na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Pomorskie szlaki "Szlak Jezior Kociewski" i "Szlak Izydora Gulgowskiego", 8 lipca 2007



Uczestnicy: Agnieszka; Ela; Jesion; Janusz; Madzik; Msłonik; Phantom; Satan; Sławek; Ufo, Zdzisław

Czerwone kartki: Agnieszka; Ufo; Satan

Trasa: Smętowo - Kopytkowo- Osiek - Luby - rez. "Krzywe Koło Pętli Wdy" - Błędno - Suchobrzeźnica - Szlaga Młyn - Kasparus - Długie - Ocypel - Czarne - Młyńsk - Piece - Kaliska

Dystans: 90 km

Trudność: wymagająca (piaszczysta)






Ta trasa miała zapoczątkować nowy cykl wycieczek rowerowych organizowanych na RWMie. Ich ideą jest przejechanie wszystkich szlaków rowerowych i pieszych na terenie województwa pomorskiego. Przy okazji mają one zostać opisane i zmierzone za pomocą wszelkich nowinek dostępnych w turystyce. Na pierwszy ogień poszły dwa szlaki z rejonu Kociewia i Borów Tucholskich. Czerwony południowy szlak jezior Kociewskich, oraz niebieski kaliski odcinek szlaku im. Izydora Gulgowskiego. Szlak czerwony zaczyna się w Osieku do którego zamierzaliśmy dojechać ze stacji PKP Smętowo Pomorskie.

Do Smętowa dojechaliśmy z Trójmiasta pociągiem osobowym z przesiadką w Tczewie. Od razu, po krótkim (czy też dla innych długim) przygotowaniu rowerów do trasy na peronie. ( ja klocki hamulcowe wymieniłem w pociągu) ruszyliśmy do Osieka. Jeszcze w wiosce zahaczyliśmy o sklep koło którego podziwialiśmy tutejsze bicykle. Po drodze mieliśmy silny zachodni wiatr. Cała nadzieję pokładałem w gęstwinach leśnych borów do których mieliśmy z osiem kilometrów. Minęliśmy asfaltem Kopytkowo, oraz budowę wiaduktu nad przyszłą autostradą A-1 i dojechaliśmy do Starej Jani. Nie zwiedzaliśmy tutejszych pałaców i dworów. Byliśmy tutaj zeszłej niedzieli. Za nami pozostały deszczowe chmury. Zapowiadała się piękna pogoda. W Jani zjechaliśmy z asfaltu ma leśną drogę, która miała zawieść nas do odległego o 9 kilometrów Osieka. Stając na leśnym skrzyżowaniu zacząłem moją magiczną wyliczankę, aby wiedzieć którędy jechać. Jeśli czary, by się nie powiodły mielibyśmy pięćdziesięciu procentową szansę, że dobrze jedziemy. Droga którą wybrałem, pokazała nam jak mogą być piaszczyste borowe trasy. Więcej jechaliśmy bokiem ścieżką, niż duktem. Po dłuższym czasie ujrzeliśmy wyłaniający się budynek leśniczówki, aby po chwili znaleźć się na asfalcie który powiódł nas do Osieka.



W tej dużej turystycznej miejscowości zarządziłem pół godzinny postój, który trochę się wydłużył. Rozsiedliśmy się w miejscowym barze, aby zjeść małe co nieco i wlać trochę ektanów. Niektórzy, poszli przejść się po wiosce, aby oglądnąć tutejszy neogotycki kościół pod wezwaniem św. Rocha. Jako ciekawostkę dodam, że w Osieku znajdował się zamek krzyżacki. Niestety bardzo niewiele z niego pozostało. Jego cegły posłużyły do budowy starogardzkich młynów. Znaleźliśmy również początek szlaku czerwonego. Takie charakterystyczne kółko na słupie energetycznym stojącym na tutejszym rynku. Oczywiście, przy nim zrobiliśmy sobie pamiątkową fotkę.



