na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Sprawdzić jak smakuje UFO :), 13 maja 2010



Znowu będzie mało profesjonalnie i kompletnie bezużytecznie, bo przecież jestem kobietą ;P ale trudno, musicie jakoś to przeżyć, do rzeczy więc.

Deszczowa wycieczka w poszukiwaniu UFO-ludkowej pizzy

Kiedy rano maszerowałam do pracy w strugach deszczu, pomyślałam sobie: "chyba będzie trzeba odwołać wycieczkę...", spojrzałam jednak na new.meteo i prognoza wsparła mnie na duchu - padać miało dopiero po 22, więc ucieszona tym faktem, na kilka pytań, czy wycieczka się odbędzie, odpowiedziałam "oczywiście"!

Punktualnie o 18:30 pod moim domkiem zjawili się UFO z Grzesiem, którzy... przywieźli ze sobą deszcz! (tak to jest zabierać na wycieczkę kosmitów ;)) Razem pomknęliśmy do Oliwy, zastanawiając się, czy znajdą się jeszcze jacyś ufobikerzy (autorskie określenie T.o.p.o.l.a), którzy będą mieli ochotę na deszczową wycieczkę.

W Oliwie zatrzymaliśmy się pod wiatą. Dołączył do nas Dino, który przywiózł mi super niespodziankę (dzięki!), a następnie zjawił się Witek :) Wspólnie uznaliśmy, że urządzimy sobie wycieczkę do... najbliższej pizzerii w Oliwie, ale po chwili zza wiaty wyłonił się Wojtek z authorskim, oryginalnym kuferkiem na bagażniku i nasz genialny plan legł w gruzach. Myśleliśmy, że nie znajdzie się nikt więcej chętny do wspólnego kręcenia, ale nasze rozważania przerwał dźwięk telefonu - to marek_r oznajmiał, że już dojeżdża do nas z Rumi.

Jako że deszczyk nie miał ochoty przestać padać, postanowiliśmy przesiąść się na żelaznego konia i tym środkiem transportu pojechać na pizzę do Gdyni, plan jednak zniweczyła tym razem pogoda - deszczyk zelżał i uznaliśmy, że skoro już tu jesteśmy, wszyscy nieco przemoczeni i w dodatku mamy ze sobą mokre i brudne już rowery, to możemy pomknąć śmieszkami - jak lans to lans! Jak pomyśleliśmy, tak zrobiliśmy.

Jako, że w grupie przecinaków byłam najsłabszym ogniwem, całą drogę mknęłam za chłopakami, ledwo łapiąc oddech (o podziwianiu nadmorskich krajobrazów mogłam zapomnieć ;) Głód i deszcz gnał nas do Gdyni niezwykle skutecznie, a że mieliśmy ze sobą przewodnika, obytego ze ścieżkami zdatnymi do jazdy i prowadzącymi wprost do celu, w Ankerze zjawiliśmy się niezwykle szybko. Udało się nam już spiąć ładnie rowery, gdy pani z obsługi lokalu zaczęła na nas fukać, uznaliśmy iż Sabcia miała rację, ostrzegając nas przed niestrawnościami i opuściliśmy niegościnne progi.

Prowadzeni przez Wojtka trafiliśmy szybko do o wiele przyjaźniejszego (i charaketryzujacego się zdecydowanie ładniejszym wystrojem) bistro Luna, gdzie jak się okazało również podają UFO - tyle że połówki :) W sumie zamówiliśmy ich 6, a więc wyszły nam z tego 3 całe UFO plus jedno, które przywieźliśmy ze sobą :)))

Jako że wycieczka była tematyczna, na sam koniec dołączyli do nas Obcy :) Pogawędziliśmy, pośmialiśmy się, a potem grzecznie pomknęliśmy każdy w stronę swego domku.

Dzięki za wspólne, deszczowe kręcenie :)






Dodane 13 maja 2010, 14:26 przez psuja

Fotorelacja uczestnika Dino


Alicja, 14 maja 2010, 9:01
Nieźle! Organizatorka nie wymiękła i nie przestraszyła się deszczu ;-) wracając ok tej 19 do domu w deszczu pomyślałam,że pewnie odwoła poszukiwania UFO a tu proszę ... a zimno i mokro było !
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (15)