na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Do ujścia rzeki Piaśnicy, 8 czerwca 2008



Tym razem, inaczej, niż w ubiegłym roku, celem naszej wycieczki na teren Wysoczyzny Żarnowieckiej było zwiedzenie zamku w Krokowej, dotarcie do ujścia rzeki Piaśnicy, zwiedzenie kościoła w Żarnowcu i skansenu w Nadolu. Postanowiliśmy wybrać taką trasę, żeby było jak najmniej piaszczystych dróg i żeby... zdążyć na niedzielny mecz Polska-Niemcy, rozgrywany jako jeden z pierwszych na Euro2008. Po dyskusji na forum, zdecydowaliśmy się wybrać trasę z przewagą bocznych dróg asfaltowych i gruntowych, a także zaplanować szybszy powrót asfaltem do Wejherowa.

W niedzielę rano na starcie w Wejherowie zebrało się 13 osób, a po drodze w mieście dołączył do nas jeszcze jeden uczestnik. Z Wejherowa wyjechaliśmy na główną drogę nr 218, która dość stromo wspina się tu pod górę, mieliśmy więc od razu po starcie małą rozgrzewkę. Po przejechaniu około 2 km skręciliśmy w prawo, z głównej drogi na boczną drogę asfaltową, prowadzącą do leśniczówki Kępino i dalej - do leśniczówki Muza. Tutaj nasza ekipa nieoczekiwanie powiększyła się o kolejnego uczestnika - dołączył do nas starszy, ale bardzo wysportowany pan, o dużym zacięciu rowerowym. Sam wybrał się na niedzielną wycieczkę, ale kiedy zobaczył nasza grupę, postanowił pojechać z nami aż do samego ujścia Piaśnicy! I trzeba przyznać, że starszy pan miał naprawdę świetną kondycję i bardzo dobrze dawał sobie radę na trasie!

Tak więc już w 15-osobowej grupie ruszyliśmy w dalszą drogę. Za leśniczówką Muza wjechaliśmy na dość dobrą drogę gruntową, którą dojechaliśmy do Leśniewa. Ponownie wjechaliśmy na drogę asfaltową i pomknęliśmy do Domatowa. Dalej jechaliśmy krótki odcinek drogą gruntową, wjechaliśmy na czarny szlak, żeby zobaczyć Diabelski Kamień (12,5 m średnicy) i drugi, nieco mniejszy zwany Bożą Stopką. Na rozwidleniu dróg opuściliśmy czarny szlak, znowu wjechaliśmy na drogę asfaltową, a na najbliższym skrzyżowaniu skręciliśmy w lewo. Z asfaltu odbiliśmy w prawo na polną, trochę piaszczystą, ale bardzo ładną drogę, którą dojechaliśmy do Połchówka. Za wsią zatrzymaliśmy się na krótko w bardzo pięknym miejscu zwanym Trzy Młyny. Jest to mała osada, której nazwa pochodzi od znajdujących się w dolinie Czarnej Wody trzech młynów: Lisewskiego Młyna, Warzewskiego Młyna i Połchowskiego Młyna. Zrobiliśmy sobie tutaj pamiątkowe zdjęcie pod pięknym starym młynem, prawdopodobnie jeszcze działającym.

Dalej ruszyliśmy asfaltem w kierunku Minkowic. Przed wsią odbiliśmy z drogi asfaltowej w lewo na polną drogę szutrową, którą dojechaliśmy do głównej drogi nr 218. Jechaliśmy nią około pół kilometra do Krokowej. Tutaj zrobiliśmy pierwszą dłuższą przerwę, przeznaczoną na zwiedzanie pałacu i parku. Pałac, a właściwie otoczony fosą zamek w Krokowej, należał od XIII wieku do 1945 roku do rodu Krokowskich (von Krockow). Był budowany od XIV wieku, a obecny kształt uzyskał w XVIII wieku. W 1945, gdy właściciele zostali zmuszeni do wyjazdu do Niemiec, zamek przeszedł na własność państwa i popadł w kompletną ruinę. W 1990 roku został odrestaurowany przez fundację polsko-niemiecką, założoną przez dawnych właścicieli Krokowej. Obecnie, oprócz siedziby Fundacji Europejskie Spotkania Kaszubskie - Centrum Kultury Krokowa, w zamku mieści się hotel, restauracja i muzeum, w którym eksponowane są pamiątki związane z historią zamku i rodziny Krokowskich. Oprócz bardzo ciekawej ekspozycji muzealnej, można też zwiedzić stylowo zaaranżowane pomieszczenia na parterze zamku i przejść się po pięknym parku.