Z Osieka zgodnie ze znakami szlakowymi pojechaliśmy na zachód. Z początku poprowadził on nas jeszcze nad jezioro Kałębie. Mijaliśmy malownicze miejsca, a droga wiodła wśród wysokich traw. Czasem wręcz jej nie było widać. Pięknie wyglądał wśród tych traw sznurek rowerzystów. W końcu wyjechaliśmy na porządną drogę. Dojechaliśmy do leśnictwa Kłębie nad jeziorem Słonym. Niedaleko stąd znajduje się rezerwat „Czapli Wierch”. W nim znajdują się stanowiska lęgowe czapli siwych. Jednak większą część grupy zachwycił dorodny oswojony jeleń znajdujący się w obejściu leśnictwa. Zaczęła się trwająca dłuższą chwilę sesja fotograficzna.



Dalej szlakiem dojechaliśmy do Lub nad Wdą. Pokazując wszystkim tablicę informacyjną o działalności tutejszej partyzantki omal nie zostałem staranowany przez Elę. Chyba nasze Voltage się lubią. Polało się trochę kobiecej krwi na kolanach, ale rower cały. No to jedziemy, ciągle blisko Wdy z pięknymi widokami na jej meandrujący nurt



Odbiliśmy jeszcze ze szlaku w kierunku rezerwatu „Krzywe Koło Pętli Wdy”. To miała być jedna z większych atrakcji dzisiejszej wycieczki. Rzeka w tym miejscu tak silnie meandruje, że obok siebie w przeciwnych kierunkach. Rozdziela ją jakby grobla, którą można dostać się do rezerwatu. Piękne fascynujące miejsce. W sam raz, aby usiąść i podumać. Postanowiliśmy przejść się na piechotę po rezerwacie za pomocą biegnącej przez jego teren ścieżką. Ona podobnie jak rzeka zatacza koło. Stąd nazwa rezerwatu. Reintrodukowano tutaj bobry które masowo ruszyły w górę i w dół rzeki siejąc popłoch wśród rolników. Więcej o tym w linkach. Wyjeżdżając z rezerwatu napotkaliśmy jeszcze dwóch rowerzystów kt órzy obrali podobną trasę co my. Niestety nie dołączyli oni do nas.

Wdę przekroczyliśmy w małej zagubionej w lesie wsi Błędno. Ciężko nazwać ją wsią bo poza leśniczówkami nic tutaj się nie znajduje. Ale z punktu widzenia osoby poruszającej się szlakami jest bardzo ważna. W niej ulokowano jeden z główniejszych węzłów szlaków w borach tucholskich. Nieopodal tablicy przedstawiającej przebieg pobliskich szlaków znajduje się pomnik upamiętniający stoczoną tutaj 27 października 1944 roku bitwę. Pięćdziesięciu osobowy odział Armii Krajowej stoczył w tutejszym zakolu Wdy walkę z ponad dziesięciokrotnie silniejszym odziałem wojsk niemieckich.

Minęliśmy leżącą w lesie Suchobrzeźnicę i dojechaliśmy w pobliżu Szlagi Młyna. Znowu asfalt, którym dojechaliśmy do Kasparusa. To wioska historia. Kiedyś w niej planowano urządzić skansen. W każdym razie znajdował się tutaj kolejny sklep na naszej trasie. Większa wygłodniała część ekipy od razu zaczęła go okupować i integrować się z miejscowymi. Zwiedziliśmy jeszcze tutejszy zabytkowy kościół. W wiosce w 1906 roku miał miejsce protest kociewiaków przeciwko nauczaniu religii w języku niemieckim. Ponadto domagali się oni nauczania w szkole języka polskiego. Za to spotkały ich groźne reperkusje.

