na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » [było] Golub-Dobrzyń, 8 października 2007



Relacja z Golubia-Dobrzynia
6 paździenika 2007
pióra bikera UFO


Na marathon w Golubiu-Dobrzyniu wyjechaliśmy drużyną Limesu w sile 9 bikerów.Dojazd na miejsce trwał jakieś 1,5 godziny, poczym poszliśmy się zapisać lub jak co poniektórzy z nas potwierzdzić u organizatorów swoje przybycie.Start był zaplanowany na godziny 11 ale jak to zwykle bywa było małe obsunięcie w czasie.Start był honorowy czyli organizator zaplanował przejazd w wolnym tempie przez miasto, po czym miał już być ostry start spod zamku.Do miejsca startu dotarliśmy w 20 minut po czym po haśle od sędziego, start będzie za 5 minut część ścigantów skorzystała z ostaniej szansy by zrobić siusiu. :D. Po wybuchu petardy, dość głośnej jak dla mnie, wszyscy pomknęli na pełnym gazie przed siebie. Pierwsze 2 km były asfaltowe i peleton z mocno zbitej grupie mknął szybkim tempem (około 50 km/h ) przed siebie. Na samym końcu asfaltowego odcinka zawodnik przedmną nagle użył swoich hamuców że prawie w miejscu stanoł.Ja widząc co się dzieje przygotowałem się już tylko na glebę mając nadzieję że będzie minimalnie dotkliwa w skutkach dla mnie.Uderzyłem przednim kołem w tylnią przerzutkę swojej przypadkowej ofiary i z korzykiem "Uwaga " zrobiłem efektownego koziołka przez kiere na asfalt.Peleton momentalnie się roztąpił niczym Morze Czerwone przed Mojżeszem :D .Po jakiś 20 sek. na drodze zostaliśmy sami pochłaniając całal swoją uwagę doprowadziu swoich bików do dalszej jazdy.Mój rywal miał ułatwione zadanie bo raczej przerzutkę mu skasowałem więc zaczoł mi tłumaczyć w raczej niecenzuralnych słowach kogo to była wina.Ja osobiście nie pozostałem mu dłużny co spowodowało zainteresowanie naszą dyskusją patrolu policyjnego :D. Nagle za moimi przecami zatrzymała się karetka i usłyszałem "Jak mają siłe się wyzywać to mogą jechac dalej" .
Mi w tym czasie udało się doprowadzić KONĘ do jako takiej formy i szybko się wpiąłem i ruszyłem odrabiać straty .Na około 7 kilometrze ujrzałem zawodnika Limesu z numerem 55 Sławomira Wójcika który prowadził swój rower obok trasy wyścigu.Na moje pytanie co się stało wykonał dziwny gest co w moim rozumieniu był złapany kapeć .Następnie minełem drugie zawodnika Limesu z numerem startowym 178 Mirisława Żebrowskiego który rzucił szybkie hasło "Jedź dalej pomogę mu " więc pognałem dalej goniąc resztę.


