na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Barłomino (WTC/BR), 27 września 2009



Ostatni z tegorocznych - a w sumie jubileuszowy, bo dziesiąty - wyjazd z cyklu Bezpieczny Rowerzysta rozpoczął się tradycyjnie od spotkania, tym razem ponad sześćdzięsięciu uczestników, na wejherowskim rynku. Po pamiątkowej fotce pod pomnikiem patrona miasta udaliśmy się w kilku grupach (niestety zabrakło jakże ułatwiającej takie przejazdy eskorty Straży Miejskiej) ulicami Sobieskiego i Sucharskiego do drogi na Zibertowo, gdzie na dalszą wyprawę połączyliśmy swoje siły sporadycznie korzystając już z asfaltów.

Po przejechaniu Gościcina wzdłuż linii kolejowej dojechaliśmy do Zielonego Dworu i stamtąd rzadko uczęszczaną trasą po północnej stronie torów dojechaliśmy do Luzina podziwiając uroki wijącej się obok rzeki Bolszewki. W Luzinie zamknięty przejazd kolejowy wstrzymujący ruch pojazdów pozwolił nam na spokojne pokonanie dość ruchliwej drogi i dalszy przejazd na ulicę Paraszyńską, która wiedzie tam gdzie sama nazwa wskazuje. Po dojechaniu do lasu urządziliśmy pierwszy postój, wykorzystany przez mniej zmęczonych uczestników na znalezienie grzybów a przez innych na usunięcie pierwszej awarii.

Napojeni i wypoczęci (a niektórzy także najedzeni) wyruszyliśmy w dalszą drogę leśną autostradą o super nawierzchni prowadzącą do asfaltu ze Strzebielina na Paraszyno i nie zatrzymując się tam, wzdłuż Łeby kontynuowaliśmy podróż w kierunku Tępcza. Tu dla niektórych zaczęły się schody - choć ich stopnie nie były aż tak ostre i kanciaste :-) - wiodące przez Drogę Zygmuntowską do samej Rzepeckiej Huty, gdzie nastąpił kres wspinaczki. W tym miejscu godzi się podziękować pracownikom Nadleśnictwa Strzebielino za połączoną z wizją lokalną pomoc w doborze trasy, która z założenia miała być jak najmniej stroma. Jeżeli ktoś nie wierzy proszę o sygnał, sprawdzimy niebieski szlak, Drogę Rzepecką lub posiadającą inne lubiane przez rowerzystów atrybuty ;-) Drogę Barłomińską.

Przed samą Rzepecką Hutą zrobiliśmy mały przystanek wyrównawczy i w dalszą drogę wyruszyliśmy w stronę Wyszeckiej Huty, mając za priorytet nieoddawanie raz zdobytej wysokości - trzeba przyznać, że istniał jeszcze wariant trasy składający się ze zjazdu na barłomiński bruk i podjazdu drogą wychodzącą przy samej leśniczówce :-) A leśniczówka ta położona jest na wysokości zbliżonej do 180 m npm, co można było zauważyć w czasie drogi powrotnej. Ale zanim do niej dojechaliśmy nie obyło się bez kolejnej wymiany dętki, na szczęście jednak w takiej odległości od celu, że grupa zasadnicza spokojnie doń dojechała i przygotowała przysmaki dla niewiasty zmuszonej do samodzielnej naprawy w towarzystwie samych rasowych mężczyzn :-) no i jej eskorty z powyższych panów złożonej. A także dla koleżanki z Tczewa, która spóźniona samodzielnie dogoniła nas na trasie.

