na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » , 0 0



Agniecha, 27 kwietnia 2007, 19:51
To zaczynamy od początku:) W odpowiedzi na relację, należy uzupełnić, iż Aga nie odwoływała się do organizatora, bo to właściwie tylko 25 zł, więc szkoda zachodu:) A najważniejsze, że bankomat się znalazł na trasie, tyle, że nie banku kaszubskiego (o ile taki w ogóle istnieje), a Banku Spółdzielczego - na wodę więc starczyło:) Cóż za radość była i szczęście, kiedy dotarliśmy do 1. punktu! Dla mnie początek był czarną magią, ta nawigacja:) ale już na drugim punkcie zajarzyłam o co chodzi:) Szkoda tylko, że od początku licznik mi nie działał, spostrzegłam to dopiero po jakichś 25km (rezultat transportu samochodowego - nie sprawdziłam ustawień po złożeniu rowerku). Prawdą jest, iż pochwaliłam nawigatora, długo się wstrzymywałam z tą decyzją, ale jako, iż powiadają, że wstrzymywać nie zdrowo, więc wydusiłam to z siebie - i tuż po tym zabłądziliśmy;p Jeśli zaś chodzi o postój, to należą się Tomkowi podziękowania za pyszne i słodkie przyjęcie w jego rodzinnych stronach (piekna stadnina koni) i poczęstunek - to ta kawka dała mi speeda:) dziękuję:) Tracąc minuty i cenny czas, to na zbłądzenie, to na wypoczynek i relaks, (niestety, coś kosztem czegoś) nie mogliśmy sobie pozwolić na zamulanie. Ileż czasu zajęło mi proszenie chłopaków by w końcu dosiedli swych rumaków w Nowym Wiecu i pognali dalej do kolejnego punktu. Batik, pytanie kto chciał jechać do Wysina asfaltem? Chyba te opary od pana z "pifkiem" Ci zaszkodziły. Całe szczęście ruszyliśmy w końcu przed siebie, oczywiście szutrem. Chłopakom chyba postój zaszkodził, te kiełbaski i ciasteczka, bo kiedy się obejrzałam, jakoś ich dostrzec nie mogłam. Co prawda chciałam zaczekac w Wysinie przy kościółku, ale pewien mężczyzna skusił mnie na dalszą jazdę (skoro tak dobrze nam szło) i w efekcie zatrzymaliśmy się dopiero na punkcie kontrolnym nr 9:) "Moi" chłopcy byli wyrozumiali, ale partner owego mężczyzny wściekł się nie na żarty, wykrzykując "(...) czy Ty musisz tak zapier...(...)???" - A my się "tylko" zagadaliśmy:) Reszta przebiegła zgodnie z opisem:) Szkoda tylko tej pięknej 13-stki; można było jeszcze do niej podjechać, wystarczyło ciut mocniej przycisbąć na pedał;p trudno... Podsumowując: mój 1. start w Harpaganie - świetna impreza, napewno wciąga i mam nadzieje wystartować na jesień zdobywając już tytuł Harpaganicy;p Chłopaki - do roboty więc...:) Buziaki!
Magbet, 28 kwietnia 2007, 15:03
Ten fragment mnie się spodobał najbardziej:
"- A my się "tylko" zagadaliśmy:)"
Magbet, 28 kwietnia 2007, 15:06
cytat: "te kiełbaski i ciasteczka"
zawsze mówię: albo jeść, albo jechać :)
a po jedzeniu obowiązkowo sjesta
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (5)