Z Krokowej ruszyliśmy dalej ścieżką rowerową, wytyczoną wzdłuż drogi asfaltowej przez Łętowice i Szary Dwór, a później skręcającej na dość piaszczystą drogę rowerową do Dębek. Tutaj dopiero mieliśmy do czynienia z większymi piaskami, ale nie było tak źle – dało się przejechać nawet rowerem trekingowym na „szosowych” oponach! W Dębkach zjedliśmy przepyszne lody i ruszyliśmy w kierunku ujścia rzeki Piaśnicy. Wprowadziliśmy rowery na plażę, gdzie ledwo znaleźliśmy miejsce wśród mnóstwa plażowiczów opalających się i pluskających w morzu. Plaża u ujścia Piaśnicy jest naprawdę super – morze ma tutaj prawie 20 metrowy odcinek mielizny, a woda przy brzegu jest dużo cieplejsza dzięki rzece wpływającej do morza. Zrobiliśmy sobie tylko 40 minutową przerwę na kąpanie i opalanie, bo wiadomo - trzeba było zdążyć na mecz, a my byliśmy dopiero na półmetku!

Część osób postanowiła szybciej wrócić do domu i pożegnała się z nami na plaży. My, w 10-osobowej grupie ruszyliśmy w stronę Żarnowca czerwonym szlakiem, trzeba przyznać, że dość piaszczystym. Zatrzymaliśmy się na krótko, żeby wejść do żarnowieckiego kościoła i zwiedzić pięknie odnowione krużganki przylegającego do niego klasztoru. Dalej pojechaliśmy drogą asfaltową w stronę Wierzchucina, ale po około 3 km zjechaliśmy z niej na ścieżkę rowerową, poprowadzoną po betonowych płytach wzdłuż Jeziora Żarnowieckiego. Przed Brzynem skręciliśmy w lewo na polną drogę i wyjechaliśmy prosto na drogę asfaltową prowadząca do Nadola. Tutaj czekało nas zwiedzanie bardzo ciekawego skansenu, który w tym roku obchodzi 21-lecie swojego istnienia. W skansenie można zobaczyć zagrodę gburską z XIX wieku wraz z oryginalnymi sprzętami, stodołę, oborę, chatę rybacką z wyposażeniem z lat 50-60 XX wieku i salą z autentycznym bufetem wiejskim z początku XX wieku, przeniesionym ze wsi Leśniewo, wędzarnię i sieciarnię. Bardzo sympatyczne panie prowadzące skansen zaprosiły nas na doroczny festyn folklorystyczny „Krancbal”, który w tym roku odbędzie się w Nadolu w niedzielę 10 sierpnia. Warto będzie się wybrać, bo impreza zapowiada się naprawdę ciekawie!

Z Nadola zdecydowaliśmy się wracać do Wejherowa drogą asfaltową. Przed Czymanową czekał nas jeszcze dłuższy podjazd, ale później pomknęliśmy już w dół przez Opalino, Rybno, Kniewo, Zamostne i Bolszewo do Wejherowa. Tylko Emil, który nie spieszył się na mecz odłączył się od nas w Rybnie i wrócił do Wejherowa ścieżką rowerową przez Orle.

W Wejherowie na dworcu byliśmy przed godz. 18, od razu mieliśmy też kolejkę powrotną do Gdańska. Na trasie przejechaliśmy w sumie ponad 80 km. Jak okazało się później, wcale nie było warto tak spieszyć się na mecz, ale któż to mógł wcześniej przewidzieć...!
Dziękuję wszystkim za wspólny udział w wycieczce i zapraszam na kolejne trasy :)



Dodane 12 czerwca 2008, 07:11 przez Małgosia

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Phantom

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Małgosia


Senna, 9 czerwca 2008, 8:50
Dzięki za wspólną wycieczkę.
Niestety musiałem się odłączyć w Dębkach.
Do zobaczenia.
ubot, 9 czerwca 2008, 16:02
Ladnie to wyglada.Znajac Malgosie i jej zdolnosc organizacyjne - ladna wycieczka. Pozdrawiam.
michau, 9 czerwca 2008, 16:09
Ciekawa trasa, piaski dokuczliwe, ale przejezdne, wyśmienita pogoda - jednym słowem udana wycieczka. Oby więcej takich!
Phantom, 9 czerwca 2008, 19:47
Fotki dodane
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość