na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Czarno-czerwona pętelka żuławska, 27 kwietnia 2008



Czarno-czerwona pętelka żuławska

Wkrótce po ogłoszeniu naszej wycieczki - czarnym i czerwonym szlakiem po Żuławach, pojawiły się głosy na forum, że będzie to dość trudna i męcząca trasa, zwłaszcza o tej porze roku! Oczywiście, trudności na Żuławach nie są spowodowane ukształtowaniem terenu, bo wiadomo, że jest to jedno z najbardziej płaskich (i depresyjnych) miejsc w Polsce, ale z powodu błota zalewającego wszystkie polne drogi. Na szczęście, cały tydzień poprzedzający naszą wycieczkę był bardzo słoneczny, nie spadła nawet ani jedna kropla dreszczu! Postanowiliśmy więc nie poddawać się zbyt łatwo i przejechać całą zaplanowaną trasę – ale na wszelki wypadek – w dwóch wariantach. Ja zdecydowałam się stawić czoło błotnistym polnym drogom i poprowadzić grupę szlakiem, a kolega Krzysiek postanowił przejechać całą trasę po asfalcie na swojej super-szybkiej szosówce.

W słoneczny niedzielny poranek na miejsce startu przyjechały aż 22 osoby, stworzyliśmy więc całkiem liczny peleton, gotowy na pokonanie błotnistych żuławskich szlaków! Ruszyliśmy przez Olszynkę do Przejazdowa, dalej pojechaliśmy ścieżką rowerową prowadzącą od „Makro” wzdłuż „siódemki” i skręciliśmy na asfaltową drogę prowadzącą przez Bogatkę do Koszwał.

W Koszwałach zrobiliśmy krótki postój na śniadanie - zjedliśmy je „w cieniu” pięknego domu podcieniowego z końca XVIII wieku, stojącego przy głównej drodze. Tutaj też podzieliliśmy się na dwie grupy – większość osób zdecydowała się jechać po polnych drogach czarnym „Szlakiem Domów Podcieniowych”, na trasę szosą wybrało się tylko 5 osób.

Do miejscowości Trutnowy dojechaliśmy całkiem przyzwoitą drogą płytowo-asfaltową. We wsi obejrzeliśmy ciekawy kościół z kamienną tablicą z początku XIX wieku, umieszczoną na murze (na wysokości ok. 1 metra) na pamiątkę powodzi, która zalała wtedy całą okolicę. Podjechaliśmy także do kolejnego na naszym szlaku domu podcieniowego - najstarszego na Żuławach (z 1720 roku), pięknie wyremontowanego przez właściciela. Niestety nie udało nam się tym razem obejrzeć domu od wewnątrz, zrobiliśmy więc tylko pamiątkowe zdjęcie i pojechaliśmy dalej – na najtrudniejszy odcinek czarnego szlaku, wiodący polnymi drogami przez Osice do Steblewa.

Tutaj czekała nas miła niespodzianka – okazało się, że słońce całkowicie wysuszyło błoto, które zwykle zalegało na szlaku i mogliśmy przejechać przez pola „suchym kołem”, balansując po wyschniętych koleinach. Za Osicami czarny szlak skręcił raptownie pod kątem 90 stopni w lewo, a ponieważ nie jest w tym miejscu najlepiej oznakowany (brakuje strzałki!) - udało nam się znaleźć właściwą drogę tylko dzięki niezwykłej czujności Topola!

Przy wyjeździe na asfaltową drogę do Steblewa spotkała nas druga bardzo miła niespodzianka - czekali tam na nas Krzysiek i Mietek (z grupy szosowej) z dwoma dużymi kartonikami pełnymi śmietankowych lodów! Byliśmy niesamowicie zaskoczeni tak miłym powitaniem - tego jeszcze nie było na czarnym szlaku – zero błota i lody na patyku w szczerym polu! Naprawdę - szlak godny polecenia, szczególnie w tak fajnym towarzystwie!

