na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » 2 września do groty w rezerwacie Lubygość, 2 września 2007


Fotorelacja uczestnika ator


Janusz, 31 sierpnia 2007, 19:20
o !!! jest fotorelacja, a wrzesień dopiero będzie ?
jest piątek, jestem zmeczony i dlatego chyba nie pojmuję tego zakrzywienia czasoprzestrzeni ? Chyba wejdę na stronkę WTC i tam zobaczę o co chodzi :) - ach, to pewnie te zdjęcia mówią o tym co będzie, a nie jak zwykle w tym miejscu, o tym co było :)
paff, 31 sierpnia 2007, 20:11
Powiedzcie mi jeszcze nad którym jeziorem jest ten kamyczek :]
Będę wdzięczny.
Phantom, 1 września 2007, 4:58
Kamyczek jest nad jeziorem Kamiennym :D

Sciślej na czerwonym szlaku.
mit, 1 września 2007, 9:24
Tak, pierwszy raz relacja z wycieczki, która dopiero się odbędzie :) Sławek po prostu pojechał sprawdzić, czy kamyczek leży na swoim miejscu i chce nam to tutaj udowodnić.
ator, 2 września 2007, 23:35
Masz rację Micie. Spodziewałem się pięciu osób, a przyjechało dwa razy więcej i nie pociągiem, a o własnych siłach.
A były to: Marta (debiut z WTC), Talia, Iza, Zbyszek (fajnie, że znalazł choć chwilkę), Mit, Michał i Albaecki z Kółka Młodych Cyklistów (twardziele), Bartek, Jacek z kolegą NN (debiut z WTC) i ja - sprawca.
Z umówionego pociągu nikt nie wysiadł - ich strata.
Ze Strzebielina wyruszyliśmy kilka minut po 9 asfaltem w kierunku Paraszyna i dalej na wprost szutrem. Tępcz wzięliśmy dołem. Cichaczem wbiliśmy się na poligon wojskowy i zanim nasza armia się zorientowała byliśmy już w Dargolewie. Tam w prawo na Strzepcz, drobne zakupy i asfaltem w kierunku Miłoszewa. Po drodze przykry widok - świeżo wbite w drzewo bmw. Z Miłoszewa w prawo skos azymutem na jezioro Kamienne, gdzie nastąpiła pierwsza przerwa obok bardzo sławnego, dostojnego jegomościa. Jeziorko objechaliśmy z prawej kierując się na drogę Kobylasz- L.Mirachowo. Droga bardzo szeroka, utwardzona. Szkoda tylko, że na odcinku z którego zamierzaliśmy skorzystać właśne trwały roboty - błota po kolana. Trzeba było skorzystać z gwiazd i wyznaczyć kolejny azymut. Tym razem na jezioro Lubygość.
Dobrze, że po nocnych patrolach gwiazdy mamy dobrze obcykane i takie jazdy na azymut nie stwarzają nam problemu. Szybko dojechaliśmy do kolejnego celu jakim był odnowiony bunkier Gryfa Pomorskiego. Stanowisko na broń, mały stolik, piętrowe łóżko na cztery osoby i kilka metrów korytarza z tajemnym wyjściem i jelonek przebiegający wzgórzami.
Okolica urokliwa, płynący nieopodal strumyczek wbijający się głęboko w ziemię wzdłuż którego zjeżdżaliśmy do jeziora. Zjazd dobry, dwie osoby powalił. Jedną osóbkę można wytłumaczyć - na nowym rowerze jechała, a rower narowisty zrzucił jeźdźca. Rada na przyszłość: mocniej udami ściskać. Drugiemu pomógł kolega. Dobrze, że nikomu nic się nie stało.
Jezioro Lubygość nawet piękniejsze od Wygody (niegdyś dla mnie wzorzec) i do tego dwie groty i mnóstwo podobnego zlepieńca na odcinku około 100m porozrzucanego nad brzegiem jeziora.
Tu nas Zbyszek zostawił goniony obowiązkami. Pewnie było mu smutno - rozumiem sam dwa poprzednie wyjazdy musiałem przedwcześnie zakończyć.
Od tego miejsca poruszaliśmy się czerwonym szlakiem turystycznym. Wciągnęliśmy się na Szczelinę Lechicką podziwiając po drodze wszystkie strumyki przecinające głęboko strome skarpy. Fajnie, że ktoś dba o to by nie zarosła. Drzewa i krzaki sumiennie wycięte tak, aby nie przełaniały widoku na dalszą czę
ator, 2 września 2007, 23:39
Coś obcieło kawałek relacji?

....ść rowu polodowcowego wypełnionego wodami jezior Kacenka i Potęgowskiego. Bardzo stromy zjazd na dół i ktoś od wtorku rozjeździł drogę ciężkim sprzętem, tak że na kolejnych trzech kilometrach dużo było błota co przysparzało nam dużo radości - tylko kto rowery umyje.
I tak spokojnie dojechaliśmy sobie do Kamienicy Królewskiej. Marta gdzieś po drodze wypiła dwa red bule i w drogę. Marta jesteś dzielna - po przeszło dwóch miesiącach bez roweru. Podziwiam i Izę też podługiej przerwie. Talia spoko zaprawiona w bojach.

Przewodniki i mapy wskazywały kolejny punkt widokowy kilka km na wschód od Kamienicy Królewskiej. Szukaliśmy długo i wszystko co znaleźliśmy to ładnie ułożone co kawałek kupki kamieni z wykopanym rowem między jednym, a drugim. Albo coś przegapiliśmy, albo to nie miał być punkt widokowy tylko jakieś grodzisko pokaźnych rozmiarów. Tych punktów orientacyjnych jest tam przynajmniej kilkanaście. Założyliśmy, że był to widok na przyszłość i pojechaliśmy dalej na asfalt i do Mirachowa. Czerwonym szlakiem do Sianowa, przez Kolonię do Bendargowa, Łebno i tam pozostał nam nieco w tyle kolega. Jak się wkrótce okazało strzeliła mu rama. Tylny widelec przy suporcie, a rowerek tegoroczny z górnej półki. Szkoda, że nie obyło się bez strat.
Od Szemuda to już całkiem lekko. Niemal bez pedałowania, z górki i z wiatrem zjechaliśmy do Wejherowa z półgodzinnym poślizgiem. 104km od Wejherowa do Wejherowa w niezłym tempie.

Dzięki wszystkim za duże poczucie humoru na błotnych odcinkach, za wytrwałość osób nieco mniej jeżdżących. Za to, że chłopakom z trójmiasta chciało się przyjechać. I Mitowi za zabezpieczanie tyłów. Wiadomo: zielone z przodu, zielone z tyłu. Widać gdzie początek i gdzie koniec. Ale dla Michała z Kółka Młodych Cyklistów to chyba było za wolno.
Dzięki.
Do zobaczenia następnym razem.
Może wówczas wspólnie z innymi stworzymy większy peleton wg marzeń Fransa[/list]
ator, 2 września 2007, 23:41
Zdjęcia na stronie www.wtc.wejher.pl w albumie
ator, 2 września 2007, 23:41
Zdjęcia na stronie www.wtc.wejher.pl w albumie
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (236)