na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » "MTB BIKE TOUR" I EDYCJA, 9 maja 2010



Dzisiaj miały odbyć się zawody z cyklu „ XC” pt. „BIKE TOUR I Edycja przy ul. Abrahama”, po nieoczekiwanych przesunięciach co do terminu spowodowanymi zdarzeniami losowymi. Stawiła się ponownie rekordowa ilość 207 zawodników i zawodniczek, wśród nich byli zarówno amatorzy tacy jak ja oraz bardziej doświadczeni kolarze z klubów i grup zawodniczych.
Rejestracja poszczególnych kategorii odbywała się pół godź. przed startem, obyło się bez większych kolejek. Start mojej kategorii Elite zaplanowany był na godź 14:00.
Tuż przed startem ustawiłem się w drugim rzędzie, spotkałem również kolegę Tomka L. z klubu Piast Słupsk, wymieniliśmy kilka słów co do kondycji oraz trasy jaka nas miała czekać.
Nastąpił Start, wszyscy zawodnicy ruszyli z impetem aby już na początku stworzyć sobie dogodną pozycje na dość stromym (15-20% nachylenia) i stosunkowo długim (400 metrów) podjeździe który na nas czekał. Niestety nie obyło się bez przykrych niespodzianek, jeden z kolarzy przewrócił się zupełnie na początku peletonu, trzeba to nazwać nie inaczej jak pech, tym bardziej że droga była stosunkowo prosta, kilku zawodników wpadła na zawodnika i o mało nie staranowała, ja również musiałem ostro hamować, omijając zawodnika szerokim łukiem. Gdy pokonywałem pierwszy podjazd, nie chciałem zmieniać przerzutki na tzw. młynek, ponieważ stwierdziłem że traci się dość sporo na prędkości dzięki czemu spada średnia znacznie w dół, tak też robiłem do końca zawodów.
Po sporym podjeździe i rozgrzewce nastąpiła nagroda w postaci zjazdu, czyli mały odpoczynek który minął stosunkowo szybko, jeśli w ogóle to można nazwać odpoczynkiem, ponieważ to był dość niebezpieczny zjazd, na końcu czekało dość sporo korzeni, nierówności. Trzeba było mocno trzymać kiere, na samym końcu zjazdu, po prawej stronie była tzw. hopka, lecz to nie była zwyczajna hopka, taka z korzeni drzew, wybijając ziemie do góry stworzyły coś mniej więcej na pozór małej góreczki. Gdy robiliśmy objazd trasy zwróciłem na to uwagę i przekazałem innym.
Dobrze ją znałem ponieważ doświadczyłem jej bliskość w poprzednim sezonie nadziewając się na nią ścinając zakręt po czym nie mogłem złapać powietrza przez kilka minut.
Po zjeździe czas na następny podjazd, tym razem po małej rozgrzewce w postaci dość niezłego podjazdu, nadszedł czas na jeszcze większy, może nachylenie nie było tak duże, ale podjazd był o wiele większy niż poprzedni, jak dla mnie to najgorszy z tych trzech które mieliśmy do pokonania. Na treningu udawało się pokonać z trudem, ale dało radę, Tym razem było dość trudniej, o wiele trudniej. Spora ilość błota która czekała na nas gdzieś w połowie podjazdu, to zadanie krótko mówiąc uniemożliwiało pokonanie podjazdu, oczywiście ci najlepsi podjeżdżali, ale tacy jak ja zwykli amatorzy nie mieli żadnych szans, ale nie tylko ja podprowadzałem rower, zostało chociaż to na pocieszenie. Straciłem w tym momencie bardzo dużo cennego czasu gdy podprowadzałem rower. Spora ilość błota po którym trzeba było przejść zaklinowała mi bloki tak że nie mogłem się wpiąć, dopiero po jakimś czasie z wielkim trudem udawało mi się. Przy następnym okrążeniu chciałem dobrać odpowiednią technikę która umożliwiła by mi może nie bezproblemowy przejazd ale taki żebym nie musiał się taplać w błotku. Niestety ciągle przegrywałem i do końca nie dałem rady bez podejścia pokonać podjazd. Następnie czekał nas wspaniały zjazd, bez żadnych niespodzianek, stosunkowo prosty, po zjeździe dość ostry skręt w prawo i następny z podjazdów, to już trzeci, ostatni na okrążeniu który mieliśmy do pokonania, tym razem na zielonym szlaku, z małą wąską ścieżką do góry przebijając się przez korzonki, najbardziej lajtowy według mnie lecz i tutaj trzeba było mieć opracowaną specjalną technikę tak żeby koło tylnie nie zawirowało, dość ślisko było.
Niestety na drugim okrążeniu popełniłem właśnie taki błąd. Gdy podjeżdżałem koło tylnie spadło mi na korzeń, zamiast się wypiąć szybko z pedałów, zobaczyłem dwóch albo trzech zawodników pędzących w moim kierunku (ciekawe dlaczego) tak jak by chcieli mnie dogonić no i udało im sie, chciałem szybko pokonać podjazd, koło zawirowało mi w miejscu, nacisnąłem ile miałem sił na pedały z trzy razy zawirowało, nie dało się, zbyt ślisko było żeby naprawić dość prosty błąd, gdy się wypiąłem z pedałów byłem już pod kątem, stanąłem tak że poleciałem na dół po skarpie a za mną mój rowerek, ja spadłem do połowy rower na sam dół, musiałem zejść na sam dół oraz wpiąć się na sam szczyt skarpy. Gdy wyszedłem wyprzedziło mnie trzech zawodników. Po jakimś czasie zorientowałem się że nie mam licznika, ale pomyślałem sobie musi obyć się tym razem bez niego. Bardzo dziwnie się jechało nie znając parametrów. Podłączyłem się pod dwu osobowy peleton i jechaliśmy cały czas równo koło siebie wyprzedzając się co jakiś czas. Na ostatnim okrążeniu przy ostatnim podjeździe, tam gdzie wpadłem do rowu na zielonym szlaku wyprzedziło mnie dwóch zawodników z klubu TREK, usiadłem im na kole i tak próbowałem się trzymać do samego końca. Okazało się że nie było ciężko ponieważ zostało tylko pół okrążenia, to było ostatnie kółko które musiałem pokonać ponieważ zostałem zdublowany.
KONIEC !!!
Dojechałem, żadnych strat nie poniosłem.

