na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Tucholskie kąpiele, 23 sierpnia 2009



Na początku nadmienię, że jedną relację już napisałem z Tucholskich kąpieli, ale się nie wgrała, ta więc będzie krótka.
...Nie ma , nie ma WODY NA PUSTYNI, a wielbłądy nie chcą dalej iść
czołgać się już dłużej nie mam siły
o jak bardzo, bardzo chce się pić...

Dalej jest biciu batem po tyłku, ale tego na szczęście nie było, za to „....TYLKO PIACH SUCHY PIACH!!!” ( i awarie!)
Sklepy pozamykane, dobrze że na początku we Wdzie i Kasparusie otwarte...
TYLKO PIACH, SUCHY PIACH!
Kasparus już ciężko było zdobyć, sklep w nim kultowy trudy wynagrodził, groziła przeprawa przez rzekę, jeden z naszych dostąpił bliskiego spotkania z sosenką wspinając się po nadrzecznej skarpie. Potem trasa do Krzywego Koła Wdy też ciekawa. TYLKO PIACH, SUCHY PIACH!
Koło Wdy piękne siedzimy na skarpie, w dole szumi i faluje łanami zieloności swej Rzeka, pozdrawiamy kajakarzy a oni nas. I tak do końca świata mogłoby trwać gdyby nie...
TYLKO PIACH, SUCHY PIACH!
Bo dalej został już las i tylko on. PIACH. Umęczeni docieramy do Suchobrzeżnicy, dalej PIACH, SUCHY PIACH i
...NIE MA, NIE MA SKLEPU NA PUSTYNI...
a rowerzystom chce się strasznie pić
jednak nikt na tym wydarzeniu nie chce zarobić...

Po dotarciu do Brzeżna nie ma ani Bud, ani sklepu – co to za Brzeżno?
Jezioro jakieś nieciekawe, kurzący autkami po 500 zł młodzieńcy i wydobywający z subwooferów własnej roboty mieszankę kaszlu, stęków i chrypy. Jedziemy dalej do Łobody.

Tu sklepu też nie ma a jest już po 16.00. Decyzja zapada słuszna by część pojechała nad jezioro robić ognisko, a większa część do następnej wioski do sklepu. Moja grupa szaleje w wodzie, zbiera drewno i ostrzy kijki, Grupa Adama niebawem wraca i ogarnia nas błogi stan wakacyjnego lenistwa, popierany przez euforię kąpielowo- kiełbasianą. Wiemy jednak, że to się musi skończyć...

Trasa jest okrojona, od tego miejsca mieliśmy jechać jeszcze do Osiecznej, Klanin i Czubka, ale jest tak póżno, że decydujemy się jechać najkrótszą drogą do Ocypla. Wychodzi nam to tak, że... na początku ...TYLKO PIACH, SUCHY PIACH! Były też nierówności na wąskiej ścieżce w lesie. Tam spokojna dotąd Kozica nagle wpadła w wir walki, dosiadła rumaka i gdy wszyscy wspinali się na najdłuższe tego dnia wzniesienie prowadząc rowery, ona lawirując po kozicowemu wjechała na sam szczyt na dzielnym swym wierzchowcu Mongoose. Szacun pełny od ekipy, na dzielni będzie o czym gadać!! A potem jakiś żwirek i ASFALT od Osiecznej do... Właśnie mógłby do samego Ocypla jednak są ciekawsze szlaki na wieczór, więc z Adamem udaje nam się namówić grupę po dłuższych negocjacjach na niebieski szlak wzdłuż jez. Świętego, Świętej Strugi z żeremiami bobrów i dziurami po ich kanałach. Ostatnie promienie słońca, jez. Ocypelek, Ocypel Wielki i bar Jagoda gdzie jeszcze małe co nieco, wsiadamy do blachosmrodów i do domu.
Dziękuję wszystkim za wytrwałość, za cierpliwość i pomoc. W sumie 58, 5 km na liczniku. I tak dużo!

PS: Fragmenty relacji zaczerpnięte z piosenki grupy BAJM "Nie ma wody na pustyni"



Dodane 24 sierpnia 2009, 11:14 przez Super Mario

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Łukasz

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Super Mario


kacperek, 23 sierpnia 2009, 23:51
Dzięki wszystkim za wycieczkę, że wytrzymali moje nadzwyczaj częste tego dnia awarie. Było bardzo fajnie i sympatycznie mimo częstej upierdliwości trasy. Joli dziękuję za nową ksywkę - Złamana RURA :D
Mxer, 24 sierpnia 2009, 10:06
Ja od siebie dodam iz mimo pekajacych szprych, podoni w piasku za wlasnym oddechem, w burzliwym i cenzuralnym stylu za ktory jeszcze raz przepraszam... wycieczke zaliczam do nadzywczaj trudnych i jestem pelen podziwu ze wszyscy poza mna ja tak dobrze zniesli. Mnie te piaski poprostu wykonczyly.