W Steblewie zrobiliśmy krótki postój pod malowniczymi ruinami gotyckiego kościoła i ruszyliśmy dalej czarnym szlakiem po wale przeciwpowodziowym wzdłuż Wisły w kierunku Ptasznik. Stamtąd było już bardzo blisko do Koźlin, gdzie zatrzymaliśmy się, żeby obejrzeć bardzo ładny gotycki kościółek z charakterystyczną wysmukłą wieżą. Tutaj też wjechaliśmy na czerwony szlak, który miał nas zaprowadzić w powrotną drogę do Gdańska.

Za Koźlinami okazało się, że czerwony szlak prowadzi po całkowicie zarośniętych i ledwo widocznych ścieżkach, zupełnie nieprzejezdnych dla naszych rowerów. Zdecydowaliśmy się więc jechać dalej wzdłuż czerwonego szlaku po asfalcie przez Krzywe Koło, Suchy Dąb, Grabiny-Zameczek do Wróblewa. Tam spotkaliśmy naszą grupę „szosową” i zarządziliśmy już ostatni wspólny odpoczynek pod ładnym zabytkowym kościółkiem, stojącym przy samym kanale Motławy.

Grupa „szosowa” ruszyła w dalszą drogę asfaltem do Gdańska, a my wjechaliśmy z powrotem na czerwony szlak w stronę Wiśliny. Niestety, część szlaku musieliśmy przebyć niosąc rowery na plecach, ponieważ betonowe płyty, którymi szlak był wyłożony jeszcze niedawno, zostały rozebrane na dość znacznym odcinku drogi.

W Wiślinie zjechaliśmy ze szlaku, żeby zobaczyć zabytkową mennonicką dzwonnicę cmentarną z XVIII wieku, odnowioną w ubiegłym roku (mieliśmy wtedy okazję uczestniczyć w związanej z tym faktem uroczystości, nawet z udziałem telewizji!). Było to już ostatnie zabytkowe miejsce na naszej trasie - dalej pojechaliśmy czerwonym szlakiem przez Mokry Dwór, Krępiec i przez Olszynkę wróciliśmy do Gdańska. Tutaj zamknęła się nasza czarno-czerwona pętelka żuławska, którą przejechaliśmy (ponad 70 km) żeby przekonać się, że w kwietniu na Żuławach mogą zdarzyć się nieoczekiwanie tak miłe niespodzianki, jak „suche błoto” na czarnym szlaku i bardzo zimne lody w szczerym polu!

Dziękujemy wszystkim za wspólną jazdę, bardzo miłe towarzystwo i zapraszamy na naszą kolejną niezwykłą wycieczkę - w niedzielę 11 maja!

Zapraszamy też do zapoznania się z naszą stroną internetową:http://rowery.skc.com.pl/



Dodane 10 maja 2008, 03:02 przez Małgosia

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika jj active

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika marek_r

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Jaro

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Małgosia

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika mcsopot


mcsopot, 27 kwietnia 2008, 19:44
Niestety zdjecia okropne ale telefon juz nie daje rady:)Wycieczka extra,na przyszlosc pisze sie od razu:))
Jaro, 27 kwietnia 2008, 23:17

Wycieczka świetnie zorganizowana , pogoda dopisała i towarzystwo wyśmienite :).
Z tego słynnego błota zostały tylko małe kałuże i suche koleiny ;).
Wycieczka więc była całkiem lajtowa ;).
Dystans w moim wykonaniu z dojazdem 128 km .
Pozdrawiam wszystkich uczestników do zobaczenia na następnej :).
kajas, 28 kwietnia 2008, 7:54
Ekipa Krawędzi Kępy Puckiej pozdrawia ekipę Czarno Czerwonej Pętelki Żuławskiej. Gratuluję udanej wycieczki.
Z Jaro i Gienkiem minęliśmy się na Morskiej w Gdyni:-)
marek_r, 28 kwietnia 2008, 9:04
Wycieczka była wspaniała
t.o.p.o.l., 29 kwietnia 2008, 8:15
Dodam tylko od siebie ze drugi snejk z rzędu z tirem to lekka przesada.

Błotka jak na lekarstwo,za to humor i aura dopisała.

Snejkowe pozdrowionko
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (5)