na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Wieżyca... bez blatu..., 28 grudnia 2006



[przed]

Zaczęło się optymistycznie... w Oliwie, jadąc ścieżkąna miejsce startu spotkałem mknąłcą na swym rumaku Iwonę... Niestety w Sopocie się rozdzieliśmy... Iwona po prostu jechała do pracy.

[start]

Zacząłem od wtoczenia się ulicą Reja na góreczkę... kawałek przed Borodziejem chciałem przenieść sie w naddźwiękową,jednak blat nie wspoczył, jedynie manetka sie rozsypała, no i du...żo zrobić nie mogłem,zawracać też mi się nie chciało... miał być lajt, więc będze lajt...

[sesja zdjęciowa]

Ślimaczym tempem przez Osowę, Banino dotarem do Żukowa, gdzie tak jak przedwczoraj wbiłemsię na szlak niebieski, nastepnie omijając Jar Raduni, w kierunku mostu w Rutkach... pokonanego resztą na pełnej prędkości, no prawie pełnej... w każym razie czasu starczyo tylkona jeden szut okiem w kierunku Jaru Raduni...w ciągu 48 godzin niewiele się zmieniło. Zatrzymałem sie dopiero przy budynku przy torach, tfu, jego ruinach, tarzaj zdjęcia.

[misja]

Już na Osowej o tym myslałem, ile może zająć dojazd na Wieżycę. Banino zaliczyłem po 65 minutach (samej jazdy) od wyjazdu z domu. Od Mezowa (121 minut) do samej Wieżycy myslałem juz tylko o tym. Bez blatu nie mogłem nic nadgonić, trzeba było po prostu jechać... Przy stacji PKP Wieżyca wypedałowane miałem 2 godziny i 47 (13 minut do konca czasu) minut. Sami przyznmacie, misja mało realna. Pod popularną ścianą z rzeczą dopełnych 3 godzin zostało mi 7 minut..a pod szlabanem rozpoczynającym ostatni podjazd... 4 minuty. Na szczyt wjechałem 2i pół minuty po czasie... o 12:10.

[niespodzianka]

Na Wieżycy nie było typka wymuszającego drobne za wstęp na wieżę... wstęp wolny? Zatem zdecydowałem sie wdrapać z rowerem pod pachą mimo iż strasznie wiało... grunt, że nie było mgły i widoczność była niezła.

[powrót]

Zjechałem sobie czarnym szlakiem w kierunku Szymbarka. Odcinek do Ostrzyc był najbardziej wkurzającyn całego tego dnia... chciałoby się pojechać 40, ale musiałem sie ograniczać do 25, góra 30 km/h... straszna strata czasu...

[śnieg]

Tuz przed Ostrzycami zatrzymałemsięna mają sesje fotograficzną (jezioro i takie tam) i w tym czasie zaczęło się! Te takie białe plamki na zdjęciach to nie sumy, to śnieg... pźniej było gotroszkęwięcej,alei takza mało aby ulepić bałwana.

[jar raduni]

Po "połknięciu" Goręczyna, Kiełpina i Mezowajeszcze raz tego dnia wylądowałem w Babim Dole (kilka fotek).

[myjnia]

Do myjni z rowerem pojechałem przez Przyjaźń, Czalpe, Złotą Karczmę (5 godzina pedałowania), Dolina Radości.... Gdańsk Zaspa... mycie roweru 2 sł, zdziwienie w oczach kierowców - bezcenne.
W domu byłem o 15:40.


(fotki będą dopiero, jak administratorzy udostępnia taką możliwość, ale jakby ktoś chciał już zobaczyć, to prosze starać sie złapać mnie na GG)


Dodane 29 grudnia 2006, 00:51 przez Flash

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Flash


Kasia, 28 grudnia 2006, 20:20
Flash, nie marudź :D. Ja mam tak napęd rozwalony, że właściwie trudno powiedzieć, które przełożenie działa (jutro bieganina po Trójmiescie w poszukiwaniu odpowiadającej mi korby). Łańcuch mam tak długi, że jak wiatr zawieje, to się po prostu huśta :D
chróściel, 28 grudnia 2006, 21:19
eeeeeeeee! cholera! szkoda, że nie dałeś znać;/ bym się powlókł z toba. akurat moje tempo:)))
Krystian, 28 grudnia 2006, 21:22
Kasia a jak tam twoja tylna przeżutka Ok .Trzyma sie dobrze bo jej wtedy na maksa nie dokręcałem.Szlak Ziemii Tczewskiej był rzeżnicki.Ja swojej awarii jeszcze nie usunąłem .Podaj mi proszę swój nr.GG Pozdrawiam
Elena, 28 grudnia 2006, 23:57
A ja już napęd mam.. ba, nawet nowy tył mam.. :D
Kasia, 29 grudnia 2006, 16:09
Przerzutka działa, o dziwo ;) Ale korba, kaseta i łańcuch do wymiany. Rower właśnie stoi w warsztacie - odbiorę, przekonam się, jak jest. Numer GG dostępny na RWM.
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość