na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Skansen w Szymbarku, 9 czerwca 2007



Szymbarka, przez Wiezyce.
Już w Piątek, umowilem się z Mxerem ze jadac w sobote rano, do Otomina, wpadne po niego. Z domu wystartowalem 07.45. 25 po osmej byłem u Mxera, on jak zwykle troche pomarudzil i w konsekwencji wyjechalismy od niego dwadziescia min.przed dziewiata. Obawialem się ze spoznimy się na miejsce zbiorki, ale przycisnelismy troche i zjawilismy się tam pare min przed czasem. Na miejscu byli już Pawel i Topol, chwile pozniej zjawil się UFO i tak, 10 po 9, w piatke ruszylismy, przez Sulmin i Niestepowo/ gdzie dogonil nas Bilbo/ do Przyjazni, na krotki postoj,w celu uzupelnienia zapasow. Nasz szlak wiodl dalej,przez Skrzeszewo do Borcza, gdzie wbilismy się na czarny szlak, zrazu przyjemna drozka, powoli stawala się coraz mniej przyjemna z powodu piachow, albo blocka, jak to na czarnym... W miedzy czasie, Mxer miał awarie/to samo co tydzien temu/, zerwal mu się lancuch. Tylko UFO, był przygotowany na taka ewentualnosc, a co dziwniwjsze, mimo ze jezdi na dziewiatce, miał spinke do osemki, chyba przeczowal taka ewentualnosc? Po uporaniu się z lancuchem, zwawo ruszylismy dalej. Przed poludniem bylism w Wiezycy, tu chwilka pod sklepem, w wiadomym celu i wspinaczka asfaltem na gore, jak ten odcinek wyglada, wie każdy kto tam był, ja w kazdym razie wgramolilem się tam ostatkiem sil, czego nie można nylo powiedziec o Pawle i UFO, którzy przez caly rajd, jechali tak, jakby przed chwila się dolaczyli, ciagle na czele i choc nie zawsze nadazalismy za nimi, to jednak staralismy się mieć ich w zasiegu wzroku, co w sumie owocowalo tym ze mielismy calkiem przyzwoite tempo, mimo zaru jaki lal się z nieba. Po zdobyciu podjazdu, i jeszcze kilkunastu km. dojechalismy do celu naszej wyprawy, czyli do skansenu w Szymbarku. Jako ze nie pozwolili nam wprowadzic roweroe do srodka, ja ,slowo się rzeklo,zostalem na zewnatrz pilnujac bikow, cholernie się wynudzilem, przez te godzine, kiedy czekalem na nich. Pawel,Topol, UFO i Bilbo, czyba jeszcze nie mieli dosyc wspinaczek, bo postanowili zaliczyc szczyt Wiezycy. Mxer i ja, zrezygnowalismy z tej „atrakcji”/ bo ilez razy można?/ i zjechalismy na dol, pod sklep, gdzie czakalismy na ich powrot. Po około godz. zjawili się UFO i Pawel, a parenascie min pozniej Topol i Bilbo. Chwila rozmowy i postanowilismy, po namowie Mxera, podjechac do pobliskiego osrodka, żeby dostac się na plaze i troche tam odpoczac. Najpierw, wjechalismy jednak na , można to nazwac tarasem widokowym a my chcielismy gdzies nad woda.Postanowilismy zejsc na dol , nad jezioro /po dosyc stromych i kreconych schodach/ pisze zejsc, ponieważ po takich schodach, tak mi się wydawalo, innaczej poruszac się nia da, ale byłem w bledzie, bo to co zaprezentowal Mxer, powodujac w nas i przygodnych gapiach oslupienie, było zaprzeczeniem, tego co myslalem o poruszaniu się po tych schodach, On, z samego szczytu , na dol zjechal rowerem. Jak to zrobil ze nie polecial na twarz, nie wiem, ale to był wyczyn... Po tych atrakcjach, znalezlismy maly pomost nad wodo, gdzie wreszcie moglismy pomoczyc obolale nogi i troche polezec. Po godz. Dalem sygnal do odwrotu i po spakowaniu się, ruszylismy, przez Ostrzyce do Rutek. Po drodze jeszcze jeden sklep i jazda. I co za ironia losu, w Baich Dolach, na stosunkowo prostym odcinku drogi, choc troche piaszcztstym, Mxer zalicza dosyc bolesne OTB, przez kierownioce. Nie widzialem kiedy zaliczyl glebe, ale uslyszalem jego jek. Dzieki Bogu, skonczylo się na drobnych potluvzeniach i już bez specjalnych atrakcji, przez Rutki, Zukowo, niebieskim szlakiem, dotarlismy do Otomina. Krotkie pozegnanie z mojej strony i ruszam do domu, bo tam czeka pies, którego czas na spacr już dawno minal. Jeszcze nie dotarlem od Szadulek, a oni dogonili mnie i tak razem jedziemy na Ujescisko, kolo Biedronki. Tutaj, już definitywnie, rozstajemy się i każdy rusza w swoja strone. W domu jestem przed 20.00, na budziku 120 km. Dzieki wszystki uczestnikom i do nastepnego razu....





Dodane 10 czerwca 2007, 13:16 przez ubot

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika paff

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika UFO


Mxer, 10 czerwca 2007, 22:25
te podjazdy na czarnym przed wiezyca powinni usunac z globusa :) zar z nieba lal sie niemilosiernie... ja juz mialem dosc :)

No ale czego sie nie robi dla przyjemnosci.
ubot, 10 czerwca 2007, 22:27
fajnie bylo, poza tym, jak wyzej...
t.o.p.o.l., 11 czerwca 2007, 7:40
maruderzy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Było genialnie!

ps; co to za kotek?
paff, 11 czerwca 2007, 7:53
Nie no tego kotka nie było na wycieczce : ], albo byłem tak zmęczony że go nie zauważyłem.
ubot, 11 czerwca 2007, 9:05
paff, nie poznales? Toz to Mxer!
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (25)