na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Wycieczka turystyczna po Gdańsku, 20 lutego 2007



Od zachodu na wschód
czyli
słodko-gorzkie niedzielne lutowe rowerowanie po Gdańsku


Czego więcej trzeba w niedzielę? Pogody wpierw – a była taka w sam raz! słonecznie i sucho, po drugie – miłego towarzystwa – a było wyśmienite :) nad wyraz! i chęci by spędzić czas na pedałowaniu i tej też nie brakło.
„Osiołkowi w żłoby dano, w jeden owies w drugi siano”, więc nie mogąc wybrać z propozycji rajdowych czy markowe wspólnie z TTTC wiatraki gdzieś tam na Żuławach, czy elbląska fransowa z GRT eskapada ? A może z Sabą i Obcym do Pucka znów na jabłuszka w cieście? Rozmawiając na gadu gadu, doszliśmy z Agnieszką do wniosku, że najlepiej by tak coś w okolicy.

A pomysł na trasę rajdu podpowiedziała Agnieszka – Westerplatte, choć przyznam szczerze moje zamiary były w kierunku tzw. Wyspy Sobieszewskiej i następnie Pruszcza Gdańskiego skierowane.

I było tak :

Wpierw spotkanie przedpołudniem w Osowej tak w pół drogi i od razu jazda pustawymi niedzielnie o tej porze asfaltowymi szosami do Klukowa i Matarnii a potem koło Złotej Karczmy zjazd ścieżką rowerową w dół do Matemblewa do Sanktuarium Matki Boskiej Brzemiennej. Tu Agi udana sesja zdjęciowa / pierwsza ale nie ostatnia tego dnia / pozwoliła mi złapać oddech.
I dalej przez Piecki Migowo – zwane potocznie Moreną jazda w dół do ulicy Kartuskiej i dalej przez Stare Miasto a tu zaś w największej europejskiej ceglanej świątyni pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny co boskie oddaliśmy Panu Bogu.
Minęliśmy na rowerach Zieloną Bramę i skierowaliśmy się na Długie Ogrody a tu Agnieszka wypatrzyła w oknie cukierni coś słodkiego co bardzo pasowało do gorzkiej czarnej kawy z termosu więc znów chwilka przerwy. Po posiłku czas był na pedałowanie i znów kolejna sesja fotograficzna na moście siennickim, a potem przejazd przez obskurną gdańska Przeróbkę i wreszcie kawałek drogi gdzie można było rozkoszować się czystą przyjemnością rowerowej jazdy aż do mostu zwodzonego przy wisłoujskiej twierdzy zamkniętej na cztery spusty i sennej o tej porze roku jeszcze, choć psy szczekaniem próbowały obudzić kogo trzeba. Szwendając się po okolicy i patrząc z każdej możliwej – poza Kanałem Kaszubskim rzecz jasna – strony na bardzo zaniedbaną twierdzę doszliśmy do wniosku, że trzeba będzie wrócić tutaj latem i wtedy wejść do jej wnętrza.
Potem jeszcze chwila na nabrzeżu i znów kolejna sesja fotograficzna / jak widać na zdjęciach efekt uratowały tylko mistrzowskie ręka i oko fotograficzki albowiem całość wyraźnie psuje monotonia spowodowana przez przypadkowo dobranego modela / Jeszcze tylko rzut oka w kierunku odległej ale widocznej Gdańskiej Stoczni Remontowej, aby sprawdzić czy platforma wiertnicza - nadal w remoncie - tam tkwi przy nabrzeżu i dalej jazda koło Portu Północnego na Westerplatte.
Słoneczna pogoda przywołała wielu spacerowiczów podziwiających monument wystawiony ku pamięci bohaterskich obrońców Westerplatte i śliczne widoki z kopca ale bikersko usposobionych jedynie dwoje było. Słoneczko rozleniwiało, ławeczki zachęcały do odpoczynku ale nasze plany kazały nam jechać dalej i tak przez Sianki zwane Stogi wreszcie dojechaliśmy leśnymi ścieżkami na najśliczniejszą – nawet lutową porą – plażę Zatoki Gdańskiej.
Tam posiłek niewielki i znów chwila nudnego - tym razem na tematy wiślane wykładu – jak Ty to wytrzymałaś cierpliwa Agnieszko? Potem jazda powrotna z krótkimi przerwami na kolejne niezwykłe sesje fotograficzne aż do miejsca gdzie wstąpiliśmy na kawę / oczywiście znów czarną i gorzką :) i coś słodkiego / a tam nastąpiło przypadkowe ale przemiłe spotkanie z jednym z gdańskich bikerów panem Grzegorzem P. i oczywiście pogawędka na nieśmiertelne tematy bikerskie o wyższości shimanowskich napędów XTR nad LX-ami albo, że jak na ryby to tylko do Ustki i wyłącznie rowerem itp. I tak czas szybko mijał, duzi chłopcy gadali o swoich drogich zabawkach, a Agnieszka niecierpliwie spoglądała na zegarek bo pora do domu była najwyższa, a najważniejsze, czyli powrót był przed nami. Wychodząc z gościnnej cukierni i żegnając się z jej właścicielem, w progu spotkaliśmy kolegę Pawła bikera, który również wpadł po coś słodkiego.
Odcinek trasy spod Wielkiego Młyna w Gdańsku do Doliny Świemirowskiej w Sopocie pokonaliśmy całkiem sprawnie i potem pod Gołębiewo asfaltem mimo ciemności będąc zaopatrzonymi w czołówki też się nam udało szybko i sprawnie jechać, jednakże zimowa aura pokazała nam swoje możliwości na leśnych zmrożonych duktach i właściwie część dystansu pokonaliśmy prowadząc rowery, bo jazda była niemożliwa.
Kawa i adrenalina wyzwolona warunkami drogowymi dały odpowiednią mieszaninę, więc już na Karwinach, u skraju ulicy Starodworcowej, w miejscu bardziej cywilizowanym podziękowałem Agnieszce za przemiłe towarzystwo i pożegnawszy się z nią popędziłem przez Brodwino i dalej górnym Sopotem a następnie ulicą Czyżewskiego i Drogą Filozofów / co za dureń kazał ją wybrukować ? / i całe szczęście nadal asfaltową ulicą Bytowską, a potem zniszczoną przez jesienną zrywkę drzew w Bobrowej Dolinie leśną drogę aż wpadłem w Złotej Karczmie na ścieżkę rowerową którą niebawem dojechałem szczęśliwie do domu.
I to wszystko. 111 km wg stanu licznika
A na koniec to powiem, że nie obyło się bez pewnego humorystycznego akcentu ale o tym innym razem :)

