na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Dookoła Wyspy Sobieszewskiej, 20 kwietnia 2008



Dookoła Wyspy Sobieszewskiej

Za cel naszej wyprawy postawiliśmy sobie tym razem objechanie dookoła całej Wyspy Sobieszewskiej, której krańce wyznaczone są przez śluzy w Przegalinie, dwa rezerwaty: Mewia Łacha we wschodniej części i Ptasi Raj w zachodniej części Wyspy oraz Górki Wschodnie. Jak zwykle udało nam się zamówić na niedzielę piękną słoneczną pogodę (chociaż przez kilka dni wcześniej trochę straszył nas deszcz i silny wiatr). Na miejsce spotkania przed Urzędem Wojewódzkim przyjechało 17 osób. Czekała nas tutaj miła niespodzianka w osobie Wojtka, który przygotował pyszne nagrody dla 10 osób, które pierwsze pojawią się na starcie. Opłacało się więc przyjechać punktualnie!

Skrótami przez Olszynkę, przez którą sprawnie poprowadził nas Krzysiek, wyjechaliśmy na szosę w Przejazdowie naprzeciwko Rafinerii i pomknęliśmy przez Wiślinkę do Sobieszewa. Dojechaliśmy na Wyspę już po 45 minutach, jadąc z prędkością czasami ponad 30 km/ godz. (niewątpliwie tak wzmocniły nas ciasteczka od Wojtka!). Tutaj odłączył od nas jeden uczestnik wycieczki, ale przyłączyły się kolejne dwie osoby – Małgosia i Krzysiek; tak więc nasza grupa powiększyła się do 18 osób.

Po przejechaniu około jednego kilometra główną szosą sobieszewską, odbiliśmy w boczną, dość wyboistą asfaltową drogę, biegnącą południową częścią Wyspy w kierunku Przegaliny. Zatrzymaliśmy się dopiero przy śluzach w Przegalinie, żeby przyjrzeć się tym XIX-wiecznym urządzeniom, które po gruntownym remoncie nadal działają, oddzielając Martwą Wisłę od Przekopu Wisły.

Jadąc dalej, w kierunku północno-wschodnim Wyspy, dojechaliśmy drogą asfaltową do Świbna, skąd odbywa się przeprawa promowa do Mikoszewa. Tutaj zaczyna się także zielony szlak im. Wincentego Pola, na który wjechaliśmy, kierując się w stronę rezerwatu Mewia Łacha. Przejechaliśmy szlakiem kilkaset metrów, zjechaliśmy na oznakowaną ścieżkę turystyczną i zaczęliśmy przedzierać się przez piachy w kierunku ujścia rzeki do morza. Po drodze minęliśmy miejsce, gdzie na Wyspie żerują bobry i wjechaliśmy na wykładaną kamieniami, dosyć trudną do przejechania dróżkę, prowadzącą umocnionym wałem wzdłuż Przekopu Wisły. Postanowiliśmy zrobić półgodzinny postój na wydmach Mewiej Łachy, zjeść śniadanie i wybrać się w pewne tajemnicze miejsce, w którym zawsze można znaleźć piękne bursztyny. I faktycznie – bursztyny czekały już na nas, pobłyskując przyjaźnie w słońcu! Mogliśmy także zebrać do kolekcji niebieskie (!) muszelki i wielkie skorupy małży. Szybko ogarnęła nas pasja poszukiwaczy skarbów, zaczęliśmy zbierać i zbierać (a naprawdę było co!) i ciężko było nam oderwać się od tego bursztynowego miejsca!

Z rezerwatu wracaliśmy tą samą drogą, jadąc dość powoli po kamiennym wale. Ponieważ piaski dały się nam już trochę we znaki, postanowiliśmy nie wracać na zielony szlak, tylko pojechać w kierunku zachodnim po rurze ściekowej, biegnącej wzdłuż północnej części Wyspy, równolegle do szlaku. Trzeba przyznać, że „sobieszewska rura” jest bardzo porządnie poprowadzona, biegnie po niej asfaltowa ścieżka o szerokości około metra, w większości przejezdna dla rowerów. Ruszyliśmy więc raźno do przodu „po rurze”, po kilku kilometrach zjechaliśmy na dość piaszczystą drogę, która jednak doprowadziła nas szybko do znanego stałym bywalcom Wyspy „deptaku sobieszewskiego”. Tutaj zrobiliśmy przerwę obiadową, żeby zakosztować miejscowych specjałów w pobliskim barze, serwującym rybki, lody i inne smakołyki.

