na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Donos na Donas, 28 maja 2007



Pod Bramą Oliwskiego Parku była Agnieszka i Paff. Po chwili przyjechał UFO Na górne tarasy Trójmiasta z Oliwy Drogą Nadleśniczych. Tam za leśniczówką zrobiłem piękne OTB gdy chciałem przejechać przez kałuże. Okazało się, że była znacznie głębsza niż wynikało by to z jej wielkości. Koło prawie po oś zaryło. Minęliśmy linię kolejową na Kościerzynę. Na Wielkim Kacku jadącuy z przodu towarzysze pojechali trochę innaczej niź ja chciałem. Kilka telefonów i ustaliliśmy którędy jedziemy. Nagle okazało się, że to ja jestem z przodu. Przez Dąbrówkę klucząć następnie polami wjechaliśmy na szczyt Donas. Jest on największą górką w Gdyni. Na jego szczycie znajduje się wieża telekomunikacyjna IDEI z tarasem widokowym. Chwilę postaliśmy bardziej podziwiając własne maseczki błotne niż widoki okolicy. Dalszą trasę postanowiliśmy pojechać na czuja. Mapy nie mamy. Naszym celem miała być pobliska leżąca na zachód wioska Bojano.
Klucząc wśród polnych ścieżek i leśnych szruterków nagle poczułem, że z dołu dochodzą inne dźwięki. Po chwili, że przednie biegi całkiem innaczej chodzą. A jeszcze później to już lewa korba odpadła. Gdzieś po drodze wykręciła się śróbka mocująca korbę. Ach ten Hooloweth LXa. Chwila składania, pobliski kamień jako młotek i w drogę.
Dojeżdzamy do bojana. W tutejszym sklepie krótszy posiłek i w drogę. Wykręcamy na Kielno.W tej miejscowości na podjeżdzie korba znowu się urywa. Znów salwa śmiechu. Znów kamień w ruch.
Tym razem korba odpada już w Warznie. Widzę, że poprzeczne śróby mocujące coraz bardziej wyrobione w miejscu gdzie przychodzi klucz. Coraz słabiej idzie je dokręcić. Na chwilę podjeżdza Paff, aby zaraz gdzieś zniknąć. Nie widzę równiez Agnieszki i Ufa. Postanawiam iść dalej. Na tym już nie da się jechać.
2 kilometry stąd jest Chwaszczyno z którego odjeżdzają autobusy do Oliwy. Ja oczywiście jak nigdy nie mam kasy. W innych ciuchach zostały. Decyzja dla mnie prosta i oczywista. Z buta do Oliwy. W końcu jestem super piechurem. Do domu jakieś 15 km, czyli około 2 godzin marszu.
Mijam Tuchomek i Tuchom. Wchodzę do Lasu Osowskiego. Nagle telefon od UFA, że są już w Oliwie. Mówię o swojej sytuacji, że idę z buta.
Wyciągam bez kłopotu 7 km kmna godzinę. Trochę mało, jak na mnie. Ale w końcu nie śpieszę się i pcham rower.
Ponownie dzwoni telefon. To UFO informuje mnie, że zaraz będzie po mnie z Chróścielem. Chrościel ma ściągnąć mnie samochodem. Dzwonię do niego i informuję, że będę czekać w Osowej koło przesypowni. Zaraz tam jestem, a chwilę po mnie zjawia się czerwone auto. Pakujemy Kellysa do bagażnika i ruszamy najpierw odwieść UFA na Chełm, a następnie wracacamy do Oliwy.

