na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Czarnym szlakiem do Gołubia a może i dalej, 9 maja 2009



Pierwsze koty za płoty. Debiut mój uważam za zaliczony, a nawet a udany. Do domu wszyscy dojechali, strat w ludziach nie odnotowałam, zatem pełny sukces ;). Mojej skromnej osobie przypadła podwójna rola: organizatorki i – jeszcze bardziej zaszczytna – wycieczkowego spowalniacza.

A wszystko zaczęło się wietrznie i pochmurnie na wrzeszczańskim dworcu. Promyczkiem słońca w tych niesprzyjających warunkach przyrody była buzia nowego, podejrzewam nawet mocno nieletniego, bajkera – czy ktoś zdążył się go o imię dopytać? Radość nasza nie trwała jednak długo – przed Matemblewem młoda krew zmyła się w iście angielskim stylu. Ale gdy się zaczyna przygodę z Rwmem od przejażdżki z UFO, to tak się sprawy kończą.

Do Otomina uzbierała się prężna grupka 14 uczestników i odnalazło się też upragnione słońce. Czarny szlak po ostatnich deszczach okazał się bardzo przyjazny bajkerom, aż do Wyczechowa. Tam, na podjeździe za wsią zakopaliśmy się w błocie po kostki. Był płacz i łzy nad spdami i v-breakami. W ruch poszły chusteczki i badyle. Po tym traumatycznym przeżyciu wycieczka ruszyła na Wiezycę, którą skutecznie zdobyła.

Przygodę z szlakiem zakończyliśmy w Gołubiu, gdzie wycieczka podzieliła się na 3 frakcje: 1. „jedynie słuszna” podążyła przez Stare Czaple, Przewóz, Chmielno, Pomieczyńską Hutę, Hopy, Trzy Rzeki, Tokary do 3miasta, 2. „Wywrotowa” pod dowództwem Topola udała się w niewiadomym kierunku, a następnie zameldowała na popasie w kolbudzkiej pizzeri, 3. „zdroworozsądkowa” skorzystała z oferty PKP.

Dziękuję wszystkim uczestnikom za świetną zabawę. Szczególne podziękowania dla Agnieszki, Tomka, Marcina i Sławka, a za co? niech się sami domyślą :D.

Houk


Dodane 11 maja 2009, 01:25 przez too_tiki

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Sławek

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Wickerman


Apollo, 10 maja 2009, 11:03
troche blotka tez mieliscie ;)
Wickerman, 10 maja 2009, 11:09
Fotki dodane :)) Dzięki wszystkim za super rajdzik. Atmosfera jak zawsze rewelacja :D
Szkoda że z powodu kolana musiałem zrezygnować z powrotu do domu na kłach. Razem z grupą przejechałem 80km, a w sumie 97.
Senna, 10 maja 2009, 12:17
Dzięki przede wszystkim Organizatorce za wspaniały rajd. Organizacja,trasa oraz pogoda rewelacyjna. Wszystkim Uczestnikom wielkie dzięki za towarzystwo. Żałuję że musiałem Was opuścić w Gołubiu (udało się wrócić w niespełna 3 godziny ;-).
Do zobaczenia.
Kris, 10 maja 2009, 12:22
Jako ze nasza 3 dezerterów odłączyła się, a reszta pewnie obecnie turla po lasach Wejherowskich napisze co było i co was ciekawego ominęło:)

Wiec zaczęło się skromnie, leniwie ruszyliśmy po gruntach troszkę szybciej po asfaltach
powiedziałbym strasznie leniwie zahaczając oczywiście o kawałek asfaltowego czarnego.
Jako ze mieliśmy sporo czasu i wybraliśmy szybszy wariant świecie byliśmy przekonani
ze tak będzie:)

Niedługo trzeba było czekać aby nas los wyprowadził z błędnego toku myślenia:)
Zafundowaliśmy sobie jeden porządny odpoczynek, później również kilka mniejszych a czas nieubłaganie leciał:) Podążając dalej wyrwawszy do przodu wyboistymi gruntami usłyszałem huk 'pękającej plastikowej butelki' i okrzyki Kris... no cóż trzeba było wrócić i zobaczy co jest grane:) widzę Krystiana trzymającego siodełko w dłoni :) rotfl, tutaj w tym miejscu trzeba było obalić wiele mitów z tym związanych o których nie wypada mówić:)
Po krótkiej analizie wracamy do pobliskiej wiochy załatwić sprawę, śrubka jest, kilka obrotów wiertarka i na koń:)
To co się później działo należny wpisać do dziennika RWM w dziale Cuda RWM :)
załapaliśmy piękne asfalty, jechało sie przyjemnie milo bez zgrzytów i sensacji aż do czasu,
kiedy na ambicje wjechał mi szczeniak na skuterze :P no to sru na blat i ile fabryka dała.
Doszłem do kolesia jadać równolegle z nim, licznik wskazywał ok 48 :)
zęby satysfakcji było dość, wyprzedziłem kolesia pokazując mu wyższość koni fizycznych nad mechanicznymi :) na pożegnanie ponownie sie z nim zrównałem, wymieniliśmy sie pokazem uzębienia niestety bez uścisku dłoni, co by przy takich prędkościach mogło doprowadzić do niezłych turbulencji :)

