na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Tour de Krynica Morska, 11 czerwca 2009



W Boże ciało zaplanowałem wypad do Krynicy Morskiej. Info o tym umieściłem na necie i na ogłoszenie odpowiedziała jedna osoba. Janek.
Startujemy ok. 11.15 z dworca głównego w Gdańsku , pedałując w stronę Olszynki. Na wysokości przepompowni spotykamy niejakiego Piotrka , który jechał z Nowego Portu do Sobieszewa. Jak się okazało nie zna on dobrze drogi i dołącza się do nas. W Przejazdowie trafiamy na procesję. Ja i Piotrek jakoś się przez nią przeprawiamy i postanawiamy poczekać na Janka na skrzyżowaniu. Gdy procesja poszła po Janku ani śladu , więc go szukam a Piotrek odłącza się. W poszukiwaniu Janka objechałem całe Przejazdowo , niestety bez rezultatu , więc podjołem decyzję że jadę sam
W Sobieszewie kolejna niespodzianka. Przepływające statki uniemożliwiają przejazd przez most. Postój trwa jakieś 10 minut. Tuż za mostem wjeżdżam na nowo wybudowaną ścieżkę rowerową , która prowadzi do ulicy Przegalinskiej , a potem z powrotem na szosę , by w Świbnie , wjechać znowu na ścieżkę rowerową , którą dojeżdżam aż do promu. Od obsługi dowiaduje się że do Krynicy stąd jest jakieś 35km. , na zegarku już po 13 a z tyłu czarne chmury zbliżają się , więc raczej już Krynicy nie zobaczę i dojade najwyżej do Kątów Rybackich. Bez większych histrorii tam docieram , zatrzymując się na chwile w Stegnie by sfotografować miejscowy kościół. Potem jeszcze foto przy napisie Sztutowo i osiągam Kąty. Przed zwiedzaniem tej miejscowości postanawiam w jednej miejscowcyh knajpek wrzucić coś na żołądek. W samą porę akurat w tym momencie przyszło prawdziwe oberwanie chmury. Po deszczu udałem się do Muzeum Zalewu Wiślanego niestety nieczynnego z powodu święta. Postanawiam więc zrobić fotkę Zalewu i udać się na popas na plażę , trwa on ok. 20 minut.
Po popasie wracam do Gdańska i z tamtąd widzę znowu czarne chmury. W końcu w Jantarze ponownie leje. Za Jantarem spotykam turystę sakwiarza , Pana Kazimierza , który jechał rowerem do Gdańska z Białegostoku. Ja też jadę w tym kierunku więc do Grodu Neptuna jedziemy razem. W Sobieszewie spotykamy jednego z Gdańszczan , który wracał do Wrzeszcza. Za mostem się roztaliśmy , gdyż on wybrał się Benzynową. My natomiast w towarzystwie nadaciągającej gwałtownej burzy pojechaliśmy na wprost. Burza dopada nas w Przejazdowie. Schronienie znajdujemy w restauracji Złota Podkowa , której pracownikom należą się szczególne podziękowania za ciepłą darmową kawkę i herbatkę. Podczas jej popijania strzela nad nami żarówka.
Gdy deszcz zelżał podjeliśmy decyzję że nie jedziemy do Gdańska przez Olszynkę a 7-mką przez Makro. Pana rowerzystę z Białegostoku odprowadziłem na Długą , gdzie miał nocleg u córki , a sam skierowałem się Cienistą na Chełm robiąc tego dnia 114 km.




Dodane 12 czerwca 2009, 10:03 przez WOJT

Fotorelacja uczestnika WOJT


Janek, 12 czerwca 2009, 1:49
Na miejscu zbiórki zjawiliśmy się dokładnie o 10:59 we trzech : ja , Janusz i Stefan . Mieliśmy tylko jeden rower , więc z organizator musiał wybrać tylko jednego . Którego ?
Janek, 12 czerwca 2009, 22:49
Procesja mnie zatrzymała , a gdy zawróciła i ruszyła prosto na mnie uciekłem , by mnie nie stratowała . Po własnych śladach do domu dowlokłem się razem z pierwszymi kroplami ulewy . Tak to dziewczynki sypiące kwiatki uchroniły mnie przed zmoknięciem :)
mit, 13 czerwca 2009, 8:17
Gratulacje Janku! Salwując się ucieczką wykazałeś się wielką przytomnością umysłu :) Tratujący Cię tłum nawet nie wiedziałby, że depcząc jednego rowerzystę uczyniłby wielkie spustoszenie na tym portalu :)))
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (26)