na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Szlakiem pięciu jezior, 13 kwietnia 2008



Rozpoczęcie sezonu rowerowego - Szlakiem pięciu jezior

Trzeba przyznać, że rozpoczęcie sezonu rowerowego w tym roku było bardzo udane! Specjalnie na niedzielę 13 kwietnia zamówiliśmy piękną słoneczną pogodę, co wcale nie wydawało się takie proste, bo wcześniej przez kilka dni prawie przez cały czas padał deszcz, wiał silny wiatr, a temperatura nie przekraczała kilku stopni powyżej zera. Ale w dniu naszej inauguracyjnej wycieczki przywitało nas słońce - wprawdzie nie było jeszcze aż tak ciepło, żeby wszyscy mogli włożyć nowe klubowe koszulki – więc mogliśmy je podziwialiśmy tylko u naszej szefowej Iwonki!

Na starcie koło kościoła na Morenie zebrało się kilkanaście osób – oprócz stałych bywalców ubiegłorocznych wycieczek, pojawiły się też nowe osoby – Eliza, Krzysiek, Wojtek oraz Małgosia i Krzysiek z Osowej (który po długiej przerwie powrócił do nas na nowym super rowerze). Nasza grupa wzbudziła spore zainteresowanie mieszkańców Moreny wychodzących z kościoła, którzy z entuzjazmem pytali się o szczegóły trasy i wyrażali szczerą chęć dołączenia do naszej ekipy.

Nasza trasa wiodła drogą przez poligon – po kilku deszczowych dniach dość trudny do przejechania, później „szlakiem zwiniętych torów” i dalej niebieskim szlakiem do Kokoszek. Po drodze mieliśmy kilka przygód – Topol „złapał gumę” (jak twierdził - pierwszą od dwóch lat!), musieliśmy przerzucać rowery przez dość szeroki po deszczach strumyk, znosić je po schodach z nasypu kolejowego i wnosić po błocie pod górę, było też trochę podjazdów i krótkich, ale stromych zjazdów. Z Kokoszek pojechaliśmy dalej niebieskim szlakiem do Otomina – początkowo droga wiodła pod górę po betonowych płytach, ale później znowu musieliśmy pokonywać błotniste leśne drogi, przejeżdżać przez liczne kałuże, albo dla odmiany – przez piaski, w których grzęzły koła naszych „treków”.

Nad jeziorem w Otominie czekała na nas kilkuosobowa grupa: Mirek z Piotrem i jego koleżanką, Edyta z Andrzejem i Alą – najmłodszą uczestniczką wycieczki. Tak więc nasza grupa powiększyła się do 19 osób! W dalszą drogę ruszyliśmy ostro pod górę czarnym szlakiem, który okazał się dość trudny do przejechania. Na skrzyżowaniu z żółtym i zielonym szlakiem musieliśmy z niego zjechać, ponieważ okazało się, że czarny szlak jest zupełnie nieprzejezdny z powodu sporej wycinki drzew. Na szczęście wróciliśmy dość szybko na szlak, zjechaliśmy stromym zboczem nad Radunię i przejechaliśmy na drugi brzeg rzeki po nieco naderwanym mostku. Już tylko kilkaset metrów dzieliło nas od drugiego jeziora na trasie - sztucznego zbiornika Łapino, a po przejechaniu jeszcze dwóch kilometrów dotarliśmy do sklepu w Łapinie, w którym zaopatrzyliśmy się w kiełbaski na ognisko.

Dalej ruszyliśmy znowu pod górę czarnym szlakiem i szybko dojechaliśmy nad trzecie jezioro na naszej trasie - Jezioro Łapińskie. Tutaj zaplanowaliśmy dłuższy postój z ogniskiem, w tym samym pięknym miejscu, w którym zaczynaliśmy sezon rowerowy w ubiegłym roku. Wszyscy zabrali się z takim entuzjazmem do znoszenia gałęzi na ognisko, że uzbieraliśmy chrust na kolejne trzy ogniska w tym miejscu! Udało się nam sprawnie rozpalić ogień, dzięki przywiezionemu przez Andrzeja suchemu drewnu do kominka, mogliśmy więc przystąpić do inaugurowania sezonu pieczonymi kiełbaskami, bananami w czekoladzie i innymi specjałami.

Bardzo szybko minął nam czas miłego odpoczynku przy ognisku – trzeba było ruszać w dalszą drogę! Część osób zdecydowała się na wcześniejszy powrót i odłączyła od naszej grupy w Łapinie, reszta ruszyła czarnym szlakiem, a później asfaltem w kierunku Kolbud. Czekał nas tutaj piękny długi zjazd szosą, na którym mogliśmy się rozpędzić nawet do trochę nieprzepisowej prędkości (ponad 50 km/h). W Kolbudach od razu wjechaliśmy na żółty szlak, bardzo dobrze znany przez Topola, który pomykał przed peletonem pilnując, żebyśmy nie zjechali ze szlaku. Tutaj też czekało na nas dużo atrakcji: błotniste drogi, kałuże, rwące rzeczki, strome podjazdy i zjazdy, ale mogliśmy też podziwiać piękne widoki na dwa kolejno mijane przez nas jeziora: Bielkowskie i Straszyńskie.