Trasa wyścigu była bardzo urozmaicona raz w górę ,raz dól ,to po piachu to po szutrze to znów po asfalcie.Na mniej więcej 28 kilometrze dogania mnie Sławomir Wójcik jadac na rowerze z numerem 178 który pożyczył od Mirosława Żebrowskiego. Na moje pytanie co się stało z jego rowerem odpowiedział "przerzutka mi się rozsypała". Na około 36 kilometrze ujrzałem spory podjazd pod górę i pierwsza myśl jaka mi przyszła do głowy to "O chyba nie dam rady podjechać"(dosłownie za chwile miałem się przekonać jak bardzo prorocza miała byc to myśl) .Gdzieś w połowie drogi na górę ujrzałem zawodniczkę Limesu z numerem 167 Sylwię Wójcik stojącą na drodze a jej rower leżał bezwładnie na poboczu nie wykazując żadnych oznak życia (jak się za chwilę okazało zmielona tylnia przerzutka rzeczywiście go życia pozbawiła dosłownie i w przenośni) .Trzeba było podjąc szybką decyzję co robić .Nie namyślając się długo zeskoczyłem z KONY i z hasłem "bierz i jedź" . Sylwia szybkim tempem zatakowała resztę górki i już po paru sekunadach znikneła mi z oczu zostawiając mnie z resztą swojego roweru. :D.Ja metodą hulajnogową dotarłem na skasowanym bajku do najbliższego asfaltu. Tam od policjantów dowiedziałem się że do golubia mam z jakieś 4 do 5 km więc rozpoczełm marsz do biura sędziowskiegow celu złożenia rezygnacji ze ścigania się w dniu dzisiejszym :). Po jakiś 50 minutach dostałem wiadomośc od Sławomira Wójcika że w KONIE pękł hak i sylwia jedzie na rowerze MIRKA ŻEBROWSKIEGO.Poprosił mnie również bym spróbował załatwic jakikolwiek transport na rynek w Golubiu bo on sam nie wie gdzie jest i jak ma wrócić. Od razu z rynku udałem się na miejsce gdzie urzędowali sedziowie zawodów i po krótkiej acz bardzo zawiłej relacji udało mi się chociaż w minimalnym przybliżeniu o co mi chodzi (co łatwe nie było ).Bardzo mi się spodobała reakcja organizatorów.Po zaledwie dwóch telefonach i ustaleniu miejsca pobytu zawodnika Limesu i mojej KONY ruszył transport samochodowy z odsieczą.Odsiecz była na tyle skuteczna że po 30 minutach Kona stała na przyczepie.

Teraz przysła kolej na najtrudniejsze w tym dniu zadanie.Czyli wytłumaczenie sedziemu głównemu zawodów jakim cudem Sylwia nie przyjedzie na mete ze swoim numerem startowym.Do rozmowy z panem głównym arbitrem tych zawodów przystąpiłem maksymalnie skoncetrowany i spokojnie oraz maksymalnie prosto (co było ekstremalnie trudne) opowiedziałem całal historię marathonu w Golubiu z drużynę Limesu w roli głownej.Pan arbiter spokojnie wysłuchał mojej relacji po czym powiedział dobrze może pan sróbuje jeszcze raz.Więc już moją drugą relację skróciłem do maksymalnego minimum nie wdając się w zbyteczne szczegóły i osiągnełem sukces.Na liście startowej numer Sylwi został
przeprawiony na numer MIRKA Żebrowskiego i tylko przyszło czekać na finisz Sylwi.Po jakiś 5 minutach najpierw ujrzałem Sylwetkę zawodniczki z koszulką THULE (z tym zespołem przegraliśmy na mazovii 24h w NOWYM MIEŚCIE)a za jej plecami na pełnej prędkości atakująca zawodniczkę Limesu .Walka trawała do ostanich metrów i Sylwia wyszła z niej zwycięsko.Ostatecznie wygrala w swojej kategorii wiekowej zajmując w K1 miejsce 1 a w nagrodę dostając ekspres do kawy (jakoś mi ta nagroda nie pasuje do sportowego trubu życia ale może się nie znam na rzeczy).

Po dekoracji udaliśmy się na prosiaka z rusztu który był bardzo smaczny.Po zakończeniu degustacji zapakowaliśmy rowery na przyczepę i udaliśmy się w drogę powrotną do Płońska, w radosnej atmosferze przeżywając jeszcze te zawody które obfitowały w wiele nie tyle dziwnych co zaskakujących zdarzeń .


GDAŃSK 9 pażdzienika roku pańskiego 2007 :D


Dodane 9 października 2007, 13:40 przez UFO

UFO, 9 października 2007, 22:41
No to jest relacja :D UFF Cieżko było i tych co przeczytają całość pełen RESPEKT za cierpliwość:D
Flash, 10 października 2007, 9:19
Jakoś całość przeczytałem... a sędziemu sie nie dziwię ;)
Phantom, 10 października 2007, 10:55
he he.... fajne :D
UFO, 10 października 2007, 18:10
Phantom może zaczniesz się jednak ścigać. Znając ciebie ze zmieloną przerzutką, złamanym hakiem i pękniętą ramą i tak byś wygrał MARATON :D
Phantom, 10 października 2007, 19:14
Jeszcze mnie namówisz do ponownych startów.................. :D
Phantom, 10 października 2007, 19:59
Gratuluję 2setnej relacji :D
UFO, 10 października 2007, 20:01
Moja jest 2-setna? No to super :D
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (6)