Jeśli ktoś by wiedział gdzie do dostania jest śruba boczna od LXa Hollowetha niech da znać. Będę dzwięczny :)


Dodane 28 maja 2007, 15:03 przez Phantom

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika paff

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika UFO


UFO, 29 maja 2007, 8:14
Marek nieźle napisana relelacja.
paff, 29 maja 2007, 9:33
Jak będą możliwości techniczne to podepnę fotki, na razie wyskakują jako kwadraciki z krzyżykiem :]
Wojtek, 29 maja 2007, 12:05
już się zastanawiałem nad zdjęciem błotników, ale jak tak sobie patrzę na Agnieszkę to chyba te dodatkowe 300g przeboleję ;-)
Agnieszka, 29 maja 2007, 12:56
hmm...niech mi na ratunek posłuży stwierdzenie, że kąpiele błotne służą urodzie......:))))))))haha no, a tak naprawdę, to błotniki tak- warto je mieć teraz, chyba, że się chce wyglądać jak komandos/ka ..;p))))))) pozdr
paff, 29 maja 2007, 15:44
Tak naprawdę trzeba stwierdzić że ufajdoliliśmy się na cacy przez pierwsze 20 min jazdy w TPK, z upływem drogi błotka na naszych rumakach jak i na nas samych ubywało, ... trochę podeschło na słonku, trochę odpadło :))
psuja, 29 maja 2007, 21:07
Hihihi;)) Widać kąpiele błotne to taka malutka tradycja markowych rajdów;) aż żałuję, że nie było mnie z Wami :/
Phantom, 29 maja 2007, 21:18
Jak tylko skleję korbę to znowu wycieczka :D
Co prawda gdzieś bliżej, bo pewien nie jestem, co do kleju który użyję.
:D

Czyli w czwartek wieczorem najprawdopodobniej. Może tym razem Gdynia??
UFO, 29 maja 2007, 21:59
A może zrobimy rajd do warsztatu rowerego:D
paff, 29 maja 2007, 23:07
Jak dla mnie możemy pojechać i do salonu rowerowego :)) Poświęcę się i wytaplam w błocie w TPK, przelecę przez kierownicę, zawrę pakt z diabłem, byle tylko powtórzyła się taka wycieczka jak w poniedziałek :]
Agnieszka, 29 maja 2007, 23:07
o losie...!! co ja słyszę....jeżeli organizator nie da gwarancji ukończenia rajdu na kołach...to ja się wcalę nie bawię....:P
UFO, 30 maja 2007, 0:36
A mnie się podobało na poniedziałkowej wycieczce.Ponieważ było na niej:
1. Miłe towarzystwo :D
2. Wyścig z czasem by zdążyć przed zamknięciem wieży na górce :D
3. Sporo postojów zarządzonych przez organizatora na hasło : Zaczekajcie znowu mi korba odpadła :D.
4. A na koniec rajdu co lubię najbardziej AKCJA RATUNKOWA :D.

Niech ktoś mi pokaże drugi taki rajd w kalendarzu w ostatnich miesiącach. :D
Phantom, 30 maja 2007, 15:59
No wycieczkę wraz z upływem czasu coraz milej sie wspomina :D

UFO

Zapomniałeś o dwóch sprawch :D
1) Dwukrotna ucieczka w dwóch całkiem róznych sytuacjach organizatorowi. Pozostał sam :D
2) Jazda na Czuja :D

Oj działo się działo. Jak to Agnieszka przekazała, czyjeś słowa. Na niektórych wycieczkach zawsze coś się dzieje :D

Czyli jak rozumię, więcej wieczornych włóczęg??
Agnieszka, 30 maja 2007, 16:38
;)))))))))))))))) ja bym dodała, ten króciutki epizod Markowego posiłku na trasie.....:D:D:D :) acha..i coś było, że hamulec Markowi działał :P ..a potem zaprzestał...:) a potem znowu zadziałał..ale przypadkiem całkiem odpadła w tym momencie korba...ponownie oczywiście...:)
Phantom, 30 maja 2007, 16:57
Gdy już miałem klucze w ręce i przykręcałem korbę postanowiłem dociągnąć do siebie szczęki hamulcowe :D

Całkiem fajnie się jeździło krzycząc nie mam hamulców :D
paff, 30 maja 2007, 20:07
Zdecydowanie więcej wieczornych włóczęg, nie koniecznie miejskich, jazda w nieznane na azymut od zagrody do zagrody z burkami przy kole też jak najbardziej wskazana :))