Teraz w końcu wykręciliśmy na północ w kierunku Ocypla gdzie nasz szlak miał się skończyć. Dojechaliśmy jeszcze do wsi Długie za którą Słonik poinformował mnie że jesteśmy zaproszeni do obozu harcerskiego nieopodal Ocypla na poczęstunek. Mniejszość uzyskała większość i stwierdziliśmy że odbijemy te cztery kilometry. Obóz znajdował się nad jeziorem Wielkie Zdrójno. Zaplanowałem w którym miejscu powinniśmy odbić ze szlaku. Pilnowałem czołówki, aby za daleko nie pojechali. I w końcu jest droga. Każę stać i spoglądam na mapę. Nadjechała reszta grupy, a gdy stwierdziłem, że to tutaj to nikogo już nie było. Pojechali dalej, szlakiem. Dogoniłem czołówkę i posypały się czerwone kartki. Agnieszka i Ufo wiedzieli, że mają stać, a nie czekać na resztę grupy i pojechać gdy oni nadjadą. W każdym razie obrałem następne skrzyżowanie na szlaku w którym mieliśmy odbić. Tym razem wszystko poszło dobrze.



Do obozu trafiliśmy bezbłędnie. Mimo, że chciały nas wywieść w las tutejsze drogi. Były pomysły w grupie jak tam trafić, były. Jednak bez kłopotu dotarliśmy nad jezioro, gdzie wysłana przez nas czujka w postaci UFa dokonała rozpoznania terenu i lokalizacji ludzi na przeciwnym brzegu. Zaraz dokonaliśmy tam inwazji. Ugościła nas 25; 28 i 36 drużyna Zeru. Zjedliśmy małe co nieco w polowej stołówce za co dziękujemy. Omal nie zademonstrowałem sposobu przyrządzania pulpy. W każdy razie po poczęstunku wróciliśmy na szlak w miejscu gdzie go opuściliśmy i wjechaliśmy do Ocypla.



Najedzeni nie zatrzymywaliśmy się aby uzupełnić zapasy. Na końcu wioski przy przejeździe kolejowym nieopodal przystanku PKP, znaleźliśmy koniec i początek naszych szlaków. Oczywiście tutaj fotka grupowa. Teraz zmienimy kolor szlaku z czerwonego na niebieski. Nosi on imię założyciela skansenu we Wdzydzach Kiszewskich, Izydora Gulgowskiego. Ma zaprowadzić nas do nieodległych Kalisk. Jego dalszy bieg ma zostać poprowadzony przez północną część borów do Olpucha gdzie znajduje się jego północny odcinek. Podobnie sprawa wygląda z przebytym przez nas południowym odcinkiem szlaku jezior Kociewskich. Jego północny odcinek biegnie ze Skarszew do Starogardu Gdańskiego i jest sukcesywnie przedłużany. Ciekawe kiedy nastąpi ostateczne połączenie obydwu szlaków.



Teraz ruszyliśmy przez pola wzdłuż linii kolejowej Szlachta – Skórcz na zachód. Z początku szlak prowadził nas przez pole. Ścieżką bardziej pod buty niż pod koła, ale po chwili między domami wyprowadził na dość dobrą drogę. Minęliśmy jezioro Wielki Ocypel i przejeżdżając tunelem pod torami dojechaliśmy do ciągu jezior biegnących wzdłuż rzeki Świętej. Spor było tych jezior, a sam potok bobry wzięły pod swoje panowanie. Co moment natrafialiśmy na ich ślady działalności. Ścięte drzewa które trzeba było wymijać. Tamy i żeremie ulokowane na wodzie. A najlepsze były dołki. Niektórzy twierdzą, że można w nich się zapaść po pachy . Nikt z nas tego nie sprawdził. Jadąc leśną przecinką dojechaliśmy znowu do Wdy. Drewniany most przerzucony nad nią stanowi miły punkt widokowy i miejsce odpoczynku dla kajakarzy. Dalsza droga biegła znowu wzdłuż tej rzeki. Mieliśmy urządzić kolejny odpoczynek na kolejnym moście za pomocą którego mieliśmy ją przebyć. Jednak wyszło inaczej. Na chwilę przed mostem Satan z tego co mi wieści doniosły postanowił zjeść batonika. A czasu do odjazdu pociągu nam zaczynało brakować, tym bardziej, że w takim terenie licho nie śpi. Kolejna czerwona kartka się wyłoniła i nie było odpoczynku na moście.

