na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Sominy łelkam TU :), 19 maja 2007



Gorąco i na bieżąco....
Gorąco.. bo wygladamy jak raki.. a na bieżąco... bo miedzy przyjazdem a relacja dzieli mnie czasowo tylko prysznic :)

Na wstepie podziekowania i przeprosiny dla Paff-a... mialem juz poprostu dosc :) wybacz stary. Dla UFA rowniez :) Wybaczcie mi ma niedoskonalosc kondycyjna.. dzieki Wam napewno sie poprawila. Jeszcze raz przepraszam za moje kaprysy. No, a teraz do realcji :)

Wyruszylismy zgodnie z planem. W Otominie poza spodziewana sylwetka Pawla znalaz sie jeszcze Batik :)
W skladzie Batik, Paff, UFO i ja ruszylismy na szlak.
Zgodnie z planem, podjechalismy do Sulmina, wdrapalismy sie na piaszczysty podjazd, kawalek laskiem, stromizna w dol.... i kladeczka. /standard/
Dalej do Łapina, tam przygarnelismy do peletonu Jole.
Czarny nad jezioro łapinskie i tam nastpila rzecz ktorej nie umiem racjonalnie opisac.... jedyne co pamietam dalej, to Koscierzyne.

Otomin - Sulmin - Łapino - czarnym do j.Łapińskiego - duktami leśnymi do Kameli - Połeczyno - Grabowska Huta - Grabowo kościerskie - Puc - drogami polnymi do Kościerzyny - Grzybno - Lipusz - Tuszkowy - Śluza - Sominy


W Koscierzynie krotki postoj, porzegnalismy Batika ktory pomknol w droge powrotna.
My zas, obrawszy kierunek na Wdzydze Kiszewskie zaczelismy sie po kawalku przebijac szosa.
Gdzies tam nie srecilismy i albo wrocic, albo stromy zjazd na skuske. Pierwszy UFO, zjechal do polowy i marudzi ze sie nie da,

Paff dlugo nie czekal na zaproszenie... czasami blokujac oba kola, tak tak, oba kola zjechal na dol. Potem UFO... potem ja.

Musze przyznac ze zjazd byl naprawde stromy, jak po ekierce w dol. Jola grzecznie sprowadzila bika nie szarzujac naszym sladem.
Tak dojechalismy w koncu do lasu... czerwony szalak w Borach Tucholskich, potem Lipusz... i glebokie piaski. Szczerze powiem w tym momecie bylo mi juz wszytko jedno gdzie i jak, sily mnie opuscily.
Skupiajac sie na przednim kole pokonywalem kolejne skupiska sypkiego piachu. Jakims cudem, nie wiedzac jakim.... dotarlismy do Somin. Na liczniku 105km... dla mnie o 30 za duzo.

Pol godzinki przed sklepem nabierania sil, pozegnalismy Paffa ktory chcial wrocic do domu by zawitac na wycieczce TiR-u /196km mu wybilo/ my zas po pierwszym piwku poszlismy szukac noclegu. Byl jakies 50m dalej... 100zl.. caly 2kondygnacyjny domek nasz. Moze troche w remoncie ale na nasze zmeczone potrzeby wystarczyl w zupelnosci.

Gril, pifko nr 2... kompiel i sen.

Wstalismy kolo 8, pokrzatalismy sie, poogladalismy mape... UFO zrobim sobie mala przebierzke... my zas bidalac nad tym jak bardzo bola nas 4 litery zbieralismy sie na kajaki.

Wymarsz nastepil okolo 9:30, szybkie i niezbyt wygurowane sniadanie w przydroznym sklepiku, 2km z buta i borykamy sie ze znalezieniem kajaka.
Uprzejmy Pan, ktorego tu pozdrawiamy wypozyczyl nam w koncu upragniony sprzet. Czas na wode.

Jeziora w tych okolicach nie dosc ze duze, majace po kilka wysp-rezerwatow kormoranow, to lacza sie ze soba.1,5h wioslowania przez jezioro, strumyk, mostek... i jezioro nr 2.
Wialo niemozebnie w twaz, wiec nawrotka, strumk /o UFO sie znalazl/ i powrot nad jezioro sominskie.
Sloneczko grzalo bardzo mocno, ale na wodzie tego nie czuc, wiaterk chlodzil, ja "umilalem" czas nija nija nija nija.... i tak po 3,5h wisolowanie dobilismy do macierzystej keji /20km wioslowania/.
Tu nastapily pierwsze objawy kompieli slonecznej, ja nie czekajac za dlugo poprostu wskoczylem do jeziora... woda miodzio.. niestety nikt w to mi nie uwiezyl.
Zdalismy sprzet i powedrowalismy do domu by spakowac manele i wrocic do domu.
Wyjezdzajac foto ze skansenu... i asfaltem przez trzebun do dziemian. Tutaj obiadek... zaopatrzenie w plyny i kierujemy sie do Kalisza, Korne i glowna dorga obok Lipusza i Garcza do Koscierzyny. Zwrot akcji na Nw. Karczme i dalej asfalt. Tak przemierzalismy kolejne kilometry w uple a nasze morale spadalo. Dopiero gdy zaszlo slonce sily zaczely wracac. Za Przywidzem to i czesto 30km/h goscilo na naszych licznikach, na zjezdzie dobilem do 57km/h. Zjazd na Czapielsko, oplotkami na

Łapino i odstawiamy Jole jak przystalo na gentelmenow pod sam dom. Zaproszenie na soczek, oczywiscie przyjete.... do soczku smakolyczek :)

Grubo po 21 wbijamy sie na czarny w kierunku Otomina.
Za kaldka UFO ostro pompuje, daje rade. Ja juz na dole sobie odpuscilem, moze i sily by byly, ale po zmierzchu, bez przedniej lamki i z zaparowanymi okularami odpuscilem sobie,

Potem to juz Sumlmin, Otomin i dom.
Ogolem 203km srednia 17km/h.

Bylo blotko, byl piach, byl asfalt.
Bylo skromne ale fantastyczne towazystwo ktore w mych chwilach zwatpienia podtrzymywalo mnie na duchu. Wielkie dzieki :) ze ze mna wytrzymaliscie.

Foto w wiekszosci by Paff i UFO :)


Dodane 20 maja 2007, 23:00 przez Mxer

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika paff

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika UFO


paff, 21 maja 2007, 17:37
Znad j. Łapińskiego obraliśmy kurs na zachód. Jakimś kosmicznym zbiegiem okoliczności udało nam się wyjechać w Kameli, dalej pomknęliśmy w stronę Połęczyna, fakt droga świetna, kilka wzniesień, super widoki, w oddali majacząca Wieżyca, ... tylko dlaczego tam zawsze wieje? :] Wjechaliśmy na drogę 224 a po 3 km odbiliśmy na Grabowo Kościerskie po 11km byliśmy w Kościerzynie.

PS.
Recepta na marudzącego Mixer-a ... Dać mu piwo :)))
Mxer, 21 maja 2007, 22:17
:)
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (16)