na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Dawno dawno temu, 15 marca 2010

- ślad dodał Phantom





We wtorek pod bramą oliwskiego parku stawiłem się ja oraz Elena. Po chwili dojechała pędząca prosto z pracy Iwona. Nasza trójka ruszyła spokojnym tempem przez Dolinę Ewy na Owczarnię. Tam mieli do nas dołączyć Marek i Mixer.

Chwilę na nich poczekaliśmy i ruszyliśmy na naszych w głównej mierze aluminiowych rumakach w głąb północnych kaszub. Gawędząc na tematy ważne jak i te mniej ważne, dojechaliśmy do Nowego Tuchomia. Minęliśmy jeziorko Tuchomskie, a moja jak to określono „kobieca intuicja” podpowiedziała mnie, że trzeba skręcić. Spoglądając na mapę podjąłem iście męską decyzję o skręcie na Tokary. Z tej wioski był piękny zjazd asfaltem, a potem podjazd do Czeczewa. Ta część Kaszub, obfituje w tego typu urozmaicenia rzeźby terenu. W Czeczewie zalegliśmy na dłuższy letarg od jazdy pod miejscowym sklepem. Męska część ekipy podziwiała stojącą naprzeciw czteroosiową betoniarę.

Dalsza droga do Jeleńskiej Huty upłynęła nam już bez zbędnych postojów. Jadąc drogami asfaltowymi i gruntowymi minęliśmy takie wioski jak Kłosowo, Kłosówko i Kowalewo. Ta ostatnia mnie najbardziej intrygowała. Bo podczas ostatnich przejażdżek widziałem pełno drogowskazów prowadzących do niej. Niestety z samej wsi nic szczególnego nie zapamiętałem .

W Jeleńskiej hucie Marek wprowadził nas już na drogę powrotną do aglomeracji. Mijając południowy brzeg jeziora Kamień, wjechaliśmy do Nowej Karczmy. Chwila postoju, kilka zdjęć i znowu w drogę. Robiąc krótkie przystanki poświęcone nawigacji minęliśmy Kieleńską Hutę. Za tą wioska zauważyliśmy zachodzące za naszymi plecami słońce. Wpadliśmy w szał fotografowania tego zjawiska. Postój był na dość sporym wzniesieniu. Z tego punktu nasza droga do Kielna była szybka i nie męcząca. W kielnie skręciliśmy na Warzno . Na asfalcie do wsi mój mały rekordzik prędkości maksymalnej dnia dzisiejszego.

Po zebraniu grupy kierunek Chwaszczyno. Tym razem od północy mijamy jezioro Tuchomskie i wykręcając na nieznaną mi drogę jedziemy do Chwaszczyna. W tym momencie z powodu zalegających ciemności i wizji czyszczenia butów Eleny nie decyduję się poprowadzić grupy na azymut. W kierunku Nowego Świata. Robimy kilku kilometrowy objazd przez Chwaszczyno. Jeszcze mała sesja zdjęciowa przy ostatnich promieniach mijającego dnia i w drogę.

W Chwaszczynie kierujemy się na Czarne Błoto. Po drodze mijamy jeszcze imponująco oświetloną machinę sortującą , miejscowej żwirowni. Nieopodal zbiornika wodnego po zalanej żwirowni wykręcamy na Nowy Świat, a następnie dojeżdżamy do Barniewic. Cała grupa decyduje się pojechać pierw do Oliwy pchając się w czarne czeluście drogi świeżej wody. Mając świadomość niebezpieczeństwa jazdy tą piaszczystą drogą poprzegradzaną wystającymi studzienkami, niektórzy decydują się poprowadzić rowery na piechotę. Jeszcze jedna sesja zdjęciowa i idziemy jadąc. Tutaj przewagę uzyskuje moje oświetlenie czołowe i zamocowane na kierownicy pozwalające kontrolować mi sytuacją w pełnym promieniu wokół roweru. Polecam kupić czołówki. W końcu Oliwa. Szybki przejazd do pętli tramwajowej. Po drodze Mixer straszy tylko hamulcami tarczowymi zamyślona panienkę i koniec. Koniec wycieczki. Na pętli, żegnam się z grupą.

Urokiem tej wycieczki mimo średniego dystansu 60 km, był brak zmęczenia. Wiązało się to z dość późną porą, brakiem upałów i spokojną jazdą. Odpoczynków było w sam raz, chociaż obserwując miny niektórych widać było czasem zniecierpliwienie. Ten wieczorny spacer uważam za bardzo udany i spędzony w doborowym towarzystwie.


Dodane 9 października 2011, 10:54 przez Phantom

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Phantom


Phantom, 9 października 2011, 19:54
W końcu relacja dodana :D Odnaleziona w otchłani internetu :D
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (4)