Trzeba było ochłonąć, jadać dalej do Kolbud, juz w samych Kolbudach Topol zabrał sie za VW Sharana który chciał sprawdzić czy jego licznik go nie oszukuje, a ja wybrałem mniejszy kaliber czyli Renault Clio, które zgodnie z regulaminem jechało jakaś 50 :)

Zachęceni zapachami pobliskiej pizzerii postanowiliśmy naładować akumulatory i znowu się rozleniwić:)
Mój bilans to 2 złamane szprychy, 1 kapeć, Vmax 63, 144km :)
W Gdańsku odnotowaliśmy przyjazd ok 21.00 a miało być szybciej i krócej, a wyszło jak zwykle:)
woytek49, 10 maja 2009, 13:13
Kris nie był to "Lajt" ,więc skąd ten kilometraż ?
Kris, 10 maja 2009, 13:19
sprostowanie było nas 4, Krystian oczywiście sie zagubił w relacji :)
z licznika a skąd?:) start wycieczki. 7.15 czas jazdy 8.02h, Gdańsk 21, ok 6 GODZIN postojów REKORD :) średnia ok 18 więc lajt :P
woytek49, 10 maja 2009, 13:21
aha.... to jest OK.:)))
Sławek, 10 maja 2009, 13:29
dzięki za ciekawy rajd :) Organizatorce za to że trzymała dobre tempo dla słabszych kondycyjnie (czyli dla mnie :)) Dzięki temu dojechałem żyw i zdrów. Wszak był to mój pierwszy rajd w tym roku (po 8 miesięcznej przerwie).
Równie ciekawa także była droga powrotna. Ach te asfaltowe interwały - prawie jak specjalny tor szybkościowy dla "zabudowanych torowców" ;) ale szkoda że taki krótki. Strome szutrowe zjazdy dodały mi energii (nie wiem skąd) ale co za darmo to nie pytam :)
Agniecha, 10 maja 2009, 15:32
Suuuper rajdzik! W końcu coś dłuższego:) Mi wyszło 150 km - super widoczki, bajkowe krajobrazy. To niesamowite, że jest u nas tyle pięknych szlaków - z prawie całkowitym pominięciem szosy. Dzięki wszystkim za rajd!
Kasia, 11 maja 2009, 6:00
Ha, pięknie słońce świeciło, a wiatr tak orzeźwiający na polach był (dobrze, że nielicznych), że można było spokojnie próbować latania rowerem :). Cóż, jechało się jakoś lepiej, niże kilka miesięcy temu w śniegu po piasty:).
Piter, 11 maja 2009, 16:53
było bardzo fajnie; mi wyszło 173 km, na Karwinach jeszcze skoczyłem na czerwony, w domu byłem o 21:30, świetny Rajdzik :-)))
Piter, 11 maja 2009, 17:17
moje straty to złapany kapeć tuż przed domem :-)
Marta, 11 maja 2009, 18:09
Cały Piotruś :-)))
Wickerman, 11 maja 2009, 22:33
1. Kolega, który jechał z nami tylko przez chwilę to był Seba (no chyba, że coś źle zrozumiałem).
2. Z Gołubia ruszyła jeszcze czwarta frakcja.. jednoosobowa, w postaci Jacka, który samotnie pierwszy ruszył w kierunku domu czyli.. do Redy (?).
3. Nie ma sprawy Kasiu.. polecam się na przyszłość ;)
Wickerman, 11 maja 2009, 22:34
4. ..i dzięki za super rajd :) Potwierdzam, że debiut jak najbardziej udany :))
Senna, 12 maja 2009, 18:16
Zgadza się, do Redy :-)
Może Rowokół z Łebą albo Dolina Słupi ?
WOJT, 13 maja 2009, 21:01
Gratuluje oby tak dalej takiego debiutu chyba się nie spodziewałaś powodzenia na kolejnych trasach
WOJT, 13 maja 2009, 21:03
Mi Sianowo niestety nie wyszło bo lało mam nadzieje że wypali następnym razem pozdrawiam
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (9)