na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Lost - marsz na orientację, 24 października 2009


« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Alicja


TiPi, 25 października 2009, 9:04
PK1.
To było łatwe. Z bazy na przejazd kolejowy, potem torami prosto do punktu.

PK2 Również nic trudnego. Wracam do przejazdu i drugą nitką nad wiadukt, a tam punkt.

PK3.

Tu juz się zaczęło.. Objawił się po raz pierwszy tego popołudnia przejaw mojego debilizmu. W regulaminie czytamy: "Kazdy zespół musi posiadać długopis". Oczywiście zabrałem z domu długopiś, ale na drugim punkcie uświadomiłem sobie , ze zostawiłem go w plecaku, który znajduję się w samochodzie, son of the bitch! musiałem wracać się na bazę- 25 minut w plecy.
Sam dojście do punktu to łatwizna Torami do ścieżki, potem już do samego punktu, gdzie roiło się od stowarzyszy. Na śzczęście ja wybrałem ten właściwy.


PK4.

PK4 to nawigacyjna porażka.

Teoretyczne założenia były takie: Idę ścieżką do końca, odbijam na wschód, wychodzę na szosę, znajduję transformator, idę wzdłuż lini energ. i już jestem na punkcie. Proste, nie?

A w praktyce wyglądało to tak: Idę ścieżką, planowane 300metrów, jest odejście na wschód, ale przecież na mapie scieżka powinna się tu kończyć, więc postanawiam iśc dalej. Przeleciałem następne kilkaset metrów i już wiedziałem, ze jestem za daleko. Co robić?
Spotykam dwóch napieraczy, którzy tak jak ja nie za bardzo orientują sie w swoim położeniu na mapie. Postanawiam wyjść na ulice, żeby się jakoś zorientować. W pobliżu nie ma żadnej drogi na wschód, więc lece na przecinaka- kolejny błąd. Trawa jest tak głęboka i mokra, ze niemal natychmiast mam wodę w butach. To się póżniej zemści. wychodzę z lasu na pola, jest droga, jest linia energ. ,czyżby to gdzieś tu? Idę drogą, kierunek przyzwoity, ale pojawia się problem- kolejna droga, a za nią widać dwie nastepne i co gorsza dwie nowe linie energetyczne. Tego na mapie 1:250 000 nie ma:D. Wiem, ze jestem gdzieś blisko punktu, ale tak krążyć bez sensu, to ja mogę i do jutra. Idę 500 metrów do Ulicy, znajduję kapliczkę, potem transformator, wybieram właściwą drogę i po 15 minutach jestem na punkcie:) Czy nie można było tak od razu? Na punkcie spotykam napieracza, który podbija właśnie stowarzysza- postanowiłem go nie uświadamiać :)


PK5

Już na bazie dowiedziałem się, ze dużo drużyn nie znalazło piątki. Właściwie nie wiem dlaczego- mi poszło to bez wiekszych problemów. Z czwórki przecinak dolinką na zachód do drogi, potem krótko na północ do krzyżówki i jest punkt.


PK6

Aż głupio się przyznac... Postanowiłem podczepić się pod inny zespół- wyglądali na doświadczonych. Oni prowadzili a
Alicja, 25 października 2009, 12:34
Hmmm, to był mój pierwszy marsz na orientacje i pewnie wiele się będę musiała nauczyć jeszcze tylko nie kumam dlaczego jak się zdobędzie wszystkie PK i zmieści w czasie to się jest dalej klasyfikowanym niż ktoś kto sobie odpuścił np najdalszy punkt i wrócił wcześniej na bazę....hmmm no Adder mi tłumaczył ,że regulamin itp itd ale ja i tak nie kumam :):):) Ale co byłam więcej w lesie to moje:)
TiPi, 25 października 2009, 13:15
PK6

Aż głupio się przyznac... Postanowiłem podczepić się pod inny zespół- wyglądali na doświadczonych. Oni prowadzili a ja podjadałem sobie moje zapasy i całkiem przy tym wylączyłem uwagę- kolejny przejaw debilizmu. Gdy zorienowałem się,że od dłuższego czasu idziemy na poludnie, a szóśtka jest na północny zachód od piątki, miałem już z półtora kilometra w plecy. Okazało się, że chłopaki potrafią określić swoję polożenie z dokładnością do (lol).. 2 km. WTF? Trzeba się wracać do piątki. Potem było już prosto, na półnoć, krzyzówka, na południowy zachód, 250metrów i jest punkt.


PK7. Siódemka była banalna. wystarczylo podbiec kilometr tą samą drogą, na której znajdowała się szóśtka..

PK8.

Na wschód do krzyżowki, potem na poludnie, pierwsze odejście na prawo, obok stowarzysza i podbijamy.


PK9.

Teraz juz wiem, ze pomyliłem drogę- skręciłem w jedną za szybko, a że kierunek się z grubsza zgadzał....
Punkt, który znalazłem wydawal mi się jakiś podejrzany. Raz że za szybko, dwa ze nie spodziewałem sie go tak blisko drogi. W tym momencie, pojawiła się grupka napierczy, którzy byli świecie przekonani ze to ten właśnie punkt. No dobra, jak ten to podbijam.
Kolejny błąd, na szczęście już przedostatni:)


PK10.

