na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Piwniczki Winne czyli Węgry 2010 (było), 7 czerwca 2010



Tym razem jako cel wybraliśmy Węgry. Ja, Kacper i Jadźka zapakowaliśmy się w pociąg do Krakowa , a stamtąd razem z innymi „Supertrampowcami” ruszyliśmy do Egeru. Po drodze zatrzymaliśmy się na Słowacji , żeby skosztować knedlików, smażonego syra i Złotego Bażanta. Pychotka!Tam tez Kacper otrzymał nowa ksywkę „ Sef vsetkych sefov”;-)Z pełnymi brzuszkami ruszyliśmy w dalsza drogę i wieczorkiem dotarliśmy do Doliny Pięknej Pani. Tam w setkach piwniczek można spróbować najlepszych egerskich win i kosztować wyśmienitej kuchni węgierskiej przy muzyce cygańskiej i węgierskiej.

Zwiedziliśmy miasto Eger, a co najprzyjemniejsze odpoczęliśmy w kompleksie gorących źródeł, nieco śmierdzących , ale podobno o cudownej mocy ;)
Kolejnego dnia pojechaliśmy do stolicy Węgier, Budapesztu. Udaliśmy się zobaczyć Plac Bohaterów, gmach Opery, Góra Zamkowa, gdzie wznosi się Zamek Królewski, który przez 700 lat był siedzibą węgierskich królów,węgierski Parlament - największa i najbardziej dekoracyjna budowla w kraju, wrażenie robi Ulica Andrassy i Dzielnica Żydowska – wpisana na listę UNESCO. Pod aleją poprowadzono linię kolejki podziemnej, która działa od 1896 roku, jest to pierwsze metro na kontynencie europejskim.

Kolejnym punktem naszego planu był wyjazd do Miszkolca-Tapolcy, odpoczynek i regeneracja sił w kompleksie podziemnych basenów z gorącymi źródłami, biczami wodnymi. A stamtąd w droge powrotna do domu.

Mimo ze PKP nie umiliło ani nie ułatwiło nam podróży uśmiech nie znikał z naszych gębulek , wiadomo z Kacperem nie można się nudzić :)

Dzięki Kochani i do następnego razu ! :)

Jolka


A to kilka słów od Kacpra :


Tym razem zrezygnowałem z mojej ulubionej corocznej imprezy o nazwie „procesja” aby wybrać się razem z pięknymi paniami do Doliny Pięknej Pani w Egerze. Podjętej decyzji absolutnie nie żałuję!.

Ponieważ Jolka wszystko już opisała, ja dodam tylko kilka zdań od siebie.

Po 27 godzinach podróży (TLK z dwoma przesiadkami, noc na korytarzu wagonu, autokar) dotarliśmy do deszczowego tego wieczoru miejsca przeznaczenia – Doliny Pięknej Pani.

Nasz wyczekiwany domek w „Tulipan Camping” okazał się być kupioną w Niemczech przyczepą kempingową. Na uznanie zasługuje fakt, że jako jedyni mieliśmy w domku akwarium, a sam domek huśtał się na boki jak żyrokompas próbując równoważyć siły powstałe po wdepnięciu w dziurę w łóżku oraz nocne wiercenie. W standardzie była także suszarka na mokre gatki.

Następnego deszczowego dnia czekała nas wycieczka po Egerze, mieście które wsławiło się bohaterską obroną przed Turkami w 1552 roku, ale po 44 latach i tak zostało przez nich zdobyte. Zwiedziliśmy kościół, uniwersytet, wieżę i mury zamku po czym udaliśmy się na słynne termy gdzie w temperaturze 38 stopni Celsjusza i oparach siarkowodoru spędziliśmy kolejne 3 godziny. Burżujsko wykupiliśmy opcję ‘wellness’, dzięki czemu mieliśmy dostęp do sauny i solarium. Osobiście wypróbowałem dla Was, Szanownych Czytelników jakość solarium, co skończyło się wieczornym smarowaniem całego ciała kremem nawilżającym.

