na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Kierunek: Jezioro Ostrzyckie i Łosiowa Dolina, 5 lipca 2009



Tym razem na niedzielny rajd wybraliśmy się na malownicze Kaszuby - do Ostrzyc. Mieliśmy w planach, korzystając z zapowiadanej ładnej pogody, popluskać się w jeziorze i wygrzać na słonku. I odwiedzić przy okazji łosie w Łosiowej Dolinie. Plan zrealizowaliśmy połowicznie. Chętnych do kąpieli nie było (może to i dobrze, bo zaoszczędzony czas wykorzystaliśmy na inne, nieprzewidziane wcześniej atrakcje :)), a z łosi pozostał niestety tylko jeden, za to niezwykle sympatyczny i towarzyski! :) Cała wycieczka upłynęła nam zresztą pod znakiem przeróżnych zwierzaków... Pogoda dopisała, akurat na rower: ciepło, ale bez palącego słońca, które skryło się za chmurami i tylko przez chwilę, podczas drogi powrotnej, postraszył nasz deszczyk.

W sześcioosobowym składzie (Aga, Kamila, Janusz, Mirek, Jurek i ja) wyruszyliśmy z Otomina. Trzymając się niebieskiego szlaku, przez Sulmin i Niestępowo, sprawnie dojechaliśmy do Przyjaźni. Przy sklepie krótki postój na uzupełnienie prowiantu. Za Przyjaźnią odnaleźliśmy gruntową drogą, która poprowadziła nas do Babiego Dołu. Tutaj zdecydowaliśmy się na małą zmianę w pierwotnie wytyczonej trasie i postanowiliśmy obejrzeć (niektórzy już po raz kolejny :)) Kamienne Kręgi w Trątkownicy. Było to też dobre miejsce na dłuższy "śniadaniowy" popas.

Teraz do Kiełpina. Po drodze przystanęliśmy na moście nad Radunią na wspólną fotkę. W Kiełpinie zatrzymaliśmy się przy sklepie (lody!), a potem Janusz zawiódł nas do gospodarstwa agroturystycznego, gdzie mogliśmy zobaczyć m.in. parę danieli.

Bernardówka, Goręczyno... Za Goręczynem odbiliśmy na Koszowatkę i zaczęliśmy się powoli rozglądać za Łosiową Doliną. Jest! Musieliśmy trochę poczekać na przewodnika. Wokół zebrała się grupka turystów żądnych, jak i my, konfrontacji oko w oko z największym europejskim ssakiem! Przewodniczka zaprowadziła nas do "stołówki" łosia - miejsca, gdzie o wyznaczonych godzinach przychodził pałaszować ziemniaki. Łoś nie okazał się zbyt duży, było to właściwie łosiątko, za to przesympatyczne. Zwierzak z apetytem zjadał nam z rąk ziemniaki, dawał się głaskać i wdzięcznie pozował do zdjęć. Gdy odchodziliśmy, odprowadził nas jeszcze wzdłuż ogrodzenia, a potem znikł w lesie...

Zjechaliśmy do Ostrzyc. Tym razem Aga zaprowadziła nas do zagródki pełnej zwierzaków-cudaków. Najśmieszniejsza była kurka "w spodniach". :) Z braku chętnych do kąpieli w Jeziorze Ostrzyckim pominęliśmy ten punkt programu, wdrapaliśmy się za to na Jelenią Górę. Na jej szczycie leży Diabelski Kamień. Z góry roztaczał się rewelacyjny widok na jeziora, pokryte lasami kaszubskie wzgórza i ukryte wśród nich miejscowości.

Czas było wracać w stronę Gdańska. Przez Goręczyno, Sławki i Somonino dojechaliśmy znów do Kiełpina. Zatrzymaliśmy się przy cukierni na zachwalane przez Janusza z entuzjazmem ciastka. Mniam... :) A potem, po słodkim obżarstwie, strasznie nie chciało się znów wsiadać na rower.

Gruntowymi leśnymi drogami, przez Borcz, dojechaliśmy do Skrzeszewa Żukowskiego, a potem już asfaltem do Przyjaźni. I tu po raz ostatni zaliczyliśmy spotkanie ze zwierzakami. Tuż za Przyjaźnią znajduje się ośrodek, w którym mieliśmy okazję podpatrzyć, jak wygląda szkolenie psów. A wśród paradujących na smyczach brytanów kręcił się, nic sobie nie robiąc z psiego towarzystwa, kot! :)

Ostatni etap rajdu - asfaltem przez Niestępowo i Sulmin wróciliśmy do Otomina.

Dzięki wszystkim za uśmiech na trasie, pomysły uatrakcyjnienia wycieczki i pomoc w nawigacji! :)

Dystans wycieczki: 71,5 km.

Trójmiejska Inicjatywa Rowerowa
http://www.rowery.skc.com.pl



Dodane 6 lipca 2009, 08:22 przez iwcia

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika iwcia


Marta, 6 lipca 2009, 15:34
Świetna wycieczka jak wynika z relacji, a ile zwierząt... :-)
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (10)