Dłuższy odpoczynek w Dampcówce okraszony degustacją znanej już i lubianej kiełbaski z Darżlubia oraz konkursem z przepisów ruchu drogowego (warto zaznaczyć, że po główne nagrody sięgnęli tym razem Wojtek, Aneta i tomciog) zakończony został otwarciem "wyjazdowego sklepiku" naszego sponsora wejherowskiego ProSportu - szkoda jednak, że jego obsługa była mniej profesjonalna niż na codzień bo składająca się ze zwerbowanych ad hoc ochotników :-) Nie muszę dodawać, że nadzwyczaj sprzyjająca nam pogoda niczym nie przypominająca jesiennej, powodowała, że niektórym zamiast dalszej jazdy marzyło się wylegiwanie na słoneczku - strach pomysleć, kiedy nastąpiłby wyjazd, gdyby w pobliżu było jakieś jezioro ;-) Ale w koncu trzeba było ruszać w dalszą drogę.

Jako pierwsi wystartowali bikerzy skupieni w RwM, którzy dzielnie nas wspierają w ostatnich BR-ach. Ich trasa była najdłuższa, bo część z nich z 3miasta do Wejherowa dotarła na kołach (lub na kłach jak kto woli ;-)) a i w ten sam sposób postanowili wracać. Zasadnicza grupa udała się jednak przez Barłomino (wreszcie zjazd) niebieskim szlakiem do mostku na Bolszewce, za którym zaraz kombinowaną trasą przez okolice Sychowa dojechała do Robakowa i dalej koło księżycowej urody żwirowiska Wakozu skierowała się na Gościcino. Po jego osiągnięciu znaną już drogą do Zibertowa żegnani przez stopniowo odłączających się cyklistów dojechaliśmy do Wejherowa by po rozstaniu się z Kółkiem Młodych Cyklistów w kilkunastosobowym składzie dojechać do rynku, na którym po trudach podróży uraczyliśmy się lodami :-)

Dziękuję wszystkim za udział w wycieczce, za radość i energię pozwalającą na planowanie kolejnych wyjazdów. I pomimo, że cykl Bezpieczny Rowerzysta w tym roku już się zakończył, o innych organizowanych przez WTC wyjazdach z uwagi na ich popularność nie omieszkamy tu poinformować, licząc, że to nie tempo BR-ów było przyczyną ich powodzenia :-)


Dodane 30 września 2009, 15:32 przez mit

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Łukasz

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika marek_r

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Rogata

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Isabel


Kubusiowa, 27 września 2009, 21:13
Bardzo miła atmosfera i bardzo pozytywna akcja!!!

Szkoda że Ludzie z Gdańska tak szybko się zmywali... Z początku myślałam że będziemy wracać do Wejherowa wszyscy i odbijemy na Gdańsk a tu tak... no ale bardzo dziękuję za pomoc w dotarciu na miejsce, były momenty że myślałam że nie dotrę na czas, ale jednak się udało choć na chwilę.... Warto było 2h spędzić w pociągu by dotrzeć do was :D

Brawa dla organizatorów :)
Super Mario, 27 września 2009, 21:13
105 km skręcone, bardzo fajna wycieczka i powrót sympatyczną traską. Dzięki Kajas:)
Iwona, 27 września 2009, 21:26
Ja myślę tak samo jak Kubusiowa - szkoda że prawie cały RWM się tak szybko ulotnił. Trasa wycieczki ustalona przez organizatora wraz z atrakcjami przebiegała trochę inaczej. Do rynku w Wejherowie dojechała nas już mała grupka. A szkoda, bo lody były pyszne!
Dzięki dla WTC za wzorową organizację i czekam na kolejne wycieczki po pięknych lasach wejherowskich.
Rogata, 27 września 2009, 23:06
Ja też, ja też :) Będzie coś jesienią w tamtych terenach? Bo słyszałam złe wieści że wycieczki typu Bezpieczny Rowerzysta na ten rok już wyczerpały limit
yas, 28 września 2009, 6:25

cyklozo-trwaj, jesteś tak piękna....

dziękuję wszystkim, szczególnie dowódcom za kolejny przemiły wypad:)
Aneta, 28 września 2009, 7:25
Zgadzam się z Tobą Iwonko, szkoda, że się w Barłominie większa częśc RwM wykruszyła się... Lody były pyszne, choć nienajlepsze na me gardło.... lecz sama cykloza jest najskuteczniejszym lekarstwem :-)))

Pięknie dziękuję, wspaniała organizacja. Proszę zdradzcie rąbek tajemnicy, jak zamawia się tak piękną pogodę na koniec września?
Sieńka, 28 września 2009, 10:06
Lody owszem były pyszne,ale tylko te smerfowe i śmietankowe.Pomarańczowe okazały się stanowczo za słodkie:)

Organizacja ponownie pierwsza klasa,tereny piękne.Dzieki!