Sama traska niewiem czy urokliwa, bo ciagle patrzylem w dol szukajc ubitych kawalkow w piaskownicy. Mysle ze po obfitych opadach da sie tam pojezdzic, po suszy... to dylemat moralny.

Sama organizacja wzorowa, kazdy wiedzial gdzie i jak przynalezy, z i jak jedzie.
Kubusiowej metoda sie sprawdzila.

Mnie nozki dzis mocno bola, i jestem ogolnie przytepiony, pozwolcie wiec ze walczac o neta dla serwera tymczasowo zalegne tak, gdzie najbardziej lubie.
Stefan, 24 sierpnia 2009, 16:49
te szprychy to tak pękają jak piasta jest pęknięta :)
sprawdziłem to kilka razy :)
bouli, 24 sierpnia 2009, 18:14
Wycieczka była wspaniała,
urokliwe widoki, miłe towarzystwo.
Proszę tylko następnym razem organizatorów tego typy wypadów,
o wpisanie do ekwipunku podstawowego, wymaganego podczas trasy: wiaderka i łopatki nie mówiąc o grabkach :)

Kłaniam się nisko :)
Sabka, 24 sierpnia 2009, 20:37
Tereny jak zwykle piękne, fajny lekki wypadzik, jak to słusznie zauważył Mxer, Fox nawet się nie spocił. Szkoda, że tak krótko :(
t.o.p.o.l., 24 sierpnia 2009, 21:22
Blat i rura........................o>o... więcej na Bory nie jadę!!!!!!!!!!!!

Ten obszar na rowerowej mapie już dla mnie przestał istnieć! .............Piach !

Gdyby nie Wy pochlastał bym się tarczami.
Super Mario, 24 sierpnia 2009, 21:54
Gdyby nie Ty Seba pewien człowiek zaległby już na BP na Chełmie, a tak dojechał do końca dzięki Twych złotych rękach. Pytanie tylko co sprawiłoby mu większą przyjemność...
Dzięki
Kozica, 24 sierpnia 2009, 22:27
Pogoda dopisała,kąpiel była, ognisko było , miłe towarzystwo przede wszystkim(!),szlak niebieski przeuroczy... To kiedy znowu w Bory ??? ja się pisze :)))) ps. Dziękuję za uznanie ! Bouli jednak zostanę przy swojej ksywie:)
ubot, 25 sierpnia 2009, 6:21
Poza piachami, wszystko bylo ok. W Borach rowerami bylem kilka lat temu z GER-em, ale nie pamietam az takich piachow. Organizator zapewne wyszukal specjalnie ekstremalne tereny, zebysmy docenili co to za " przyjemnosc" jazda szlakiem bobrowym. Malo nie brakowalo zebym przelecial przez kiere... Moj biedny "bomberek". Ale poza tym, bylo wysmienicie i towarzystwo, jak zawsze wyborne... Kozica,masz racje, ta ksywka wyjatkowo do Ciebie pasuje, dalas popis...
Panie organizatorze, wielkie dzieki za dostarczenie tylu emocji zwiazanych z trasa, w tak krotkim czasie.
Iwona, 25 sierpnia 2009, 8:49
Tak, tak ... łatwo dla mnie nie było, ale dałam radę i nie uciekłam od grupy na asfalty. Szczególnie Wielkie dzięki dla "grupy zgarniającej tyły". Dzięki Wam można było czuć się bezpiecznie i mieć pewność. że nikt na tej pustyni na pewno nie zostanie :)
TiPi, 25 sierpnia 2009, 9:18
A mi się podobało. I nawet nic nie bolało:)
Tumił, 25 sierpnia 2009, 12:57
Dzięki Mario, teraz juz wiem co miałeś na mysłi tucholskie kąpiele... trochę piaszczyste(;P)... koniec końców i ręcznik też się przydał:). Piękna niedziela i za dziękować pomysłodawcy i zapleczu logistycznemu!
Łukasz, 25 sierpnia 2009, 15:25
Na początek dzięki za przefajny rajd w jak zwykle doborowym towarzystwie ;-) . Teraz szczególne pozdrowienia dla PIACHU którego mam dość ! Fotki w końcu udało mi się wrzucić tak więc miłego oglądania :)
Kubusiowa, 25 sierpnia 2009, 16:41
NIE MOGŁO BYĆ LEPIEJ :D MOŻE MAŁO KĄPIELI ALE ZA TO FAJNIE ROWEROWO :D

LUDZIE SĄ W DECHE :D

PODZIĘKOWANIA ZA FOTORELACJE :D
jj active, 27 sierpnia 2009, 14:44
Widzę że tym razem więcej rowerków zdefektowało się w czasie podróży ..a szczególnie ucierpiały ich koła;)
Kozica, 28 sierpnia 2009, 11:30
Ja wciaż czekam na foty Bouliego , zrobił kilka ciekawych zdjeć :)))))
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online