na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Super Lajtowy wypad jesienną porą na Czerwony Szlak "WEJHEROWSKI", 8 listopada 2009



Dzisiaj postanowiłem udać się na Czerwony Szlak który biegnie z Sopot Kamienny Potok do Wejherowa. Rano chciałem sprawdzić jak wygląda mniej więcej trasa którą zamierzamy objechać, (miałem nadzieje ze w całości nie dopuszczałem myśli która miała by nam pokrzyżować plany), dojeżdżając na kołach na miejsce zbiórki z Gdyni, udałem się szlakiem niebieskim rowerowym, wjeżdżając na rozwidleniu prosto na czerwony, który zaprowadził mnie bezpośrednio na miejsce zbiórki. Tak się złożyło że trochę z a późno wystartowałem o 8:15 musiałem trochę przycisnąć uzyskując średnią 19,50 KM/H na dystansie 18 KM. Na miejscu zbiórki byłem o godź 9:02.
Gdy ujrzałem na oczy ilu Bikerów czekało na mnie, oczom nie wierzyłem, było nas aż 13-tu,
Poczekaliśmy tradycyjne 5 min i szczęśliwa 13-tka ruszyła w drogę.
Co do trasy bałem się że będzie trudna, spodziewałem się dużej ilości błota, w takim terenie to zbyt fajnie by nie wyglądało, no i przeszkody w postaci zwalonych drzew.
Co do błotka to na szczęście nie było, co drzew troche ich na swojej drodze napotkaliśmy ale nie należał do zbyt dużych problemów ominięcie kilku przeszkód. Na jednym odcinku przed rzeczką, a właściwie dojeżdżając do niej był mega zjazd, tu była mała przewrotka chyba jedyna i ostatnia, o następnych nie słyszałem, Olo rozpędzony z górki chciał przeciąć mega gigantyczne błotko, jechałem tuż za nim, kiera mu trochę uciekła, nie udało się, kąpiel błotna murowana, ale na szczęście nic się nie stało, Olo pozbierał się szybko i pojechaliśmy dalej.
Następna przeszkoda to rzeczka przez którą trzeba było przejechać, w sumie nie koniecznie, niektórzy wybrali inną alternatywę ominięcie owej przeszkody udając się kawałek czarnym szlakiem omijając rzeczkę, przejeżdżając przez mostek kawałek dalej, większa ilość osób wolała jednak przeprawić się przez rzeczkę. Był doskonały ubaw przy tym. Ale nikt się nie skąpał.
Trasa była bardzo urozmaicona, kilka razy trzeba było wziąć rower pod pachę omijając przeszkody które czekały nas na drodze w postaci zwalonych na przełaj drzew, cały szlak był pokryty sporą ilością liści jesiennych, ahh ta Polska Złota Jesień, piękna jest.
Ale są i minusy, ślizgie gałęzie, odstające konary, korzenie oraz dziury na które można było się nadziać, trzeba było mieć oczy szeroko otwarte.
Pierwszą dłuższą przerwę zrobiliśmy sobie w Bieszkowicach, przy sklepie, uzupełniając bidony oraz pożywiając się, ok. 15-20 min trwała przerwa.
Na miejscu w Wejherowie byliśmy równo o 14:00, zatem czas jazdy razem z przerwami wynosił 5 h, planowałem zakończenie wycieczki tak 14-15 i udało się.
Koło asfaltówki prowadzącej na dworzec SKM WEJHEROWO podjęliśmy decyzje, kto wraca na kołach relacji Gdynia-Gdańsk a kto na SKM-ką, większość ekipy udała się na pociąg, ja ze Sławkiem, Agą oraz Maxem udaliśmy się na kłach do swoich domów,
Wracając się na czerwony szlak hehe jak by było nam mało, ale przecinając go miejscami niebieskim rowerowym, żeby się zbytnio nie męczyć.
W Zbychowie zrobiliśmy sobie przerwę przy jednym ze sklepów na uzupełnienie bidonów oraz sił, po chwili w drogę.
Ja odłączyłem się na Dąbrowie zaliczając stacje benzynową a dokładniej myjnie, gdzie umyłem rower.

*Podsumowując:

*Trasa była łatwiejsza niż przepuszczałem, owszem były pewne urozmaicenia w postaci noszenia rowerów, ale już ten szlak tak ma, drzewa nie usunięte tarasowały drogę.
*Błotka było bardzo mało i to wielki plus z którego jestem zadowolony.
*Sporo różnego rodzaju ślizgich patyków, korzeni na których można było łatwo się poślizgnąć.
*Następnym utrudnieniem były liście zasłaniające nierówności oraz wszelkiego rodzaju dziury, konary, oraz korzenie na które można było się natknąć.


Ekipa bardzo wyrównana kondycyjnie oraz szybkościowo, uważam że było bardzo równe tempo, w sam raz na rozprostowanie kości, nie znaczy to ze nie można było się nie zmęczyć.
Każdy chyba zna jakim poziomem trudności dysponuje owy szlak, na tym szlaku obowiązuje zasada: „Rower Podstawą Zmęczenie Zasadą”

Dziękuje Ekipie za tak liczne grono 13-osobowego składu, byłem bardzo mile zaskoczony
Bardzo mile spędziłem dzień dzięki wam, do następnego razu, do zobaczenia na szlaku.



Dodane 8 listopada 2009, 12:59 przez Piter

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Piter

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika sla

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika agataxc


Piter, 8 listopada 2009, 21:08
średnia wg. mojego licznika 16,50 km/h więc Super Lajt ;-)
Stukneło mi dziś 114 KM ze średnią 18 km/h
Michał, 9 listopada 2009, 8:23
"Pierwszą dłuższą przerwę zrobiliśmy sobie w Bieszkowicach, przy sklepie, uzupełniając bidony oraz pożywiając się, ok. 15-20 min trwała przerwa."
A więc jednak to Waszą ekipę minąłem przechodząc obok sklepu, kurcze nie widziałem żadnej znajomej twarzy więc pomknąłem dalej :D. Do Marszewa (dotarłem ok. 15) nie spotkałem już żadnych rowerzystów, co tylko potwierdziło moje przypuszczenia.
Janusz, 9 listopada 2009, 10:39
Stefan mi namieszał , a kompasu nie miałem , więc zrobiłem niezamierzoną pętelkę w Zieleniszu . Jak już dotarłem w planowane miejsce czerwonego , to tylko zobaczyłem jeszcze dymiące ślady Waszych opon w rozrytej ściółce . Pocieszyłem płaczące rozpaczliwie roślinki i robaczki , które utraciły najbliższych . Zameldowałem swoją pozycję w centrali piechurów i wróciłem do domu pokuty .
german, 9 listopada 2009, 10:53
Michałku , wcale się nie dziwię , że nie poznałeś , bo zabrakło tylko Robina i byłby komplet :)
Ale i tak mieliście z Januszem szczęście , bo pewnie nie zauważyliby takich dwóch malutkich spacerujących roślinek , a przy takich silnych maszynach o wypadek nietrudno . Potem dochodzenie by wykazało , że spożywałeś jeszcze przed imprezą na Dąbrowie :D
Piter, 9 listopada 2009, 19:31
chyba Górniczej :)
Piter, 1 listopada 2013, 21:19
jutro Reaktywacja ;-)
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (4)