W dalszą drogę ruszyliśmy wąską drogą przez las, zaczynającą się tuż za barem. Po krótkim czasie dojechaliśmy do oznakowanej ścieżki przyrodniczej i dotarliśmy nią do rezerwatu Ptasi Raj. Mieliśmy tutaj odnaleźć miejsce, jedno z nielicznych w Polsce, w którym rośnie mikołajek nadmorski. Niestety, pomimo naszych usilnych poszukiwań, nie udało się nigdzie znaleźć mikołajka – widocznie zasypał go silnie wiejący w ostatnich dniach wiatr. Miejmy nadzieję, że uda mu się jednak przebić przez piaski i pięknie rozkwitnąć latem!
Ostatni odcinek naszej trasy miał prowadzić przez Kamienną Groblę do Górek Wschodnich – żeby tam dotrzeć musieliśmy zejść na plażę i przebyć nią prawie dwukilometrowy odcinek brzegiem morza. Czekała tu na nas miła niespodzianka – piasek na plaży był tak silnie ubity przez fale, że mogliśmy wsiąść na rowery i przejechać brzegiem morza całą drogę do zachodniej części Wyspy. Jazda po plaży była rewelacyjna, świeciło słońce, szumiało morze, nad nami latały kormorany, po prostu było cudownie jak w raju!

W końcu dotarliśmy do falochronu z kamieni, usypanego wzdłuż ujścia do morza Wisły Śmiałej. Przeszliśmy przez wydmy na nadbrzeże, gdzie zobaczyliśmy dwa jachty, pływające przy przystani w Górkach Zachodnich. Jeden z nich unosił naszą szefową Iwonkę, która biorąc (niestety!) udział w kursie żaglowym, mogła tylko tęsknie machać do nas z oddali. Pomachaliśmy więc także Iwonce i cóż - ruszyliśmy dalej w prawie kilometrową drogę przez Kamienną Groblę. Trzeba przyznać, że nie jest to łatwa droga dla rowerzystów – musieliśmy prawie przez cały czas nieść rowery, a czasami nawet - skakać z nimi po kamieniach! Ale szczęśliwie „cali i zdrowi” dotarliśmy do Górek Wschodnich (które wbrew swojej nazwie mieszczą się w zachodniej części Wyspy).

Pozostało nam jeszcze tylko dojechać asfaltem do mostu pontonowego, łączącego Wyspę ze stałym lądem i zamknąć naszą „sobieszewską pętelkę”. Tutaj pożegnaliśmy się z Małgosią (która tak pędziła na ostatnim odcinku drogi, że nie można jej było przegonić!) i Krzyśkiem. Ruszyliśmy dalej w drogę powrotną przez Wiślinkę do Przejazdowa, w równie szybkim tempie, jak na początku wycieczki. Przez Olszynkę znowu poprowadził nas niezawodny Krzysiek, który skierował część grupy w stronę Orunii, a pozostałych poprowadził w kierunku Gdańska.

I tak zakończyła się nasza niedzielna wycieczka - „trasa dla prawdziwych koneserów” (Janusz), pełna „atrakcji i niespodzianek” (Mariola i Wojtek), na której „jeździliśmy chyba po wszystkim po czym można” (Jaro). Bardzo dziękuję wszystkim za wspólną przygodę, super towarzystwo i dobry humor na całej trasie; szczególne podziękowania dla Krzyśka za pomoc w prowadzeniu przez Olszynkę i nie tylko! Do zobaczenia na następnej wycieczce :)

Zapraszamy też do zapoznania się z naszą stroną internetową:http://rowery.skc.com.pl



Dodane 22 kwietnia 2008, 04:50 przez Małgosia

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Małgosia

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika woytek49

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Piter


Janusz, 21 kwietnia 2008, 19:20
O !!! Intel !!! we własnej osobie :)
Jaro, 21 kwietnia 2008, 21:38
Bardzo ciekawa wycieczka jeszcze na tak urozmaiconej nie byłem ;).
Jeżdziliśmy chyba po wszystkim po czym można , no i niezły dystans z buta ;).
Dzieki wszystkim za towarzystwo u mnie wyszło 127 km .
Pozdrawiam do następnego razu :).
Piter, 22 kwietnia 2008, 9:41
jestem bardzo zadowolony z wycieczki; wyprawa suuper; :-)))
woytek49, 22 kwietnia 2008, 19:41
Wymagająca trasa pieszo -rowerowa. Było baaardzo miło!A deser w pucharku (z negocjowaną ceną)w tym miejscu i w Takim towarzystwie ,po prostu Ambrozja! Dzięki wszystkim za mile spędzony czas. A o nagrozie dla obowiązkowych ,pomyślę.
WOJT, 24 kwietnia 2008, 22:39
Są w Sobieszewie jakieś trasy na treking
Phantom, 25 kwietnia 2008, 16:22
Południowa część szlaku rowerowego dookoła wyspy jest przejezdna dla trekinga. Akurat coś dla Ciebie WOJT, cały czas asfalt. Gorzej z północnym odcinkiem który wiedzie z kolei po piaszczystych drogach.
woytek49, 25 kwietnia 2008, 17:10
Trekingiem mpżna prawie wszędzie , a po piachu po osie to chyba qadem .
WOJT, 26 kwietnia 2008, 16:49
ok dzięki za info pozdrawiam i do zobaczenia na trasie
woytek49, 3 maja 2008, 13:43
Dodałem jeszcze kilka fotek.
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (3)