na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Z Dorcią do Fromborka!!, 21 października 2007



Start nie był ekscytujący. Chwile po 7 rano otrzymałam telefon, iż pociąg do Elbląga popsuł się i stoi w Sopocie(a wraz z nim Paweł i Gienek). Po 35 minutach ogłoszono podstawienie innego, co wzbudziło duże zainteresowanie a może śmiech szczególnie gdy na peron podjechał ciąg z załadunkiem.

Wyruszyliśmy ze sporym poślizgiem ale trasa wg planu. Fakt, wykonany był „telefon do przyjaciela” aby ustalić którędy wydostać się z centrum Elbląga.
Pierwszy dłuższy postój czekał nas w mieście założonym przez pruską księżniczkę Kadynę – KADYNY. Piękna pogoda skusiła nas na pomarzenie nad brzegiem Zatoki. Kadyny kuszą ciekawym okazem przyrodniczym 700-letnim Dębem Bażyńskiego o wysokości ok. 25 m oraz szerokości 9.90 metra, klasztorem Franciszkanów oraz barokowym pałacem przerobionym obecnie na Hotel.

Kierując się dalej mieliśmy nadzieję na odnalezienie szczątek po osadzie rzemieślniczo-handlowej i portowej w Janowie Pomorskim –TRUSO. Niestety może ktoś z Was nam wyjaśni jak ją odszukać. Nikt z autochtonów nie posiadał tej wiedzy. Z żalem pędziliśmy do przodu…
Przed TOLKMICKIEM wjechaliśmy na szlak czerwony. I jak dla mnie był to strzał w głowę… piach, błoto, piach, mokre liście, piach ;P

W samym centrum przyjrzeliśmy się gotyckiemu kościółkowi z trzema nawami oraz XIV baszcie.
Nie wiem jak GRT odnalazło ŚWIĘTY KAMIEŃ ale myśmy po prostu wyniuchali go na trasie w środku lasu, gdzie ani nie było znaków tylko porośnięta nieużywana droga…Z chęci odpoczynku i chyba czystej ciekawości rzuciliśmy rowery i pieszo po śliskich liściochach zeszliśmy z „klifu” na plażę gdzie oczom ukazał się wielki kamień zanurzony w wodzie. Jakoś tym razem żaden z panów nie pałał się do zdjęcia na kamieniu :P
Wzdłuż całej trasy przy samym brzegu lecą tory, mieszkańcy mawiają, że na ich miejscu powstanie ścieżka rowerowa! A Paweł zaproponował spacer/przemarsz wzdłuż torów. Można już mu wysyłać zgłoszenia.

Między Tolkmickiem los rzucił nas trochę w głąb kraju i zrobiliśmy więcej km niż zamierzano, ale w końcowym etapie dotarliśmy do FROMBORKa
Piękna jesień i kolory owiły miasto Kopernika. Tradycyjna przejażdżka po okolicy oraz obiad w ciekawej atmosferze poprawin w miejscowej restauracji.
Postanowiliśmy zawracać do Elbląga. Do Braniewskiej browarni zapraszano nas w poniedziałek, zbliżała się noc żadnych więc atrakcji nie byłoby widać. Wybraliśmy skróty i szosą powróciliśmy na PKP.

Dziękuję towarzyszom na wspólną wycieczkę, szczególnie Gienkowi za cierpliwość :)
Czasem się zjeżdżało ponad 50 km/h a czasem jechałam 6 km/h, jednym słowem nie polecam wysoczyzny bez wcześniejszego przygotowania kondycyjnego.

Teren piękny, miałam okazję podziwiać go po raz pierwszy. Jesień w pełnej krasie.

Na liczniku wybiło mi 95 km. Fotki robione wyłącznie aparatem telefonicznym.

Podziękowania dla Fransa (GRT) za wsparcie merytoryczne.


Do zobaczenia na szlaku!

Relacja: Dorota Kalinowska (Dorcia RwM)



Dodane 21 października 2007, 14:15 przez adder

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Kalinosia


Marta, 22 października 2007, 7:59
Widać że pogoda i wycieczka Wam się udała :-) ale zimno wczoraj było co nie? brrrr
Tym bardziej brawo
adder, 22 października 2007, 8:37
Oj było zimno...na szybkich zjazdach (a było ich sporo, o teren wysoczyzny Elbląskiej ma dość spore wysokości względne) to nam nieźle ryjki wymroziło...

Ale słonce świeciło, nie wiało zbyt mocno i można się było delektować pięknymi okolicami. Widzieliśmy sarnę i dwa zające (jednego nawet z bardzo bliska)...

Chętnie wrócę w tamte rejony...
Krzysiek[GRT], 22 października 2007, 12:14
Rano jak zadzwonił telefon, ledwo co zwaliłem się z wyra...
To co mogłem i co byłem w stanie przekazałem grupie błądzącej w Elblągu. Jednak dopiero ok.południa zacząłem dochodzić do siebie po przeprawie szlaku Kaszubskiego, dzień wcześniej. W południe chciałem wyciągnąć rower i zrobić mały wypad, jednak tak go dobiłem, że nie wiem czy uda mi się go poskładac do kupy na Harpagan. Począwszy od linek hamulcowych po linki od przerzutek, wszystko zapiaszczone. Hamulców brak, klocki zjechane go metalu. Tarcze porysowane, w przerzutce tylniej kółeczek prawie brak, hak wygięty, tak oto się ma mój rumak ;-/

A co do Świętego Kamienia, jak byłoby go nie znaleźć, jeśli peleton nasz tamtego razu prowadził Darecki, któremu teren ten znany jest jak własna kieszeń?
Flash, 22 października 2007, 12:18
Hehe, latem do Świętego Kamienia jest tylko kilka kroków :P
Pozdrawiam :)
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (4)