A tajemnica pogody polega na tym,że wysyła się kilka dni przed imprezą specjalnych posłańców na małe czary mary do Węsior na kamienne kręgi.Uczestnictwo tych posłańców w kolejnych imprezach rowerowych gwarantuje pogodę:)
Marta, 28 września 2009, 14:49
Jak zawsze Bezpieczny Rowerzysta był super imprezą. Jestem jeszcze pod wrażeniem uroku wybranego na ognisko miejsca. Dzięki !!!
Marta, 28 września 2009, 14:49
Jak zawsze Bezpieczny Rowerzysta był super imprezą. Jestem jeszcze pod wrażeniem uroku wybranego na ognisko miejsca. Dzięki !!!
Janusz, 28 września 2009, 17:52
Taak zawsze Bezpieczny Rowerzysta jest super imprezą
mit, 1 października 2009, 1:16
Dzięki wszystkim, fajnie, że i Wam się podobało.
Rogata - wyjazdy będą, takie "normalne" też organizujemy. Marzy mi się Puszcza Wierzchucińska, tam dopiero jest pięknie jesienią.
Anetko, oprócz sposobu podanego przez Sieńkę jest jeszcze jeden, skuteczny przez cały rok. Po prostu trzeba być grzec(s)znym chłopcem lub w Twoim przypadku grzeczną dziewczyną :-)
Dla wszystkich zainteresowanych - Dampcówka jest wolna na Sylwestra. Niestety, w 2010 roku :-)
Stefan, 1 października 2009, 11:03
post Uczestnika Marty , z dnia 28 września 2009 z godziny 14:49:

"Jak zawsze Bezpieczny Rowerzysta był super imprezą. Jestem jeszcze pod wrażeniem uroku wybranego na ognisko miejsca. Dzięki !!!"

uznaję za mój największy osobisty sukces w sprzedażowy produktu BR Firmy WTC , bo wiadomo jak bardzo trudno zainteresować , tak bardzo wymagającą Klientkę . Sukces osiągnięty po dwóch latach wytrwałych zabiegów , pełnych ryzyka utraty mojej reputacji handlowca !!!!!
mit, 1 października 2009, 12:15
To teraz sukces handlowca należy przekuć w dobrą opiekę posprzedażną (w pakiecie full service) o co z pewnością zadba Conin :-) Zwróć też Stefanie uwagę, że sukces tym cenniejszy, że podwójny.
Marta, 1 października 2009, 13:46
Stefan niestety choć bardzo cię lubię nie jest to Twój sukces, gdyż do uczestnictwa w BR zachęcił mnie najbardziej sam Mit swoją osobą i Mxer swoimi opowieściami, zaś co do ostatniego to przyznać muszę Adaś małym szantażem emocjonalnym ;-P
mit, 1 października 2009, 14:32
Marta, po raz pierwszy od wielu lat moja twarz spłonęła rumieńcem ;-)
Patriarcha, 1 października 2009, 14:59
Mit , moja już dawno spłonęła rumieńcem twarz i płonie nadal - vide awatar StronGER :D
Ależ Martusia , dziecko drogie , ja tak właśnie działam . Wymieniłaś agentów z siatki TW , ale nie wszystkich :D
Stefan, 2 października 2009, 14:18
Marta , niestety choć Patriarcha , bardzo Cię lubi , ale jak zapomni zażyć leków , to w chwilach słabości , na przykład z zazdrości , za dużo gada , ale jest już dobrze :)))))))
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (2)