Co do Trasy to uważam ze to jest najlepsza Edycja ze wszystkich odcinków Bika Toura, moja ulubiona, mimo że nie wypadłem najlepiej.
Niestety pogodę mamy taką ze trudno teraz złapać formę.
Następna Edycja 3-go Lipca w Matemblewie, to jest najbardziej górzysty odcinek, serdecznie zapraszam, będzie się działo, a może znowu rekord frekfencji ?
Moim zdaniem trasa nie była stosunkowo ciężka poza jednym dość ciężkim zjazdem, trzeba było uważać na hopke oraz żeby kiera się nie wyślizdneła przypadkowo, było by nieprzyjemnie, no i ten drugi podjazd z błotkiem.
Wyniku niestety już nie poprawie, ostatni rok w Elicie, czas miałem lepszy niż rok temu a pozycja pogorszyła mi się aż o 7 pozycji, z roku na rok poziom rśnie i uczestników przybywa, bardzo dobrze, oby tak dalej.
Na trasie podobno było kilka wypadków, słyszałem o jednym poważnym w którym karetka była zmuszona do nie zwłocznej interwencji.

ZAPRASZAM NA KOLEJNE EDYCJE BIKE TOUR
3.07.2010 MATEMBLEWO - SANKTUARIUM





Dodane 11 maja 2010, 06:30 przez Piter

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Flash

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Sabka

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Piter

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Isabel


2010-05-09   "MTB BIKE TOUR" I EDYCJA (Piter)

Sabka, 9 maja 2010, 20:36
Przezylam :)
Piter, 9 maja 2010, 21:21
ja też :-)
Sieńka, 9 maja 2010, 21:24
i ja też:)
i na dodatek wygrałam. Sama ze sobą:)
Grześ, 9 maja 2010, 21:27
a ja się rozbiłem;(
Tumił, 9 maja 2010, 21:54
a ja na poczatek sie zdublowalem;P
Piter, 9 maja 2010, 22:23
a ja za dużo wypiłem na trasie i w rowie wylądowałem, przewrotka na podjeździe
Iwona, 9 maja 2010, 22:38
Ten MOSiR to ma cudowny regulamin - z upływem czasu od startu, zmienia się długość przejazdu :) Wiem że to skompikowane, ale próbuję zrozumieć i nie mogę. W regulaminie podają, że mam przejechać 4 pętle, na starcie facet puszczający zwodników mówi że trzy, a w efekcie końcowym niektórych zatrzymują po dwóch kółkach. Niestety mnie nie złapali i trzecie zrobiłam gratis :)
Grześ, 9 maja 2010, 22:44
Na podjeździe?? Jak? Chyba nie OTB :-P A ilość pętli w zależności od tego czy zostałaś zdublowana czy nie.
ori72, 9 maja 2010, 23:22
Było mineło teraz Wejherowo!!!
Sabka, 10 maja 2010, 8:50
A jeszcze lepsze wyniki koncowe, ostatnie beda pierwszymi i tak z 3-go miejsca pan sedzia wyczytal mnie na 1-wszym :) Musialysmy ostro korygowac a i tak byl nieustepliwy :)
Piter, 10 maja 2010, 9:50
32 miejsce na 49 startujących, kiepsko :-|
Tumił, 10 maja 2010, 9:58
Faktycznie ten MOSIR trochę dziwny - poprzekręcali nawsko;/, dobrze ze nr się zgadza. Załapałem się na przedprzedprzedprzed miejsce być może egzekfo:D stąd na szczyt tabeli juz chyba blisko co? ;-)
Jacq, 10 maja 2010, 12:56
nie, no Piter 32 ? chyba muszę się z Tobą pościgać ;)
Piter, 10 maja 2010, 19:21
Jacq zapraszam za tydzień 15-go na Maraton Wejherowski :-)))
Flash, 10 maja 2010, 19:27
Ja zająłem 20 miejsce... też kiepsko. Trochę za twarde przełożenia i pechowy start na końcu stawki.
Jacq, 11 maja 2010, 0:20
hmm, się w końcu skuszę kiedyś... ale 15-go jestem na Roztoczu, powodzenia :)
Piter, 12 maja 2010, 20:22
poprawka, zająłem 31 miejsce, Flash "19", pozycja do góry; ale na 47 zawodników
Piter, 14 maja 2010, 16:57
hehe a teraz 36; coś ta edycja zostawia wiele do życzenia, tak namieszali z tymi miejscami że masakra, dobrze że zapisy za darmo są; w ubiegłym sezonie tego nie było, poprostu żenada
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (9)