na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Tym razem musi się udać zaległość z ubiegłego roku czyli Sianowo, 29 maja 2010



Na dzień przed Wielkim Przejazdem Rowerowym wybrałem się do Sianowa Rowerowym Szlakiem Błękitnym. Oprócz sianowskiego sanktuarium na tym szlaku nie ma zbyt wiele do zobaczenia. Za to są piękne ciekawe widoki. Szlak ten potrafi zmylić z tropu o czym nie raz się przekonałem.
Zanim jednak rozpoczołem podboje ze Szlakiem Błękitnym , z Chełmu udałem się na Dworzec Główny PKP , gdzie było miejsce zbiórki. Niestety nikogo tam nie było więc ruszyłem sam. Ścieżką rowerową wzdłuż głównego ciągu komunikacyjnego dotarłem do Oliwy , a następnie lasami przez Owczarnię do stacji PKP Gdańsk Osowa , gdzie rozpoczołem podbój ze szlakiem. Najpierw jednak odpoczynek bowiem licznik pokazał już 26 km a podjazd lasem do Owczarni dał mi się mocno we znaki.
Szlak już na początku płata figle. Za żwirownią odbija w lewo i przebiega przez środek prywatnego podwórka. W efekcie czego 4- kilometrowy objazd przez Centrum Chwaszczyna , gdzie na rondzie odbijam w lewo w ruchliwą drogę nr 20. Za miejscowością spotykam kolegę z pracy wracającego samochodem z Gdyni do Kościerzyny. Spotkaliśmy się akurat na skrzyżowaniu gdzie ponownie pojawił się szlak. Jest tam nawet mapa jego przebiegu. Po przejechaniu ok. kilometra szlak znowu płata figla. Jadę na tzw. czuja , on jednak nie pomaga i dopiero info mieszkańca naprowadza mnie na właściwy kierunek szlaku. Do Tuchomia pedałuje polną drogą przez ciemny sosnowy las. W Tuchomiu szlak poraz kolejny płata figla i odbija w lewo mimo że wcale tam nie ma drogi tylko posesja. Na szczęście spotykam rowerzystów z Sopotu ( Ojciec i syn ) , którzy mówią że mam jechać wzdłuż jeziora Tuchomskiego i potem skręcić w prawo. Trop okazuje się właściwy , chociaż przejazd przy jeziorze to przeprawa przez błoto.
W Warzenku odbijam na Tokary , jednak brak tu oznaczeń szlaku i kieruje się tam tylko dzięki drogowskazowi „ Tokary”. W Tokarach kolejny figiel spłatany przez szlak. Pedałuje asfaltówką ok. 2 km za wieś , gdzie chce odbić w prawo. Jednak zamiast oznaczeń Błękitnego spotykam znaki czarnego pieszego. Spotakny tu mieszkaniec mówi że to jest Miszewo. Wściekły takim obrotem sprawy ciężkim na szczęście asfaltowym podjazdem wracam do Tokar gdzie skręcam w lewo. Nie będąc jednak pewny pytam się mieszkańców i dowiaduje się że droga prowadzi do Kczewa , które też nie jest na trasie szlaku. Znajduje go dopiero na drodze przebiegającej przy oborze. Upewniwszy się dokąd on prowadzi , jadę nią bowiem Tokarskie Pnie są na szlaku i jego znaki się pojawiają. Pojawia się też ciężki brukowy podjazd. Jest on na tyle ciężki że schodzę z roweru i go podprowadzam. Za Tokarskimi Pniami aż do Trzech Rzek rozciągają się panoramy niemalże górskich krajobrazów a i szlak na razie nie płata mi figla.
W Trzech Rzekach odpoczywam na ławce , bowiem od Osowej na dłużej się nie zatrzymywałem. Za osadą szlak znowu płata figla , brak oznaczeń że trzeba skręcić w prawo. Jednak przeciwny jego kierunek wskazuje że trzeba w tę drogę wjechać. Przez las pedałuje do Ołtażyna , gdzie na tzw czuja odbijam w lewo , bowiem znowu brak oznaczeń szlaku. Intuicja mnie nie zawiodła i bez przeszkód docieram do Pomieczyna gdzie po przecięciu drogi nr 224 wjeżdżam do lasu po drodze mijając osadę Hejtus. W lesie trafiam na skrzyżowanie Błękitnego z zielonym Kartuskim Szlakiem Rowerowym. Oba szlaki towarzyszą mi już do samego Sianowa , do którego podążam polnymi drogami wśród pięknych krajobrazów po drodze mijając wieś Kolonia.
Sianowo zostaje zdobyte dopiero przed 18-tą. Ja czuje się dość zmęczony , a jeszcze trzeba wrócić do Gdańska. Szybkie zwiedzanie kościoła , zakupy w sklepie i po około półgodzinie od przyjazdu ruszam w kierunku Grodu Neptuna. Mając już dość polnych dróżek postanawiam wracać szosą. Droga z Sianowa do Kartuz momentami przypomina górską. Podjazdy , zjazdy , serpentyny i piękne widoki to wszystko towarzyszyło mi aż do Kartuz.
W Kartuzach jem pożądne syte spagehti w restauracji na Rynku , a potem już prosto przez Żukowo szosą śmigam do Gdańska. Na Chełmie melduje się przed godziną 22 robiąc 118 km.
Szlak Błękitny jest dość trudny prowadzi w większości polnymi drogami. Asfaltowe są tylko krótkie fragmenty. Sporo tu podjazdów i zjazdów. Wysiłki wynagradzają jednak piękne widoki. Polecam go raczej doświadczonym rowerzystom. Najlepiej wyruszyć dość wcześnie rano bowiem z Sianowa też trzeba wrócić na kołach. W pobliżu nie ma bowiem czynnej stacji PKP.
Trasa:
Gdańsk – Wrzeszcz – Oliwa – Owczarnia – Osowa – Chwaszczyno – Tuchom – Warzenko – Tokary – Trzy Rzeki – Pomieczyno – Hejtus – Kolonia – Sianowo – Prokowo – Kartuzy – Żukowo – Gdańsk.
Cała trasa Gdańsk Chełm – Sianowo 71 km z Osowej 46 km z błądzeniami
Powrót Sianowo – Gdańsk 47 km.




