na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Tułaczowe Wzgórze, 21 lipca 2009



Pogoda dopisała, uczesnicy również, okoliczności przyrody też stanęły na wysokości zadania.

Były górki (oj były, były...), strumyki też były, konie, krowy, kaczki, drób... nawet jakaś dziczyzna się pokazała.

I bar nadjeziorny był - choć właśnie zamykany, to dla TAKICH klientów z olbrzymią desperacją, głodem i pragnieniem w oczach - widać opłacało się znowu otworzyć. W Wejherowie już chyba tej desperacji w oczach nie było, bo o północy zamkniętej knajpy nie udało się nam znów otworzyć.

I kąpiel też była - nie ma to jak czyste jeziorko z ciepłą wodą tuż po zachodzie słońca. Przy okazji Aneta przetestowała uniwersalny strój kąpielowo-rowerowy. Całkiem dobrze się spisał, w sumie funkcjonalna sprawa - po co wozić dodatkowe ciuchogramy w plecaku?

I tak w zasadzie to chyba niczego nie zabrakowało. No, Dino na sam koniec zbrakowało trochę Culombów w akumulatorach i z braku jasności sytuacji zaliczył na zjeździe małą kąpiel błotną - no ale to podobno dobrze na cerę robi (więc na skórę nóg pewnie też)

Do następnego!


Dodane 22 lipca 2009, 04:17 przez Wojtek

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Wojtek

Fotorelacja uczestnika Dino


Dino, 23 lipca 2009, 10:53
Wypad fenomenalny, wliczając plumkanie po zmroku,
a ten mój mirage, naprawdę - to prawdziwy pożeracz prądu ( - :
Aneta, 23 lipca 2009, 20:43
Milusi wypadzik, cieszę się, że poznaję piękne drogi z Trójmiasta do Wejherowa, lecz czy potrafiłabym odnaleźć ten leśny dukt bez Przewodnika? uuu... ciężko...
Widoki niesamowite- serpentyna leśna, zachód słońca, czerwone niebo tłem dla wzgórza z nietypowym drzewem.

och... były górki... na podjazdach pasowałam i jedynie podziwiałam jak ze spokojem, delikatnie bez rozpędu można zdobyć każdą górę, cel. Zjazdy również nie były moją mocną stroną, gdyż były rozorane przez wcześniejsze ulewy i strach mnie ogarniał.... śliczne dzięki, iż dostosowaliście się do mego tempa ;-)

Dziękuję, że nadłożyliście kilometrów i w miłym Towarzystwie, bezpiecznie wróciłam do domu.
Dino, 4 sierpnia 2009, 13:34
tamten "psikus lampki" wygiął mi stary amortyzator : )

a podążając za tradycją wtorkowych wypadów - odwiedził bym kiedyś "zaspany" Żarnowiec ;)
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (2)