Byłem już zmęczony. Od długiego czasu całkiem mokry, głodny, odparzone stopy, zimno...

Żeby sie nie motać, wsród dróżek, ktorych nie ma na mapie, wróciłem przez PK8 na żwirową drogę, która prowadziła prosto na PK10. Zmusiłem się do biegu, aby trochę nadgonić.
Na punkcie z premedutacją podbiłem stowarzysza, szkałem lampionu, tam gdzie naprawdę powinien się znajdować, ale nie znalazłem, nie wiem, po prostu nie mogłem gp znaleźść.


Dojście do mety to zmuszanie się do biegu po torowisku, a potem ulicą.




Trasa, krótka, nie zbyt trudna nawigacyjnie, a wynik taki sobie- jeszcze nie ma oficjalnych wyników, ale wstepnie 5 miejsce.

Wykończyły mnie te zawody. Na manewrach bylo trudniej i dłuższa trasa, ale tam czułem się świetnie. Wydało mi się, że jestem w formie, regularnie biegam ale zajechałem się zupełnie. Nie wiem- może to te nocki, w tym tygodniu.




Czego się nauczyłem:

1) Myśl
2) Nie ufaj bezganicznie temu co na mapie. To tylko część prawdy.
3).Myśl
4) Pod żadnyym pozorem nie zamaczaj stóp. Mokre stopy=odparznie= koniec.
5) Myśl
6) Nie patrz jak idą inni. Nie ufaj innym. Lepiej zabłądzić samemu, niż przez kogoś.
7) Myśl.

Amen.
Mxer, 25 października 2009, 14:16
TiPi, chyba troche brakowalo Ci mojej pomocy przy mapie :) :D
psuja, 25 października 2009, 15:47
TiPi - przecież zawsze powtarzam, że mapy używa się w celach wyjątkowych :] Niekoniecznie związanych z nawigacją ;]
Michał, 25 października 2009, 17:34
Droga Alicjo, nie dość że niepotrzebnie chciałaś mnie (co prawda bezskutecznie :D) wyprowadzić z "błędu", to na dokładkę teraz dobijasz mnie swoimi jesiennymi fotami ;)
Alicja, 25 października 2009, 18:35
Co do fot Michale , to chodzi Ci iż nie zrobiłam Tobie?:) Ale ale widziałam Cie tylko chwile i jedynie miałam czas na wyprowadzanie Cię z błędu:)
Michał, 25 października 2009, 19:06
Nie, nie chodzi o to, iż nie zrobiłaś mi fotki:) Miałem na myśli jesienne widoczki, których nie mogłem wespół z Wami podziwiać :(
adder, 26 października 2009, 13:59
Ala - takie są zasady :) To nie Wyrypa, tu trzeba kombinować :)

Nie chodzi o to, aby iść, tylko o to, aby zrobić możliwie dobry wynik w stosunku do swoich umiejętności. My (Gosia, Aga i ja) nie jesteśmy rzeźnikami, więc po prostu musieliśmy trochę pomyśleć, aby osiągnąć zadowalający nas wynik (poniżej 6 godzin).

Tak jak w piłce nożnej. Nie wygrywa ten, kto się dłużej utrzymuje przy piłce (chociaż tak uparcie twierdził niejaki Leo B.), ale ten, kto zdobywa bramki, czyli po prostu jest skuteczniejszy. Za to na Tułaczu kalkulacja już będzie zupełnie inna, chociaż i tam strategia długiego i wyczerpującego marszu może się nie sprawdzić :))

Grunt, aby każdy realizował swoje cele i tyle :) Ja się świetnie bawiłem i zdobyłem wynik na miarę swoich skromnych możliwości. Na Tułaczu mam nadzieję, że będzie ejszcze lepiej.
Janusz, 26 października 2009, 15:41
Nie chodzi o to, aby iść , tylko o to , aby zrobić możliwie dobre fotki :D
Grunt, aby potem wszyscy się świetnie bawili pisząc i czytając żenujące komentarze :D
Alicja, 26 października 2009, 17:25
Adder ty mi się tu nie wymądrzaj:) bo .... gołym nieuzbrojonym okiem było widać ,że punkt PK 10 jest baaardzo oddalony, więc albo powinien leżeć nieco bliżej albo być dodatkowo punktowany :)

Pomyślałam, pomyślałam na początku i wymyśliłam ,że jak nie zdobędziemy PK10 to trzeba będzie na bazie siedzieć i siedzieć ,a ja nie po to z domu wyszłam aby na bazie siedzieć ,no i grzybów się tez szukało trochę w lesie:)
Michał, 26 października 2009, 23:53
Właśnie, nie należy się wymądrzać cyt: " cudnym niewiastom w kapturach", które nokautują w pierwszym zdaniu ;)
Grzyb, 27 października 2009, 8:27
Alu , szukałaś grzybów ?
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (1)