Za Wdą dojechaliśmy do Młyńska w którym dołączył do nasz szlak żółty kociewski. Na krótką chwilę. Mijając strugę opuściliśmy go, aby zgodnie z naszym szlakiem pojechać na północ. Tutaj napotkaliśmy las pokrzyw, a szlak znikł. Zresztą o tym jest napisane na stronie PTTKu. Jeszcze do dziś nie zostało wyznaczone obejście tego miejsca, gdzie ktoś wykupił ziemię i postawił płot przerywając ciągłość szlaku. Należy kierować się wzdłuż ogrodzenia aż do wybiegającej z posesji drogi i kierować się wraz z nią. Następnie skręcić w pierwszą przecinkę w prawo po chwili szlak pojawi się z powrotem na drzewach. Doprowadzi on nas do jeziora Trzebiechowskiego.



Tutaj nastąpiła klasyczna sytuacja na moich wycieczkach. Zazwyczaj prowadzę gdzieś pośrodku lub z tyłu pilnując ostatnich członków wycieczki. Ci z przodu, szczególnie osoba jadąca na czele ma obowiązek pilnować trasy. I skręciła tam gdzie nie trzeba, a za nią pojechali inni. W ten sposób końcówka zwyczajowo znajduje się z przodu. Jechaliśmy rzeczną doliną, aż szlak wyprowadza nas na gospodarstwo. Znak zakazu wjazdu widnieje na drzewie, ale cóż z tego jeśli szlak tędy wiedzie. Przez obejście przejeżdżamy klucząc między ujadającymi burkami. Za chwilę jesteśmy w Piecach. Tutaj następuje długi odpoczynek i uzupełnienie zapasów w tutejszym sklepie. Za godzinę mamy pociąg.

Do Kalisk dojeżdżamy momentalnie. Wszyscy bardzo się śpieszyli słysząc moje zapewnienia, że mamy jeszcze 10 kilometrów. Na stacji kupując bilety robimy małe zamieszanie. Pani kasjerka o mało nie dostaje szału słysząc nasze pytania odnośnie przejazdów i wariantów naszej trasy powrotnej. A wszystko przed wycieczką tak pięknie napisałem. W każdym razie mieliśmy przesiadkę w Tczewie w którym spędzimy prawie godzinę. Niektórzy w pociągu integrują się z podróżnymi. A ja za oknem obserwuję borskie krajobrazy umykające z pędem jadącego pociągu.

My tu jeszcze wrócimy, już niebawem.

Bory Tucholskie są piekne.



Dodane 16 lipca 2007, 00:24 przez Phantom

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Sławek

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika UFO

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Zdzisław


mslonik, 8 lipca 2007, 23:26
Wyraźnie tym razem mój komentarz jest pierwszy.

Wrażenie ogólne: uf, nie było łatwo :-] Co tu kryc, dostałem w kośc. Dziękuję Polskiemu Koczownikowi za bardzo fajna trasę i super prowadzenie! Oby więcej takich koczowisk ;-)

