła poszukać nowej drogi do domu, tzn. na nocleg od drugiej strony jeziora…i wybór okazał się trafiony- prześliczna szutrowa trasa przez łąki i pola poprawiła nam wszystkim humory, a spontaniczna kąpiel w jeziorze tak naładowała, że ostatnie kilometry pokonaliśmy nie tylko z zawrotną prędkością (liczniki pokazały 37km/h pod górkę..) i przy dźwiękach beczących czterdziestek :))) Wieczór upłynął na nocnych Polaków rozmowach….o rowerach oczywiście ;)

Kolejny dzień miał być niełatwy...opisy Wzgórz Dylewskich i relacje z wypraw nie brzmiały zachęcająco, miało być ładnie i trudno…skończyło się na „ładnie”. Rano wyszło na jaw, że dowodząca wyprawą została bez mapy, ale nikt się tym nie przejął specjalnie, grupa była zabezpieczona na takie ewentualności i wiozła swoje
Z Dąbrówna przez Marwałd prawie nieuczęszczana szosą wjechaliśmy na drugie co do wielkości pomorskie wzniesienie z pięknym widokiem na okolicę. Po krótkim postoju połączonym, z objadaniem malin i porzeczek ruszyliśmy ścieżka dydaktyczną , gdzie Konrad pokazał nam, jak przy zjeździe ogłusza się przyjaciela hamulcem tarczowym;) , a potem zgubił się z Babkiem, jak zwykle przed a nie za wycieczką.
Szosą zjechaliśmy do Pietrzwałdu ( Babek zjechał nawet na łokciach..) na zasłużone lody i po krótkiej naradzie postanowiliśmy zmienić metę wycieczki z Ostródy na Iławę. Dowodzenie przejął Tomek i od tej pory nie było już tyle postojów, co z blondynką;) Dłuższy tylko przy zabytkowym drewnianym kościółku w Rożentalu , który zachwycił nas wszystkich. I przy kolejnym zgubieniu się (przed ekipą jak zwykle) Konrada, które tym razem mogliśmy obserwować na żywo ze względu na pagórkowate ukształtowanie terenu
Im byliśmy bliżej Iławy tym pogoda robiła się coraz gorsza, na szczęście szybko znalazły się pociągi i dla nas i gości Warszawy, wieczorem wszyscy byliśmy w domu…i lało…ale teraz już mogło .


W drodze powrotnej nastąpiło też uroczyste pasowanie Babka przez Iwonę na TIR-a, które przyjął z godnością i obietnicą autorskiej oryginalnej wycieczki, na którą już Babek czekamy ! :)

Ścieżki rowerowe okazały się i bardzo ładne i mało uczęszczane , warto tam wrócić;, doniesienia o trudach w pokonaniu Góry Dylewskiej mocno przesadzone, jeziora ciepłe i czyste, zamek krzyżacki w Morągu fundamentem po zamku krzyżackim, bitwa imprezą wartą zobaczenia, hotel na internetowych łzdjęciach efektem pobytu fotek dawnego PGR w Photoschopie, a najważniejsze, czyli towarzystwo – rewelacyjna ekipa z humorem i fantazją….. ech, co tu pisać, świetnie było, pozdrawiam wszystkich :):):)




Dodane 14 lipca 2008, 12:02 przez yas

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika iwcia


iwcia, 14 lipca 2008, 8:19
Super wycieczka ze sporą dawką historii! :)
Jendrek.gd, 14 lipca 2008, 21:24
Wspaniała wyprawa. Miłe towarzystwo. Pogoda dopisała. Pozdrawiam
WOJT, 14 lipca 2008, 22:32
Miałem okazję niedawno podczas mojej wyprawy odwiedzić część tych okolic w Pietrzwałdzie akurat mam rodzinę gdzie u nich nocowałem przepiękne okolice i wcale nie tak męczące jak się wydaje jest trochę podjazdów ale do wytrzymania i nie dały mi one takiego wycisku jak na Kaszubach. W Wysokiej Wsi warto odwiedzić starą szkołę w której mieszkała moja Babcia
A co do Parwółek miałem okazję pokonać go 10 lat temu i przyznam że mnie jako jeszcze niedoświadczonemu w wyprawach ( dopiero drugi sezon to był) , dał on mocno w kość i wywoływał nawet złość i frustrację pozdrawiam
yas, 15 lipca 2008, 23:18
Parwółkowy fragment był jedynym znanym mi odcinkiem tej eskapady , w zeszłym roku trasa rzeczywiście była okropna, jechałam tez w lipcu, tez obładowana, też przy trzydziestostopniowym upale, tylko wtedy nie padało od dwóch tygodni i droga przypominała pustynię z kamykami po środku, to rzeczywiście był rowerowy horror.Teraz deszcz złagodził ścieżki i było może nie łatwo, ale wykonalnie bez frustracji. I nadal ładnie i cicho, jak w całej okolicy.Pozdrawiam.
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (29)