Do Bąkowa dotarliśmy już nieco zmęczeni trudną trasą, ale postanowiliśmy nie wracać do Otomina skrótem, tylko ruszyć dalej żółtym szlakiem przez rezerwat "Bursztynowa Góra". Kolega Krzysiek - jako przedstawiciel naszej grupy - wdrapał się nawet na wzniesienie, aby obejrzeć leje, będące pozostałościami po dawnej kopalni bursztynu i zrobił nam stamtąd pamiątkowe zdjęcie. Zmęczeni ciągłymi podjazdami i pokonywaniem licznych przeszkód po drodze, ruszyliśmy w stronę Otomina, do którego było już tylko kilka kilometrów. Przed samą metą czekał nas piękny zjazd czarnym szlakiem, którym kilka godzin wcześniej wspinaliśmy się pod górę. Tak więc szczęśliwie i w dobrym nastroju dotarliśmy nad Jezioro Otomińskie – pierwsze i zarazem ostatnie jezioro na naszej trasie, co postanowiliśmy uczcić pijąc pożegnalną herbatkę w pobliskim barze.

Tak więc nasz sezon rowerowy został uroczyście rozpoczęty! Pierwsza trasa nie należała do łatwych, ale poradziliśmy sobie świetnie z podjazdami, błotnistymi drogami, przeprawami przez rzeczki – i co najważniejsze – wszystkim nam przez całą drogę dopisywał dobry humor! Cieszymy się, że dołączyli do nas nowi uczestnicy, którym spodobał się nasz styl jazdy i chcą jeździć z nami na kolejne trasy. Dziękujemy wszystkim za wspólnie spędzony czas i zapraszamy na kolejną wycieczkę w następną niedzielę!



Dodane 18 kwietnia 2008, 13:40 przez Małgosia

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika iwcia

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika krzyśko


iwcia, 13 kwietnia 2008, 20:18
Dzięki wszystkim za tak udaną wycieczkę! To dobra wróżba na nowy sezon. Nazbierała się nas spora gromadka (19 osób wliczając małą dzielną Alę :)). I dzięki niebiosom za wiosenne słoneczko. :)
Mxer, 13 kwietnia 2008, 20:57
widze ze i blotko Was nie ominelo :) i strumyczki i ten banan w czekoladzie..... ah :)
t.o.p.o.l., 14 kwietnia 2008, 6:01
kilka fotek mojego autorstwa http://picasaweb.google.pl/wybrzeze1/Ognicho

dzieki wszystkim,ze niedziela nie poszła na marne a z mojej strony chce część przeprosić za zbyt wygórowane tempo-tak już mi zostało :)
Stefan, 14 kwietnia 2008, 6:29

T I R -:)


gratuluję udanego startu w Nowy 2008 Rok
ubot, 14 kwietnia 2008, 17:50
Pieknie! Jak widze TIR tez sie nie oszczedzal, podziurawione opony, polamane drzewa, ale wynagrodziliscie sobie to kielbaskami, no i ten banan w czekoladzie...
Eliza, 14 kwietnia 2008, 18:04
Hello
dzięki za wczorajsze ciepłe powitanie. Super było wszystkich poznać. Z chęcia wybiorę się z wami za dwa tyg. a tak wogóle to spodobało mi się i jeśli ktos nie ma planów na majówke lub jego plany wzięły w łeb :-) to może coś zorganizujemy ? Są 4 dni, więc trasa może byc dłuższa.
Byle pogoda była :-)
woytek49, 14 kwietnia 2008, 21:46
A my jeszcze parę kilo zrobiliśmy !Eliza myślę nad cołodzienną eskapadą ,może coś się wykluje .Krześ tez mógłby się "chulnąć".Wszystkim wielkie dzięki za miły dzionek ,.Wojtek z Sopotu.
Eliza, 14 kwietnia 2008, 22:14
hej Woytek49, Iwona napisala mi że jest jeszcze jedno miejsce na Jurę. Zwolniło się. Tylko że jechałeś u mego boku i powiedz jechać ? czy zwłoki w worku wrócą ;-) ? napisz co myslisz GG 9096847.
woytek49, 14 kwietnia 2008, 23:06
Ach zapomniałem !Kiedy wstępujemy do SpecGrupy Szybkiego Dyiaania WP-_
krzyśko, 14 kwietnia 2008, 23:20
jak napisał ubot, TIR się nie oszczędzał, miejscami były krew, pot i łzy... :)
Wycieczka była bardzo udana, bo i trasa śliczna i towarzystwo wielce miłe a pogoda utrafiona idealnie.
Na następne ognisko postaram się zabrać więcej bananów, może i gruszki jakieś da się skombinować :)
Co do jury to też chętnie bym się wybrał... jakby się zwolniło jeszcze jedno miejsce to ja od razu... chyba, że zorganizujemy jakiś konkurencyjny wyjazd, na co bardzo liczę.

Mxer, 15 kwietnia 2008, 9:06
Moją propozycją była majówka w Dolinie Słupi :) gdzies na forum jest ten watek :)
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (18)