na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Czwartkowe spacery "Tajemnice gdańskiej plaży", 21 lutego 2008



Argh... powiedział organizator kończąc dodawać zapowiedź tego Czwartkowego Spaceru na RwMie. A miejsce spotkania umiejscowił w nie znanym większości miejscu w Brzeźnie. Dla niewiedzących nada Brzeźno to dzielnica Gdańska. Najwyżej nie trafią, następnym razem miejsce zbiórki będzie w formie zagadki, aby było ciekawiej.

Argh... stwierdził organizator gdy okazało się że modernizacja komunikacji miejskiej w Gdańsku postawiło kłam jego ustaleniom i rzeczone tramwaje na miejsce zbiórki po prostu nie dojeżdżają. Po czym wsiadł w pierwszy który nadjechał, porywał w drodze Elwirę i dwukrotnie zmienił linię numeryczną aby dojechać na miejsce zbiórki.

Argh... pomyślał organizator, gdy towarzyszka podróży Elwira, wywołała popłoch na przystanku, mylnym stwierdzeniem, że tramwaje do Oliwy to dojeżdżają z tamtego przystanku na horyzoncie.

Argh... bąknął organizator do swego telefonu po tym jak Mxer przybył napędem hybrydowym na miejsce spotkania i wyprzedził SMSa który wysłał do organizatora w południe, a ten właśnie trafił do odbiorcy.

Argh.. uśmiechnął się organizator gdy ujrzał kolejne towarzyszki dzisiejszego spaceru, Czyli zapowiadającą się wcześniej Gosię i nieznaną do tego momentu Ulę.

Argh.. rzekł organizator chcąc wyartykułować, że czas ruszyć, w kierunku Nowego Portu. Teraz wiadukt rozdzielający dzielnice, z którego w tych ciemnościach wspaniały widok był. Na rozładowujący się statek w kanale, jezioro Zaspę i przyszłą Baltic Arenę.

Argh... stwierdził organizator gdy wszystkich przyprowadził na przejście graniczne w Gdańsku, gdzie dopadł nas na swym rumaku Świeca, a Gosia starała się opanować latanie na pozostawionej w tym miejscu miotle. W końcu to przejście drogowe nie lotnicze.


Argh... pomyślał organizator gdy uświadomił wszystkich, że by stad dostać się na Westerplatte to tylko wpław. Tak blisko, a zarazem tak daleko. Pięknie oświetlony ten pomnik.

Argh... wyrzekł organizator doprowadzając wycieczkę na koniec świata, po czym szczeka mu opadła widząc, że nawet koniec świata jest w remoncie.

Argh... krzyknął organizator widząc jak w zwolnionym tempie Mxer wywraca się na bok nie wypinając się z odpowiedniej strony z SPDów. Zakodować w pamięci, nie popychać rowerzystów.

Argh... tym razem z kolei odrzekł Mxer gdy po raz kolejny został uświadomiony, że na widok jego srodka lokomocji organizator zmienił przebieg spaceru z dreptaka na plażę. Jednak kworum opowiedziało się za dreptakiem.

Argh.. Tu był kiedyś Fort Brzeźnienski, potem bateria wydmowa, teraz My.


Argh... rzekli zgodnie wszyscy gdy wyjaśniona została kwestia gdańskości gdańskiego mola.

Argh... rzekli znowu wszyscy widząc, szerokość nowo budowanej drogi rowerowej i przeprowadzone tym zniszczenia.

Argh.. rzekł Mxer zawracając w stronę startu, aby znowu zmienić paliwo napędu hybrydowego.

Argh... rzekli pozostali przyspieszając krok by szybciej dojść przez Jelitkowo do ostatecznej Oliwy.

Argh rzekł organizator widząc pomnik poświęcony białoruskiemu wieszczowi Janka Kupale na ulicy słowiańskiego bożka Kupale.

Argh.. rzekł organizator jak Mxer zaprzyjaźnia się z oliwską żurlandią.

Argh.. ostentacyjnie rzekli uczestnicy dochodząc do oliwskiego Jazz Pubu gdzie posadowili swoje siedzenia,w oczekiwaniu na małe co nieco.

Argh... rzekł Mxer niecierpliwie patrząc w kierunku kuchni, kelnera i zegarka.

Argh.. rzekł organizator zajadając skrzydełka kurczęce po turecku.

Argh... rzekli zgodnie wszyscy gdy dostali na koniec napitek „na koszt firmy”

Argh.. pomyślał organizator gdy spojrzał na postawione przed nim piwo i pomyślał za ile to godzin wstaje.

Argh... Rzekli wszyscy zgodnie jaki to fajny spacer był rozchodząc się w sobie znane strony.

Argh. Organizator znów chciał powiedzieć „do następnego razu”

Czyli za tydzień





Dodane 22 lutego 2008, 09:53 przez Phantom

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Phantom


Mxer, 22 lutego 2008, 20:27
:)
psuja, 22 lutego 2008, 23:48
Phantom, niezła relacja ;P chyba soczek z gumijagód do"agrh"ował Twoje pióro ;))))
A co do zamieszania na przystanku - nie moja wina, że ktoś wpadł na pomysł, żeby akurat mnie zapytać o drogę - jak mawiają zaprzyjaźnieni kabareciarze - "jego błąd" ;) Dobrze, że inni wykazali się większą czujnością ;)
WIZard, 24 lutego 2008, 12:14
Argh.
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (202)