skreślił
WWP
Wojciech Płochocki

Więcej zdjęć: http://agniecha6.fotosik.pl/albumy/135373.html


Dodane 20 lutego 2007, 02:39 przez Agniecha

Fotorelacja uczestnika Agniecha


Phantom, 20 lutego 2007, 12:05
Widzę, żę wycieczka bardzo podobna do mojej z jesieni :)

http://phantom.blog.pl/archiwum/index.php?nid=115602...

Ostatnio aby zmusić się do częstszego jeżdzenia na rowerze w tygodniu chcę gnać do portu , aby robić fotki wpływającym statkom. W końcu dwa potężne porty w regionie. W Gdyni nadbrzeże francuskie idealnie się do tego nadaje, a w Gdańsku kapitanat. Tylko jezcze trzeba ustalić albomieć wtyczkę co gdzie kiedy wypływa. :)
AdaSko, 20 lutego 2007, 14:17
mój ojciec pracuje w gdańskim porcie na holownikach :)
Phantom, 20 lutego 2007, 20:46
Widzę, żę udało Ci się sfotografować "Bazalta" przy nabrzeżu flisaków Petrobalticu. Holownik który odholował "Rotterdama" do Wilhelmshawem.

http://www.petrobaltic.pl/pl/aktualnosci5.htm


No i Rotterdam:

http://www.halfansite.nl/foto_album.htm

Poza tym na necie jest pełno o tej ciekawej operacji i tym co było wcześniej.

Widzicie każdy statek jest jak człowiek. Ma swoją historię swój port.
wwp, 20 lutego 2007, 21:54
keja też ją :) ma albowiem w miejscu postoju Bazalta dawniej był złomowiec i jeszcze w latach 60 i w początku lat 70 leżały tam ogromne " cygara " kadłubów Ubootów przeznaczone jak to marynarze mawiali " na żyletki " czyli do pocięcia i przetopienia w hutach
oj wszędzie swoje trzy grosze historia wciska :)
żeglarskim ahoj :) pardon pozdrrrrrower :) wwp
Phantom, 20 lutego 2007, 22:32
No tak. Tylko że statki są takie osobowe. Ne są tak wielkoseryjne jak samoloty czy samochody. I takie fotogeniczne.

W naszym Mieście co moment potykamy się o historię czasów które tu naznaczyły swoje piętno.

Najwybitniej o tym chyba świadczy XIX wieczny żuraw portowy na Gdańskiej Marinie przestrzelony kulą, podczas walk w 45tym.
wwp, 21 lutego 2007, 19:54
a niektórzy to wciskają aż Pięciu Gwizdków :)
wwp, 21 lutego 2007, 19:54
a dlaczego komentaż ? skoro ja napisałem komentarz ?
OBCY, 25 lutego 2007, 3:45
Phantom, nie wiem czy znasz ale info o statkach znajdziesz na stronach:
http://www.portalmorski.pl/ruch-statkow.php
a wycieczkowce w Gdyni:
http://www.port.gdynia.pl/wycieczkowce2006.php
w sezonie bedzie nowa lista na 2007
wwp, 25 lutego 2007, 11:54
a czy ktoś może kogoś zna z Gdańskiej Stoczni Remontowej ? by dowiedzieć się kiedy wychodzi w morze platforma wiertnicza po remoncie
UFO, 26 lutego 2007, 10:43
A co chcesz atak terorrystyczny na platformę przeprowadzić?:D:P
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (18)