Pozdrawia
mslonik
Janusz, 9 lipca 2007, 0:46
Mnie tym razem urzekła atmosfera stworzona przez współbiesiadników Markowej uczty rajdowego kręcenia dwoma pedałami. Wielkie podziękowania dla wszystkich Koczowników :)
Dziwne, ale na trasie padałem, a teraz tego nie czuję - odwrotnie niż w zeszłym tygodniu ? - czy to wynik głodu ?
Agnieszka, 9 lipca 2007, 15:43
pomimo tego, że wyleciałam z rajdu..:D powiem - ..co tu dużo mówić....rajd był r-e-w-e-l-a-c-y-j-n-y !!!!!:))))))) trasa...- cudownie urzekająca pod względem różnorodności gatunkowych piasku:D poza tym, dolina bobrów...ach..piękne, piękne miejsce...a do tego wspaniałe towarzystwo..czego można chcieć więcej...:)
ps. Marek to zna takie miejsca, dzięki którym można nucić .." ...szczęście..to ta chwila, co trwa..."
Dziękuję wszystkim uczestnikom za wspaniały udany dzień:)Pozdrawiam, Aga
Wojtek, 9 lipca 2007, 16:01
tak się nieśmiało spytam - jak oceniacie szlak niebieski pod kątem tłuczenia się z sakwami? Tak sobie planowałem weekend na Kociewiu z noclegiem gdzieś na jakiejść odludnej polance nad Wdą albo nad Wdzydzami - i akurat niebieski szlak by podpasował. Z mapy wygląda na to, że prowadzi głównie drogami leśnymi, ale do mapy "Bory Tucholskie i Kociewie" PPWK to ja zaufania nie mam :-D Dużo piachu? dużo korzeni?
Phantom, 9 lipca 2007, 17:52
Wojtek.... Dasz radę :D
saela, 9 lipca 2007, 19:09
piachu to bylo pod dostatkiem ;P ludzie super :) pogoda w porzadku :) wymeczylam sie :)... wiec to byla udana wycieczka :)
Pozdrowienia dla wszytkich :)
Ela :)
Agnieszka, 9 lipca 2007, 19:56
..gdybym ja miała przejechać tę trasę z sakwami, to najpierw uskuteczniałabym modlitwy do Św. Józefa z Kupertynu ( patron lotników, astronautów i studentów) o skrzydła...takie specjalne jak do odrzutowca..:D
Phantom, 9 lipca 2007, 20:05
To jest super. Poczytajcie :D
http://kociewiak.pl/gminy/zblewo/index.php?option=co...
Wojtek, 9 lipca 2007, 22:48
nie robić jaj tylko napisać, jak szlak wygląda :)
artykuł z Kociewiaka świetny!!! puszczam dalej :)
Agnieszka, 9 lipca 2007, 23:29
.. z lotu ptaka wygląda pewnie na luzik z sakwami:)))))))hihi
Satan, 10 lipca 2007, 22:19
Mam pytanko... - na tym rewelacyjnym rajdzie było tylu amatorów fotografii, a pod powyższą relacją mamy tylko garstkę zdjęć.
Może mi ktoś wyjaśnić czemu tylko tyle fotek można obejrzeć??
Mxer, 10 lipca 2007, 22:36
moze na ftpie lezy reszta ? :)
Satan, 10 lipca 2007, 23:06
A po co na ftp, kiedy mozna nimi ubarwić relację, pewnie, ze nie wszystkimi, ale sporą częścią.
Mxer, 10 lipca 2007, 23:11
a moze uzytkownik, ktory robil zdjecia, nie dodal sie do uczestnikow, wtedy nie ma uprawnien do edycji galerii.

Polecam lekture FAQ.

Zaznaczam tez, ze moge "po fakcie" dodac do uczestnikow usera... ale prosil bym o kilkanie na "dołącz" to uprosci sprawe.

UFO, 11 lipca 2007, 1:51
No to foty dodałęm przepraszam za zwłokę:D
jj active, 11 lipca 2007, 12:28
No te pierwsze foty nie były najwyższych lotów teraz już trochę lepiej. Jednak jak lekarz się dopomina to trzeba go słuchać:DDD
..chyba czas odkurzyć mój rower ..od tego deszczu zardzewiał biedaczek na balkonie:(((
Satan, 11 lipca 2007, 20:49
No teraz to jestem kontent!
Dzięki!
Agnieszka, 12 lipca 2007, 9:29
hmm...całe szczęście, że jest foto - relacja, bo nie ma relacji... :D
Agnieszka, 13 lipca 2007, 21:14
kurcze, widzę że dostałam czerwoną kartkę :D:D:D:D:D... chłopaki- gratulacje!!!:D:D:D:))))))))))))))hahaha
UFO, 13 lipca 2007, 21:19
Czerwone kartki: Agnieszka; Ufo; Satan.

