na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Kaszubskie kąpiele, 23 sierpnia 2009



No i wycieczka udała się zgodnie z planem. Organizator wywiązał się w obietnicy i był chaos, dezorganizacja i kompletny brak dyscypliny. Jednak chyba każdy może czuć się zadowolony i zmęczony dostatecznie bardzo - i o to właśnie w tej wycieczce m.in. chodziło (chodziło też, jak daleko taka niezorganizowana grupa jest w stanie zajechać, aby się nie zajechać).

Zatem:
- Ala się wykąpała za friko, w jeziorze
- Marta z Natalią sprawdziły, jak może wyglądać życie mieszkańca dworca PKP
- Boro przypomniał sobie, dlaczego po ostatnim wypadzie długo nie jeździł na rowerze
- Gosia przekonała się (dość szybko), że jednak lepiej wrócić do domu i odespać zarwaną noc
- Wojtek odespał zawody nad brzegiem jeziora
- JJ zrealizował marzenie z dzieciństwa i objechał Jezioro Głębokie dookoła (wszyscy bardzo się cieszyli z tego spełnionego marzenia)
- Tomek i Boro zrobili dobry uczynek i oddali właścicielowi zgubiony portfel
- a ja zjadłem sobie schabowego (mi dużo nie trzeba w życiu).

Dziękuję wszystkim za udział i duży wkład w podtrzymywanie chaosu na wycieczce. Bez Was na pewno sam bym nie dał rady...


Dodane 23 sierpnia 2009, 11:27 przez adder

Fotorelacja uczestnika Wojtek

Fotorelacja uczestnika Alicja


Alicja, 23 sierpnia 2009, 19:16
Dziękuje organizatorowi za wycieczkę:) Było dokładnie tak jak w opisie:) a ponadto było super, fajnie, rewelacyjnie i mega fajowsko :)
Awari, 23 sierpnia 2009, 19:24
co tak mało zdjęć??:)))
Patriarcha, 23 sierpnia 2009, 20:57
Ładną wycieczkę mieliście :)
Alicja, 23 sierpnia 2009, 21:13
hehehehhe:) a to jest najlepsza relacja jaką czytałam :) i zdjęcia się szybko ogląda:)
Wojtek, 23 sierpnia 2009, 23:42
a ja będę malkontentem (jak dobrze się urodzić zgryźliwcem i marudą). Wycieczka była nie do końca zgodna z opisem. Tempo to było nieustanne, szaleńcze rwanie do przodu. Całe szczęście, że był tandem - gdyby nie wzgląd na niego, to ta spokojna niedzielna wycieczka otarłaby się o tzw. hardkor. Dość powiedzieć, że po drodze minęliśmy bez zatrzymywania z kilkanaście (czynnych) sklepów i co najmniej dwa bary, a jeden z uczestników, żeby nie powiedzieć - nawet organizator - w pewnym momencie rzekł "p#$%% nie jadę" i tylko usilne namowy i perswazje skłoniły go do kontynuowania dalszej jazdy do celu leżącego 4km dalej (całe szczęście, że zdążył zapomnieć, że godzinę wcześniej tenże sam cel miał leżeć również w odległości 4km)

Jeszcze tylko chciałem dodać, że miejsce do kąpieli było wybrane niezbyt fortunnie, za mało osłonięte od wiatru i za dużo zapachu grila wkoło (gdyby wcześniej był bar, to by tak bardzo nie przeszkadzało). Woda była może i ciepła, ale niezbyt czysta. Aha, no i dystans był za długi, bo do domu przed zmrokiem nie zdążyłem.

A tak poza tym to może być, w zasadzie to bym może i wcale nie marudził, gdyby tylko nie ta kawa na koniec, której nie było.
Mxer, 24 sierpnia 2009, 18:41
czytajac realcje usmiechalem sie do monitora :)
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (24)