na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Ziemia Świecka i Chełmińska, 22 grudnia 2007



Przed wigilijna sobota roku 2007. Zamiast przygotowywać świąteczny stół, ja z WIZardem wybieram się połazić po Ziemi Świeckiej i Chełmińskiej. Do Laskowic Pomorskich w których mamy rozpocząć naszą wędrówkę dowieść ma nas pociąg osobowy PKP. Laskowice to właściwie wielka stacja kolejowa wokół której powstały domy mieszkalne. Jesteśmy tam około godziny 19. Najpierw zakup brakujących baterii do czołówki i po chwili widzimy pierwsze znaki szlaku niebieskiego im.Władysława Łęgi. W Laskowicach mijamy jeszcze dom misyjny księży werbistów i udajemy się do Osłowa. Tutaj wyjaśnia się czemu jest nam ogólnie zimno. Drzewa zostały skute białym mrozem. Jest tak około -5 stopni. Co śmieszniejsze na zdjęciach wychodzi on na zielono. Wijąc się szlakiem mijamy kolejne osady, aż w końcu docieramy do dość sporych rozmiarów głazu św. Wojciecha. Niedaleko za nim wchodzimy na zagubioną w leśnych gęstwinach stację kolejową Leosia. Schodzimy do Wdy, która wartkim nurtem przepływa pod potężnym wiaduktem kolejowym spinającym obydwa brzegi rzeki. Wchodzimy na wysoki brzeg jej zakola, skąd w nocnych ciemnościach mamy wspaniały widok na jej meandry.

Znowu zaczynamy kluczyć szlakiem po ostępach leśnych, aż trafiamy do leśnictwa Bedlenki które położne zostało w malowniczej dolinie Wdy. Leśnictwo muszę przyznać znajduje się w imponującym budynku. Nawet wieżyczkę obserwacyjną posiada. My dalej wędrujemy mijając Małe Dolsko, aby zejść do Wyrwy. Z Mostu który przebiega przez rzekę, wspaniale widać jej rozlewiska. Po jakimś czasie docieramy do kolejnego wiaduktu kolejowego który imponująco biegnie gdzieś tam w górze. Po jego drugiej stronie docieramy do jeziora zaporowego w Kozłowie.

We wsi na skrzyżowaniu napotykamy kolejny szlak żółty którym mamy dalej iść. Przyznam, że nie chciało nam się wędrować do Stacji PKP Terespol Pomorski. Oba szlaki tam zaczynają lub też kończą bieg.
Szlak żółty miał być już w trakcie planowania najmniej interesującym odcinkiem wycieczki. Mamy nim dojść do Świecia. Po drodze kilka razy zapadam w sen, czasem na którymś zakręcie schodzę raptownie się buząc na pobocze. W końcu docieramy do Świecia. Tutaj ostatecznie wybudzam się ze snu. Ruszamy na zamek. Tam mamy znaleźć nasz kolejny szlak.

Szlak niebieski zamkowy ma nam umożliwić dojście do Chełmna. Jak sama nazwa wskazuje zaczyna się przy zamku i właściwie biegnie wzdłuż wału wiślanego do wyremontowanego mostu na Wiśle. Po drodze najciekawszym elementem wycieczki był niewątpliwie cz tero godzinny nocleg w namiocie. Wszystko było by ok, gdyby nie rozczapierzony stelaż w trakcie mojej ostatniej wyprawy. Efekt. Do rana namiot zmniejszył swoją wysokość o połowę ostro przechylając się na jedną stronę. Ciężko powiedzieć czy wyspani, ruszyliśmy do Chełmna. Pokonaliśmy most i zaczęliśmy powoli pokonywać wzniesienie na którym położone jest stare miasto. Po drodze dołączyły do nas znaki szlaku czerwonego, którym mamy dalej wędrować. O świcie wchodzimy na rynek Chełmna. Robimy kilka fotek rynku, a gdy przymierzam się do zrobienia fotki sławnego ratusza, zostają wyłączone wszystkie światła na ulicach.

Trzeba się czegoś ciepłego napić. Znajdujemy cukiernię staropolską w której kupujemy sobie po pucharku gorącej czekolady i sporym kawałku sernika z makiem. Zostajemy zagadani przez właścicielkę, ku mojemu zdziwieniu za wszytko płacimy tylko 14 zł. Chełmno opuszczamy przez bramę grudziądzką, aby koło urzędu miejskiego zejść wzdłuż murów miasta do napotkanego wcześniej szlaku czerwonego.

Szlakiem tym „martyrologi” powędrowaliśmy w kierunku Grudziądza. Doprowadził on nas do Klamr. Po drodze napotykaliśmy znaki szlaków rowerowych takich jak np. międzynarodowy R-1 czy też czarny szlak Dolnej Wisły. Szlak czerwony klucząc lasem doprowadził nas do obelisku poświęconego ofiarom faszyzmu z 1939 r.