Dodane 10 czerwca 2010, 11:58 przez WOJT

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika WOJT


test, 2 czerwca 2010, 8:32
Ładne fotki :)
Stały Bywalec, 2 czerwca 2010, 10:25
Dodano: 1 czerwca 2010, 22:14

No proszę następni ruszają na podbój Sianowa. Po sobotnim pokonaniu błękitnego udzielam kilka rad. Szlak nie należy do łatwych mnóstwo ciężkich podjazdów. Wysiłek wynagradzają piękne widoki. Szlak też ma wiele pułapek. Pierwsza jest już za żwirownią gdzie szlak skręca w lewo i przebiega przez podwórko gospodarza. Czeka więc was 4 kilometrowy objazd przez Chwaszczyno. Na rondzie trzeba skręcić w lewo w drogę nr.20 a zaraz za Chwaszczynem w prawo i jesteśmy z powrotem na szlaku. Potem w Tuchomiu szlak skręca w lewo w posesję. Mapa wskazuje że trzeba jechać wzdłuż jeziora a potem w prawo na Warzenko. W Tokarach szlak znowu się urywa. Skręca on w prawo i biegnie droga niemalże przy oborze. Potem większych przeszkód nie ma. W Tokarach odnalezienie szlaku zajeło mi sporo czasu i błądzenia
Stały Bywalec, 2 czerwca 2010, 17:02
ups... brak podpisu powyżej, a powinienem dodać, że to kopia od WOJT


Dodano: 2 czerwca 2010, 9:40 ( a tu tylko poniżej kopia )

W trosce o potencjalnych uczestników pragnąłbym uzupełnić przedmówcę i przestrzec dodatkowo, że szlak ten obfituje w zdradliwe piachy wciągające rowery po sztyce i liczne bagna zasysające z sykiem (wystarczy popatrzeć na mapę - jakieś same "błota" wkoło). O morzach gnojówki po osie nie wspominam. A nawet jak nic nie wciąga i nie zasysa, to i tak nawierzchnia jakaś taka nierówna, nie zadbana.

Do tego szlak przebiega z dala od cywilizacji białego człowieka, przez odludne tereny pozbawione barów i sklepów (a już na pewno tych czynnych w niedzielę). Jakby tego było mało, tubylcza ludność nie dość, że złośliwie nie mówi zrozumiałym językiem, to jest wrogo nastawiona do pedalarzy (bo truskawki wyżerają z pól i krowy straszą tak, że te potem mleka nie dają). A na dokładkę wikary z Sianowa ekskomunikę rzuca na tych, co w krótkich,obcisłych gaciach po terenie sanktuarium się szlajają.

Jednym słowem, ja bym się bał jechać.

Wojtek
Super Mario, 2 czerwca 2010, 22:19
Zawsze można inną drogą pojechać, przez Szemud np asfaltami
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (3)