W sobotę wybraliśmy się do Budapesztu. Niestety nasza wycieczka została skrócona, ponieważ 15 minut po wyjeździe prawie spłonął nam autobus. Awaria została wyeliminowana po ponad 2 godzinach. W Budapeszcie chodziliśmy po kościołach, parlamentach, mostach, weszliśmy na jakąś wieżę z której było widać dachy domów i pola oraz obserwowaliśmy jak Dunaj zalewa miasto. Po spróbowaniu placka ziemniaczanego, który smakował tylko Jolce wróciliśmy do naszej Daczy. Z okazji ostatniej nocy postanowiliśmy nocy wybrać się na dłużej na imprezę do centrum Doliny Pięknej Pani. Osobiście spróbowaliśmy najlepszych egerskich win, w cenie 10zł za 2 litry. Rocznik zeszła środa, ale polecam – inaczej byśmy nie przywieźli do Polski prawie 8 litrów tego trunku. Konsumpcji dokonaliśmy przy muzyce cygańskiej (wirtuoz na kontrabasie!) i węgierskiej (Majorka, Majorka, ekstazi, emołszon, o-o-je) w bardzo kulturalnym towarzystwie młodych ludzi.

Następnego dnia czekała nas jeszcze kąpiel w termach w Miszkolcu. Przybytek ten okazał się gorszy od wersji egerskiej ponieważ wejście było droższe, ograniczone czasowo, a woda była zimniejsza (37 stopni) i nie pachniała zgniłymi jajkami przez co człowiek nie czuł jej leczniczych właściwości. Muszę jeszcze wtrącić, że woda termalna to była jedyna ciepła woda jakiej zaznałem podczas tej wycieczki.

Po wyruszeniu w drogę powrotną okazało się, że powódź zalała Węgry i trzeba jechać długim objazdem. Dzięki bohaterskiej postawie naszego kierowcy Tomka na styk zdążyliśmy na pociąg do Gdańska. Ogólnie po prawie 24 godzinach w podróży dotarliśmy do stacji Gdańsk Główny.

Chciałem podziękować moim kochanym dziewczynom – Jolce i Jadwidze, zwanymi także „Lafiryndami”. Gdyby nie one nie miałbym co jeść na śniadanie i nie wypił ani kropli ciepłej herbaty. Chodziłbym też w brudnych włosach i śmierdziałoby mi z buzi. Nie poznał bym też tytułów wielu filmów i nie przedłużył życia śmiechem.

Każdemu polecam taką wycieczkę w takim towarzystwie, bo chociaż nie pamiętam gdzie chodziłem i co widziałem, to kojarzę że Węgry są bardzo ładne, a Budapeszt to okazałe miasto. Było super mimo wszelkich niedogodności które będę zawsze bardzo miło wspominał : )

Kacper





Dodane 7 czerwca 2010, 14:29 przez Kozica

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Kozica


kacperek, 7 czerwca 2010, 23:33
Zdjęcia niebawem. Problemy techniczne :)
JADŹKA, 8 czerwca 2010, 7:52
CO TU WIĘCEJ DODAĆ..?GDY JOLCIA I KACPER NAPISALI JUŻ WŁAŚCIWIE WSZYSTKO ...BUDAPESZT,EGER,MISZKOLC,SAUNY,TERMY,BASENY ŚMIERDZĄCE JAJCAMI,BUDY KEMPINGOWE Z AKWARIUM Z NEMO,NIESAMOWITY KLIMAT WĘGIER,KALAMBURY I MIŚ W WYKONANIU KACPRA ,ZAPOMNIELIŚCIE O MISIU KOCHANI...TO WSZYSTKO SKŁADAŁO SIĘ NA NIEZAPOMNIANE WRAŻENIA W DOBOROWYM TOWARZYSTWIE...DZIĘKI KOCHANI ZDJĘCIA TAK NAPRAWDĘ POKAŻĄ WSZYSTKO BUZIAKI JUSTA VEL JADŹKA
JADŹKA, 8 czerwca 2010, 9:59
NIE MAŁĄ ATRAKCJA BYŁO TEŻ ZWIEDZANIE FABRYKI MARCEPANA I ZOBACZENIE KACPRA W KĄPIELÓWKACH PO 5 MINUTOWYM POBYCIE W SOLARIUM...HE HE HE
psuja, 8 czerwca 2010, 10:51
W sumie nawet bez zdjęć jestem w stanie sobie to wszystko wyobrazić :) Fajny pomysł na weekend :) Dolina Pięknej Pani to chyba coś w sam raz dla ŻAR-u :)) Trzeba będzie pomyśleć o powtórce :D
JADŹKA, 9 czerwca 2010, 1:35
POLECAMY TEŻ TRUNEK NIESAMOWICIE PRZYWRACAJĄCY SIŁY WITALNE ,STAWIAJĄCY NA NOGI...
HIT WYPADU NA WĘGRY...TZW SOK ANANASOWY
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (208)