Przecież za dwukrotną ucieczkę, wyprzedzanie prowadzącego i jazdę własnym tempem na sztywnym rajdzie zostalibyśmy pozbawieni członkostwa w grupie ... hehehehehe
no ale ten rajd nie był normalny, raczej nazwał bym go specjalnym a że organizator okazał się takim samym luzakiem jak i uczestnicy to i zabawa była przednia :)))))

Przed nami najdłuższe dni w roku, czas rozwinąć skrzydła :D, nie ma co ukrywać poniedziałkowy wyskok ciężko będzie pobić pod względem orginalności hehehehehe

Agnieszka, 30 maja 2007, 20:20
Paweł! fajnie, że dołączyłam do grona " luzaków" !! jeszcze takiej opinii na swój temat nigdy nie usłyszałam:D ponadto, dodam że nie spodziewałam się, że jazda z "wieśniakami" - patrz :(dodaj do intonacji głosu oburzenie) cyt. "jedziemy miastem....":D ( słowa padły po wyjechaniu z TPK ze schnącym błotem) ...sprawiła ci taką frajde..:P:P:P podejrzewam jednak, że i tak i tak się wstydziłeś ......:P:)))) oczywiście prostuję: jedynym wieśniakiem w grupie byłam - ja :)))))))hihihi
paff, 30 maja 2007, 20:33
hehehehe no nie zupełnie Kolbudy to też wiocha z biegającymi po niej luzem burkami:P, czasmi można spotkać burka biegnącego razem z budą :))))
paff, 30 maja 2007, 20:47
Do kącika porad rowerowych można dołożyć jeszcze jedną: odpadła ci korba, nie przejmuj się do naprawy potrzebny będzie polny kamień lub jeżeli go brak kawałek asfaltu. :]
Agnieszka, 30 maja 2007, 21:10
..heh...a pomyśleć, że byli i tacy..:D co do Gdańska przez Wejherowo chcieli jechać...hahah:))))))))
Mxer, 30 maja 2007, 21:13
choc nie bylem tam, to wiem kto wpadl na taki pomysl :D
UFO, 30 maja 2007, 22:28
I tu się Mxer możesz bardzo wdziwić w tym akurat przypadku, bo to niebył pomysł Phantoma.:D
Agnieszka, 30 maja 2007, 22:45
potwierdzam zdecydowanie..:) właścicielem tego pomysłu nie był Marek..:)) zgaduj zgadula, to nie była też agula..:)))haha
paff, 30 maja 2007, 23:08
Michał chyba nie sądzisz że do Kolbud jachałbym przez Wejherowo :>
Phantom, 31 maja 2007, 18:20
Właśnie skręciłem korbę. Jak chwilę odpocznę jadę ją przetestować. Mimo wszystko śruba dociągająca w ośi korby LXa nadal potrzebna.
Agnieszka, 31 maja 2007, 19:32
..jejki..Marek - trzymam kciuki! :)
UFO, 31 maja 2007, 23:24
Jakby został przeprowadzony konkurs na najbardziej komentowaną wycieczkę to Donos na Donas bije wszystkie na głowę:D
Mxer, 31 maja 2007, 23:39
dobrze ze nie przyszlo mi jeszcze cos takiego jak konkursy do glowy.... nagroda glowna, mozliwosc karniecia sie Phantoma Kellysem :)
Phantom, 1 czerwca 2007, 6:11
No właśnie :) Jeszcze nikt nie wie jak to jest jeździć na sztywnym Fullu :D
paff, 1 czerwca 2007, 11:30
Przed jazdą na Marka biuku zwycięzca powinien przejść szybki kurs kaskaderski aby mieć jakąś szansę na przeżycie lub unikniecie ciężkiego kalectwa :]
Agnieszka, 1 czerwca 2007, 13:39
....heh ...ale przynajmniej zwycięzca podczas swej triumfalnej jazdy nie będzie musiał się "chłodzić"....:)))))):D
Phantom, 4 czerwca 2007, 19:01
Pucuję ramę Scotta Voltage i demontuję Kellysa

http://img.newtone.ca/TheImg3w680h510q80/4406/p52604...
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość