na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Trójmiejskie włóczęgi BAS 11, 26 kwietnia 2007



Na początku powiem, że była to super wycieczka 

Chciałbym na wstępie podziękować Łukaszowi Wojtkowi i JJ Activ za przybycie i wyśmienite towarzystwo.

Start wycieczki dla gdańszczan zaplanowałem przy bramie parku Oliwskiego. Gdy dojechałem na miejsce(nawet się nie spóźniłem) byli już JJ Activ i Łukasz. Chwilkę poczekaliśmy na ewentualnych spóźnialskich i ruszyliśmy w drogę do Gdyni, przy okazji testując ścieżki rowerowe biegnące wzdłuż głównej arterii trójmiasta. Po około czterdziestu minutach dotarliśmy na Polankę Redłowską gdzie pod pomnikiem Roberta Baden Powella Oczekiwaliśmy na resztę uczestników wycieczki.

16 sierpnia 1933 przybył do Gdyni założyciel brytyjskiego skautingu Robert Baden Powell. Tutaj na Polanie Redłowskiej znajdował się obóz harcerek w którym zatrzymali się państwo Powell. Nadmienić należy, że tutaj na polance był pierwszy samodzielny obóz harcerzy Polskich z Wolnego Miasta Gdańsk. Poczekaliśmy chwilę robiąc sobie pamiątkowe zdjęcia i ruszyliśmy w górę klifu by zobaczyć interesującą nas baterię nadbrzeżną.

Nie wiem czy mi się wydaje, ale tutaj jest rezerwat. W każdym razie na drzewach widzę wyraźne oznaczenia strefy chronionej. Od pomnika miały biec jakieś drogowskazy których nie widać. Całe szczęście jeszcze przed wycieczka zaznajomiłem się planem ulokowania dział na pobliskim klifie. W każdym razie dla tych co by nie wiedzieli:

Znajdują się one na samym skraju klifu, około 500- 800m na południe od Polanki Redłowskiej. Nie da się zabłądzić, bo wzdłuż klifu biegnie płot jednostki wojskowej, który przebiega przez teren baterii.

My wspomniane drogowskazy napotykamy na ścieżce leśnej biegnącej wzdłuż płotu wspomnianej jednostki wojskowej. Pokonujemy jakiś jar w którym fotografujemy kopułkę ciężkiego karabinu maszynowego. W ogóle wokół pełno jest okopów i transzei. Niechybny znak, że zbliżamy się do celu. Tutaj dopada nas Wojtek z Gdyni, My kierujemy się w kierunku kolejnego wzgórza na które prowadzą schodki. W górze widzę, że coś się błyszczy. To tablica informująca nas o historii baterii.

Tekst z tablicy:

„Bateria redłowska powstała jako pierwsza z jedenastu Baterii Artylerii Stałych zbudowanych w latach 1947-57 w pasie wybrzeża od Międzyzdrojów do ujścia Wisły.
Jednostka formowała się w ramach 31 Dywizjonu Artylerii Nadbrzeżnej, dowodzonego przez byłego dowódcę słynnej helskiej baterii cyplowej, kmdra por. Zbigniewa Przybyszewskiego – późniejszego szefa Artylerii Marynarki Wojennej, ofiarę stalinowskich represji.
Decyzja o budowie zapadła już w październiku 1946 roku, a prace budowlane rozpoczęto w czerwcu 1947 r. Rok później zakończono budowę stanowisk ogniowych, wzorowanych na przedwojennych obiektach baterii Laskowskiego na Helu. 23 czerwca przeprowadzono strzelanie techniczne, a po nim 12 sierpnia taktyczne, już do celu morskiego w obecności oficjalnych gości.
Pomocnicze obiekty budowano jeszcze do 1957 roku. Łącznie wybudowano 15 lekkich i ciężkich, podziemnych schronów: stanowisk dowodzenia, kierowania ogniem, elektrowni, magazynów amunicji i innych. Obecnie dostępne są tylko stanowiska ogniowe, z których jedno w połowie lat 80 osunęło się z wysokiego klifu.
W 1957 r. na klifie orłowskim zbudowano dwu kondygnacyjny schron dowodzenia dla 32 Dywizjonu Artylerii Nadbrzeżnej, w skład którego wchodziła także 11 Bateria Artylerii Stałej, oraz elektrownię awaryjną. Ponadto dla zabezpieczenia przed desantem, rejon baterii otoczono Kompanijnym Rejonem Umocnionym (KRU), czyli systemem fortyfikacji polowej, którego pozostałości w postaci kopuł – gniazd dla broni maszynowej, ukryć dla żołnierzy i kilometrów transzei z prefabrykatów zachowały się w pobliżu baterii”

Obok tablicy widniała szczelina po obsuniętej działobitni nr 102. Samo stanowisko widać było w dole około 20 metrów niżej. Wiodła do niego ścieżka, bardzo stroma i ślizga, którą zszedłem w dół, aby pstryknąć kilka fotek. Nikt z reszty będąc w SPDach nie zdecydował się na ten pomysł. Gdy już byłem na tym obsuniętym i przechylonym sporym kawałku żelbetu, Poczułem się jak na rozbujanym statku. Wszystko było pochyłe i trzeba było uważać przy każdym kroku, aby nie wywinąć orła. Zrobiłem kilka fotek i wróciłem na górę.

Reszta grupy urzędowała już na trzecim stanowisku. Zostało one ostatnio odnowione i ponownie przybrane w kamuflaż przez ludzi z Pomorskiego Forum Eksploracyjnego. Niestety mimo że cała ich akcja odbyła się kilkanaście dni temu to już widać pierwsze odznaki wandalizmu i zwierzęcych odznak przynależności człowieka. Bo czymże można określić podpisywanie się gdzie popadnie jak nie podobnym zwyczajem psów. Czyli znaczenia za pomocą moczu, miejsca w którym zwierzak był. Mimo wszystko widać, że ludzie z eksploracyjnego odwalili kawał dobrej roboty. Działo prawie tchnie świeżością.

Następnym stanowiskiem, na które przedostaliśmy się za pomocą bików było najbardziej na północ położone działo nr 104. Chyba jeszcze świeżo malowane. Najbardziej widowiskowe, bo w gustownym karmazynowym podkładzie. Jeszcze nie wspominałem, że oglądane przez nas działa są kalibru 130mm produkcji rosyjskiej. Na naszym wybrzeżu zachowało się tylko kilka takich stanowisk na których możemy je oglądać. Najbardziej kompletne znajduje się na Helu. Robimy tutaj zbiorową fotkę i kierujemy się do najbardziej na południe położonego stanowiska nr 101. Natomiast JJ ACtiv ucieka na wcześniej umówione spotkanie. Jeszcze go czasem zobaczymy jak spaceruje po bulwarze z jakąś laską.

To działo jest najmniej odnowione. Mimo wszystko działobitnia jest wysprzątana i oczyszczona z liści. Z niej jest najwspanialszy widok na zatokę. Jest to ostatni obiekt który zamierzamy zwiedzić na terenie BASu nr 11. Widać stąd wieżę kierowania ogniem, oraz schron dla załogi baterii. Jednak te obiekty znajdują się na zamkniętym terenie wojskowym.

Zadowoleni z obejrzenia tych słynnych obiektów architektury militarnej wracamy na Polankę Redłowską. Schodami zjeżdżamy na Bulwar Nadmorski i wzdłuż niego jedziemy w kierunku Skweru Kościuszki. Po drodze mijamy jeszcze muzeum Marynarki Wojennej na terenie którego zaprezentowano działa z historii całej naszej marynarki. Dojeżdżamy na koniec skweru, gdzie w tamtejszej nieczynnej informacji, lustrując mapę, opracowujemy jakiś ciekawy plan powrotu do Gdańska.

Wybieramy wariant drogi wzdłuż plaży. Najpierw wracamy na wcześniejszą polankę. Z niej jadąc ścieżkami i ulicami przedostajemy się wzdłuż lasu na Płytę Redłowską i zjeżdżamy pięknym zjazdem w dół do Orłowa. Stamtąd już wzdłuż brzegu i Sopockiego Parku dojeżdżamy do mola, w pobliżu którego opuszcza nas Wojtek który wraca do Gdyni.

My z Łukaszem jedziemy przez Jelitkowo do Oliwy w której kończymy wycieczkę. Muszę przyznać, że uwielbiam tego typu spacery pod wieczór. Człowiek się nie zmęczy, a i zobaczy co nieco. Teraz będzie coraz więcej takich wycieczek. Będą i włóczęgi po trójmieście co najmniej raz w tygodniu jak i spacery wieczorne po lasach. W końcu ciekawych rzeczy które można zobaczyć w trójmieście jest pełno.


Linki:

o Bateriach Stałych:

http://www.bas.tpf.pl/

o BAS 11:

http://www.fortyfikacje.eksploracja.pl/fr_11bas.htm

I o tym co zrobili z Forum Eksploracyjnego na BAS 11

http://skocz.pl/dtkd


Dodane 28 kwietnia 2007, 00:45 przez Phantom

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Phantom


wwp, 27 kwietnia 2007, 18:51
tylko mogę żałować :(
ubot, 28 kwietnia 2007, 11:06
ja tez...
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (6)