na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Mierzeja Wiślana, 5 sierpnia 2007



Nasza niedzielna długodystansowa wycieczka zapowiadała się już super od samego rana! Pogoda była fantastyczna, a na miejsce startu (plac przed Urzędem Wojewódzkim) przyjechało kilkunastu miłośników szybkiej jazdy po asfalcie, gotowych do zmierzenia się z całą trasą. Kiedy mieliśmy już ruszać, okazało się, że chcą dołączyć do nas jeszcze dwie osoby: kolega Zbyszek aż z...Warszawy i Emil, który... po drodze z dworca złapał kapcia. Z tego powodu ruszyliśmy w drogę z lekkim opóźnieniem, więc nie wystarczyło nam już czasu, żeby tradycyjnie wjechać na nasz ulubiony Bastion Żubr. Po drodze szybko policzyliśmy się – nasz długi peleton liczył aż 16 osób!

Przez Olszynkę ruszyliśmy skrótem w stronę Przejazdowa, a potem pojechaliśmy znaną drogą przez Wiślinkę do Sobieszewa. Przez Wyspę Sobieszewską przemknęliśmy jak strzała, aż zatrzymaliśmy się w Świbnie... tuż przed odpływającym właśnie promem! Musieliśmy więc poczekać na przystani kilkanaście minut, co wykorzystaliśmy na zjedzenie śniadania i krótką sesję fotograficzną. Na szczęście prom ciągnięty przez holownik dość szybko przewiózł nas na drugą stronę i znowu mogliśmy jechać dalej.

W Mikoszewie odłączył od nas Krzysiek, który jechał na szybkim rowerze szosowym – po zejściu z promu od razu wyskoczył na asfalt i... zobaczyliśmy go dopiero w Krynicy! Reszta ekipy pojechała dalej żółtym szlakiem przez las. Jadąc bardzo fajną leśną ścieżką rowerową (oznakowaną nawet jako międzynarodowa droga rowerowa!) ominęliśmy górą miejscowości Jantar, Stegnę, Sztutowo i Kąty Rybackie. Początkowo droga była trochę piaszczysta, później jechaliśmy dość szybko po dobrej, ale krętej drodze, która dopiero pod koniec stała się nieco błotnista.

Za Kątami odłączył od nas Jarek, który pojechał opalać się na pobliską plażę i Stefan, który miał mały problem z rowerem i postanowił dogonić nas po drodze. Reszta grupy pojechała dalej szosą do Krynicy Morskiej, gdzie na molo czekał już na nas Krzysiek oraz... kolega Flash, który przyjechał na nasz rajd aż z Sulęczyna! Po wykonaniu pamiątkowych zdjęć i zjedzeniu lodów na krynickim molo, pojechaliśmy dalej – do Piasków.

Był to chyba najtrudniejszy odcinek naszej trasy - droga prowadziła raz w górę, raz w dół, do tego była bardzo wyboista i poszarpana dużymi dziurami. Na szczęście ruch samochodowy był tu dużo mniejszy niż na drodze do Krynicy, więc udało nam się pokonać ten odcinek (15 km) w pół godziny. Kiedy dojechaliśmy do Piasków na licznikach mieliśmy ok. 75 km – osiągnęliśmy już więc półmetek! Postanowiliśmy to uczcić na pobliskiej plaży, gdzie zrobiliśmy sobie półgodzinną przerwę na opalanie i kąpiele w zimnej, ale bardzo czystej w tej części Mierzei wodzie.

Ponieważ żar lał się z nieba, a czas naglił i trzeba było już wracać, ruszyliśmy w powrotną drogę do Krynicy. Jeszcze w Piaskach pożegnał się z nami kolega Flash, ponieważ spieszył się na spotkanie do Gdańska, natomiast dołączyli do nas: Phantom i Agnieszka, którzy jechali za nami z Gdańska i kolega Stefan - już na sprawnym rowerze. Na chwilę tylko zatrzymaliśmy się przy latarni morskiej w Krynicy i dalej pojechaliśmy już szosą do Kątów Rybackich na tradycyjną „rybkę”.

Posiłek dodał nam takiej siły, że z Kątów ostro ruszyliśmy do przodu, przemknęliśmy przez Sztutowo, dosłownie na chwilę zatrzymaliśmy się w Stegnie, żeby podziwiać piękny sztachulcowy kościół z XVII wieku, a dalej pognaliśmy przez Jantar aż do Mikoszewa. Tutaj znowu zobaczyliśmy... odpływający właśnie prom, więc zrobiliśmy sobie mały popas na trawie. Po przepłynięciu na drugą stronę, ruszyliśmy w szybkim tempie ze Świbna przez Wyspę Sobieszewską. Przy sklepie przed mostem pontonowym czekał już na nas Mixer, który wraz z trzema kolegami wracał z wycieczki do Ptasiego Raju. Tak więc nasza ekipa rowerowa znacznie się znowu powiększyła!

Przez Wiślinkę popędziliśmy tak szybko do Przejazdowa, że musieliśmy później poczekać na kolegę Zbyszka z Warszawy, który odłączył na chwilę od grupy i nie znając dobrze drogi, nieco zabłądził na jej ostatnim odcinku. Przez Olszynkę znowu przemknęliśmy jak burza i w pełnym składzie – w sumie ponad 20 osób - dojechaliśmy do naszej mety, czyli na plac przed Urzędem Wojewódzkim! I co najważniejsze – dotarliśmy do mety przed godziną 20, tak jak to było wcześniej zaplanowane! Łącznie przejechaliśmy dystans 151 km, przy średniej prędkości ponad 22 km/h! Trzeba przyznać, że żaden z uczestników naszej długodystansowej wycieczki nie wyglądał na zmęczonego! Zrobiliśmy sobie więc pamiątkowe zdjęcia i w bardzo dobrych nastrojach rozjechaliśmy się we wszystkie strony. Z nadzieją, że spotkamy się znowu na jakiejś ciekawej trasie i w takim fajnym towarzystwie!

autor tekstu: Małgosia

A na fotosiku (z wygodną funkcją pokazu slajdów) galeria moich fotek: http://rowerowefotki.fotosik.pl/albumy/242213.html

Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia znów na szlaku! :)

Iwona - TIR
http://rowery.skc.com.pl/


Dodane 8 sierpnia 2007, 11:49 przez iwcia

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika paff


Stefan, 5 sierpnia 2007, 23:10
Serdecznie dziękuję za uśmiechnięte i radosne oblicza Towarzyszek i Towarzyszy tej wycieczki.
paff, 6 sierpnia 2007, 21:42
„ To był szybki rajd średnia 25km/h było trochę dróg leśnych i dużo asfaltów „
Świetny rajd, rewelacyjna pogoda, wyborowa atmosfera.
I tylko żal, że takie piękne dni tak szybko się kończą, ... za szybko.
Podziękowania dla wszystkich za miło spędzoną niedzielę.
WOJT, 12 października 2007, 21:30
ścieżka rowerowa która ma powstać na mierzeji znacznie ułatwi poruszanie się tam no i nietrzeba bedzie walczyć z blachosmrodami
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (10)