MXER może jakaś tabelka odnośnie czerwonych kartek żebym mógł zobaczyć siebie na pierwszym miejscu jak grudniu będę siedział w domu się nudził:D.

PS. No może z tym pierwszym miejscem przesadziłem ale na czele napweno będę jak tak dalej pójdzie:D
Phantom, 13 lipca 2007, 21:20
Następnym razem wezmę taki plik naklejek samoprzylepnych koloru czerwonego. Specjalnie na takim paskudnym kleju który syfi i nie chce zejść :D
UFO, 13 lipca 2007, 21:20
A można sięodwołać dlaczego tylko jedna kartka czerwona?:D
A jeśli tak to do kogo?:D
Phantom, 13 lipca 2007, 21:24
W Twoim przypadku to się zastanawiałem czy Ci ją przydzielić, ale, że z Agnieszką byliście razem :D
Satan, 13 lipca 2007, 22:25
Ja mam też kartkę. Moja pierwsza w życiu!

...tylko za co..?
UFO, 14 lipca 2007, 0:15
Nie wiesz za co?
ZA JAJCO :):):):):):):):):):):):):):)
Agnieszka, 14 lipca 2007, 13:14
...a ja za co konkretnie? bo nie pomyliłam ostatecznie szlaku. a teraz to co Marek? zakaz wjazdów na rajd??:D
Phantom, 14 lipca 2007, 15:58
Wyobraź sobie, że twój rower będzie w takich gustownych czerwonych naklejkach :D
Agnieszka, 14 lipca 2007, 23:57
o kurka...czerwony kolor w sumie lubie:D...ale roweru skrzywdzić nie dam!!:)) hmm..to dużo tych kartek dostałam...jejki jejki...a tak mi się dobrze jechało!..nikt mnie nie docenia!- trasa wymagajaca...a tu żadnych podziekowań za "test" szlaku:D:D...tylko od razu karki wlepiają...
Janusz, 15 lipca 2007, 8:33
Doceniam :) bo takim piachu jazda, dla mistrzyni asfaltu, to prawdziwa droga przez mękę. Słońce też docenia :) przyznał się wczoraj !
Phantom, 15 lipca 2007, 11:19
To nie był test szlaku, tylko przejażdzka szlakiem. Pod jakim kątem mielibyśmy go testować??? Przejechania rowerem. To z góry wiadomo, że jest przejezdny. Bardziej interesująca jest możliwość przejechania się szlakiem takim i takim, aby póżniej móc innym powiedzieć że się nim jechalo/szło. Podzielić się wrażeniami, zaznaczyć co warto na jego trasie czy w poblizu niego zobaczyć. Gdzie się zatrzymać.

Odyseja szlakowa nie ma być walką ze szlakami, a włóczenie się szlakami jakie w województwie zaproponowały nam różne instytucje, organizacje czy po prostu gospodarze terenu.
Agnieszka, 15 lipca 2007, 15:48
..hmm..Marek, to nadal nie wiem, za co te kartki...skoro nie za "test". ps. wiesz, ja mam może mniej zabawne poczucie humoru.
Janusz, 15 lipca 2007, 16:54
Marek, czy sprawa czerwonych kartek może dotyczyć również tych co jeszcze ich nie otrzymali ? Ja cały czas nie wiem o co chodzi, i dlatego uważałem, że to dla tych którzy chcą dawać i chcą je brać. Zaczynam się niepokoić :(
Phantom, 15 lipca 2007, 17:24
Jak się dostanie czerwoną kartkę to już dożywotnio, rower będzie klejem upaćkany :D
Janusz, 15 lipca 2007, 17:52
czyli będzie okazja aby kupić nowy rower ?
Agnieszka, 15 lipca 2007, 23:06
świetna relacja! ja bym zaznaczyła, ze przez kilometr jedzie się w gąszczu dwumetrowych pokrzyw!!!!!...i mam haka..na tyły...ale starym dobrym zwyczajem- nie powiem:D:D:D:D Marku..:))
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (7)