Stąd mieliśmy dalej wędrować kolorem niebieskim, ale jak się okazało to jeszcze nie był ten pomnik. Następny znajdował się nieopodal drogi na wysokiej górce. Znaleźliśmy szlak niebieski i powędrowaliśmy nim w stronę Grudziądza. Z Początku biegł on krawędzią obniżenia Doliny Wisły, na przemian się wspinając lub schodząc w dól. Od samego początku znaki były ledwo widoczne na drzewach, aż w końcu zaczęły nas całkowicie mylić. Na przykładzie tej wycieczki można poznać różnice pracy dwóch oddziałów PTTK. Bydgoskiego który był odpowiedzialny za szlaki położone na północ od Wisły i Toruńskiego którymi poruszamy się za dnia. Najłatwiej stwierdzić można to w ten sposób. W nocy łatwiej nam było znaleźć szlaki znakowane przez Bydgoszcz niż przez Toruń za dnia. W końcu w okolicach Wielkiej Łunawy definitywnie gubimy szlak który zapewne odbija gdzieś w bok, a my postanawiamy wędrować dalej szosą, aż do jego ponownego napotkania. Napotykamy go jeszcze w Gogolinie, Sztynwagu jak i w Małym Rudniku, jednak jego bardzo fatalne oznaczenie powodowały, ze nie mogliśmy znaleźć jego zejść z asfaltu. Wyszło na to, że do granicy Grudziądza powędrowaliśmy szlakiem czarnym rowerowym. Na granicy powiatu Chełmińskiego i Grudziądzkiego urządzamy popas.

W Grudziądzu staramy się iść zgodnie z odnalezionym szlakiem. Mijamy dzielnicę Mniszek i docieramy do jeziora Rudnik. Po drodze kilka razy mamy kłopot z określeniem przebiegu szlaku. W końcu ostatecznie go gubimy. Na dworzec postanawiamy dojść idąc wzdłuż torów kolejowych. Dochodzimy do przedmieść centrum i mijając zmilitaryzowany park odnajdujemy po reklamie Biedronki miejscowy dworzec. Jesteśmy tak zmęczeni, że nie chce nam się iść do centrum. Spędzamy półtorej godziny na dworcu i za pomocą pociągu PCC Raily dojeżdżamy do Laskowic Pomorskich skąd zaczęliśmy nasz spacer.
Tutaj wsiedliśmy do opóźnionego pociągu osobowego którym docieramy do Trójmiasta.


Dodane 25 grudnia 2007, 04:52 przez Phantom

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Phantom

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika WIZard


Janusz, 25 grudnia 2007, 14:56

w nocnych ciemnościach mamy wspaniały widok


z pewnością byliście tam wiele razy, więc to były Wasze oczy wyobraźni
Janusz, 25 grudnia 2007, 15:02

kilka razy zapadam w sen


normalnie pirat pieszy !!!
Krystian, 25 grudnia 2007, 23:55
Jak widzicie te szlaki pod kątem turystyki rowerowej ?
Mxer, 26 grudnia 2007, 12:06
chwilami mrazaca krew w zylach opowiesc. Te 4h w namiocie przy -5.... no i te zgobki szlaku.

Teraz turystyka jest w modzie, pewnie szybciutko odmaluja te oznakowanie :)
Phantom, 26 grudnia 2007, 13:09
Niebieski z Laskowic do Terespola jest generalnie ok. Sporo dróg leśnych, ale czasem szlak skręca w leśne ścieżki. Kilka ostrych podjazdów czy zjadów, ale nic trudnego. Świetny szlak aby ze stacji dojechać do Leosui na poczatek szlaku Hoffmana który zaczyna się własnie na tej stacji i biegnie wzdłoż Wdy na połnoc.

Zółty typowy łącznikowy szlak, bez żadnych problemów technicznych. Możliwie wyznakowany.

Zielonu Świecie - Chełno stanowczo odradzam rowerzystom, chyba, że ktoś jest masochistą i lubi jeżdzić wałami Równolegle biegnie szlak rowerowy Dolnej Wisły.

Czerwony, z początku nie sprawi żadnego kłopotu, ale konieczna jest mapa, bo dla rowerzysty w kilku miejscach nie widzę szansy aby zauważył, że szlak skręca.

Niebieski do grudziądza to generalnie porażka. Bez mapy z naniesionym szlakiem lepiej się nie ruszać. Szlak ten jest bardzo interwałowy i biegnie głównie piszczystymi drogami.

Generalnie cała trasa z zamknięciem pętli w Laskowicach jest spokojnie do zrobienbia w ciągu dnia na rowerach.

Osobiście chcę tam jeszcze wrócić, latem własnie na rowerze.
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (9)