na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » [narty] Wycieczka, której nie było ;), 12 grudnia 2010


Trasa wycieczki:
Pachołek - Gołębiewo - Wielka Gwiazda - Mała Gwiazda - Łysa Góra

Mapka

Zaczęło się od tego, że w niedzielę miała się odbyć wycieczka narciarska dla żółtodziobów. Niedzielny ranek przywitał nas intensywnymi opadami deszczu i porywistym wiatrem. Około godziny 8.00 opady deszczu zaczęły przechodzić w deszcz ze śniegiem. Taka aura zniechęciła organizatorkę, która postanowiła wycieczkę odwołać.

Jednakże dwoje żółtodziobów postanowiło mimo wszystko wybrać się na narty. W związku z zamieszaniem powstałym w następstwie zniknięcia wycieczki z kalendarza, pod Pachołkiem udało nam się wylądować ok. godz. 11.00. Na górze wpięliśmy narty. Pierwszy zjazd i pierwsze gleby w naszym wykonaniu. Nie poddajemy się jednak. Podnosimy się i ruszamy dalej niebieskim szlakiem w kierunku Sopotu.

Po niecałej godzinie opady deszczu ze śniegiem ustają. Poruszmy się niczym oddział wojska pod obstrzałem, co jakiś czas padając, żeby uniknąć trafienia kulą wroga, wstajemy i podążamy dalej. Po drodze mijamy czworo biegaczy (nie licząc psa) bez biegówek oraz cztery osoby na biegówkach. Nie spotykamy żadnego rowerzysty, chociaż ślady rowerowe widzieliśmy (całkiem świeże).

Docieramy do Wielkiej Gwiazdy. Tu robimy krótki postój, po czym ruszamy w kierunku Łysej Góry. Wycieczkę kończymy w Sabacie przy szarlotce i grzanym piwie.


Dodane 26 stycznia 2011, 01:34 przez Jordan

Fotorelacja uczestnika Jordan


Witek, 13 grudnia 2010, 0:34
Byłem pod Pachołkiem o 10:30. Szkoda, że nie udało się nam spotkać.
too_tiki, 13 grudnia 2010, 9:52
To przez moje poranne guzdralstwo dotarliśmy dopiero o 11:00 na Pachołka.

Warunki śniegowe dla żółtodziobów były bardzo sprzyjające. Biegówki to jednak świetna zabawa. Jedynie grzane piwo w Sabacie mi nie podeszło.
yas, 13 grudnia 2010, 18:38
cóż, podziwiam samozaparcie w tym mokrym śniegu i tym mokrym z góry, wyjątkowo nieciekawie było ..ale jak widać uprzeć się to móc;)
Wojtek, 13 grudnia 2010, 22:45
Hmm, przecież w niedzielę były naprawdę nienajgorsze warunki, przy tej ilości śniegu krótka odwilż nie jest straszna (a nawet dzięki niej robi się fajny twardy podkład - dzięki czemu dziś np są warunki idealne). No i przy odwilży nie ma problemu z przyklejającym się śniegiem, ha ha...
Nie ma co się sugerować Pachołkiem, pod względem narciarskim to zazwyczaj (przy typowych trójmiejskich zimach) bardzo kiepski punkt - zbyt eksponowany na ciepłe powietrze i z jedyną prowadzącą zeń drogą zazwyczaj zrytą, rozjeżdżoną lub przedeptaną. Już kilka kilometrów dalej, pod Gołębiewem, jest zupełnie inna strefa śniegowa i warunki do biegania/człapania.
yas, 13 grudnia 2010, 23:04
Sugerowałam się całokształtem warunków, nie tylko Pachołkiem , żadna frajda upadek w takim błocku ani to błocko z nieba wyjątkowo wredne w ten dzień....
Fajnie, że jednak nie zamknięty temat komuś się przydał, nie tylko do nauk;)
Pozdrawiam.
Jordan, 14 grudnia 2010, 9:06
No cóż, zimy u nas są raczej łagodne i o idealne warunki do jazdy ciężko. Jeszcze kilka lat temu o takich warunkach, jakie były w niedzielę można było pomarzyć. Myślę, że nie ma co wydziwiać, tylko trzeba korzystać.

Zresztą dzisiejsze ciuszki turystyczne przyzwoicie zabezpieczają przed przemoczeniem. Pamiętam zimy z dzieciństwa, kiedy całkowicie przemoczeni bawiliśmy się na śniegu i jakoś przeżyliśmy. Cóż z wiekiem człowiek staje się coraz bardziej wygodny.
yas, 15 grudnia 2010, 20:38
Obiecałam, mówisz- masz;)
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (4)