na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » reedycja, 11 października 2009



„Ten dzień przywitał nas ulewą” mruczałem sobie słowa piosenki Kazika gdy jechałem na dworzec!
Jak się potem okazało słowa piosenki aktualne tylko do Chojnic.:)

Start w 4 osobowym składzie”Beata,Kasia,mudia, topol. rozpoczęliśmy zgodnie z planem. W Chojnicach jak ręką odjął padać przestało,to nas rzecz jasna uradowało. Perspektywa blisko 90km pedałowania w strugach deszczu przy takiej temp. nie napawałaby optymizmem.
Szlak pokonany bez zająknięcia. Dobrze oznakowany,dwie czy trzy korekty z GPS pozwoliły na naprawdę płynna jazdę.
Szlak w Wielu się kończy. Obierając kierunek na Czarną Wodę przez pola i łąki niebo jakby mniej gościnne się robi,lecz jeszcze nie pada. Podkręcając tempo by czasem chmurki się nie rozmyśliły na mecie jesteśmy 1h przed czasem.
U wrót Czarnej Wody chmury się jednak rozpruły. Tu też właśnie odwiedzamy knajpkę za rekomendacją Kasi. Zasilamy ją naszymi ubłoconymi rowerami i lekko zmokłymi kurami :).

Ciepłe talarki,resztki z plecaka,jedliśmy co kto miał. Popijając kawką i grzańcem z soczkiem malinowym. Ech- jedyny ciepły aspekt tego dnia.
Bo pogoda nie należała do tych co większość lubi. Padać nie padało- jedynie ostatnie 2 km. Lecz wilgotność była ogromna. Z kasków nieustannie kapała woda, liczniki i mapniki wiecznie zawilgocone.Odczuwalny chłód był czasem nie przyjemny.

Jazdę w Borach w końcu można nazwać jazdą. Piach owszem wszędobylski ale łaskawy bo mokry.
Znależliśmy wszystko,leśne szerokie dukty,małe singielki,mokre korzenie,asfalt.Było pysznie!!!!
Za jakość zdjęć niestety muszę przeprosić! Wiecznie zaparowany obiektyw!!

Dzięki.




Dodane 11 października 2009, 20:39 przez t.o.p.o.l.

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika t.o.p.o.l.


Kasia, 12 października 2009, 6:25
Ech, moi mili, pikna wycieczka:). Choć z uwagi na nocne i poranne opady nie zanosiło się. Powiem szczerze, że wątpiłam, by udało nam się dojechać na czas, a tu proszę - nawet do knajpy zdążyliśmy zajrzeć. Ech, postojów jednak prawie nie robiliśmy. Wyjątek zrobiliśmy tylko dla Czarnyża i Wiela, gdzie ku naszemu zdumieniu, nagle w lesie, natknęliśmy się na przepiękną drogę krzyżową.
Janusz, 12 października 2009, 10:17
Piękna wycieczka :)
mudia, 12 października 2009, 12:57
Wilgoć faktycznie dawała się we znaki, zwłaszcza dla kogoś kto zapomniał zabrać błotników. Z tego powodu skupiałem się raczej na jeździe, niż oglądaniu widoków. Duże wrażenie wywarła na mnie zabytkowa część Chojnic ze swoim rynkiem i ww droga krzyżowa. Biła, swoim wyglądem i położeniem, na głowę wszystkie podobne obiekty jakie widziałem. W dużym stopniu mogło być to kwestią pogody, która sprzyjała raczej klimatowi zaduszek niż wakacyjnej radości.
Rower spokojnie czeka ubłocony na balkonie na porajdowy serwis.
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (33)