na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Wejherowo => Wejherowo, 3 maja 2009



Plan wycieczki był chyba zbyt ambitny i to pewnie z tego powodu mój debiut jako prowadzącego nie wypadł za dobrze. A było to tak..

Z uwagi na ‘długi’ (choć w tym roku wyjątkowo krótki) majowy weekend i RwMowy spływ kajakowy nie liczyłem (zakładając wycieczkę) na specjalnie dużą frekwencję, okazało się jednak że chętni się znaleźli i to w całkiem pokaźnej liczbie. Na starcie w Wejherowie pojawiło się w sumie aż 11 chętnych do jazdy bikerów + trochę speszony z tego powodu prowadzący. Przed wyjazdem zadzwonił jeszcze Woytek49, żałując że nie może z nami jechać i życząc mi powodzenia w prowadzeniu wycieczki – dziękuję pięknie :))

Z małym poślizgiem, ok. 10:35 ruszyliśmy w kierunku Pucka – miał byś niebieski szlak, ale Wejherowo opuszczaliśmy zmodyfikowaną (nie ostatni raz tego dnia) trasą prowadzeni przez Michała i Janusza. Potem był już las i pagórkowaty teren czyli to, co tygrysy lubią najbardziej - a przynajmniej niektóre z nich ;) W okolicach Połchowa (chyba?) odłączyli się UFO i Apollo (podobno sklepu szukali), a reszta grupy poturlała się dalej. Ponownie spotkaliśmy się w Rzucenie, gdzie na molo zrobiliśmy krótki postój. Tam także dołączył do nas Kris.. na szczęście jako 13. uczestnik nie przyniósł nam żadnego pecha ;)

Trasę między Rzucewem, a Puckiem pokonaliśmy nie całkiem po szlaku, aby uniknąć kłopotliwego kręcenia plażą. Za to mogliśmy pomęczyć się trochę na ścieżce, która wiodła górą Klifu Puckiego, a przy okazji cieszyć się pięknym widokiem na Zatokę Pucką.

W Pucku ponownie podzieliliśmy się na 2 grupy: pierwsza w składzie Kasia, UFO i Kris pojechała.. w sobie tylko znanym kierunku, a cała reszta udała się na rynek gdzie przeprowadziła oblężenie słynnej cukierni i wyjadła cały zapas lodów śmietankowych – no chyba że się przesłyszałem ;) Tu nastąpiła mała analiza naszego położenia (było już sporo po 14, a pokonaliśmy dopiero ok. 1/3 zaplanowanego dystansu) i zapadła decyzja o zmianie trasy.. i to właśnie moja wpadka - przejechaliśmy tylko jeden z trzech zaplanowanych szlaków (oczywiście nie całych).

Ale w związku z tym chciałbym tu zadeklarować, że jeśli mnie nikt nie uprzedzi, to w celu zrehabilitowania się powtórzę tę wycieczkę i tym razem trasa zostanie przejechana w całości. Poczekam tylko na jakieś deszcze, bo piasku było jak dla mnie za dużo. Cytując Panią Mamoniową można by rzec, że „Susza wywarła wielkie spustoszenie” ;)

Wracając do naszej wycieczki.. ruszyliśmy szosą przez Połczyno do Darżlubia, gdzie skręciliśmy w kierunku Wejherowa. Po chwili dogoniła nas grupa pościgowa, czyli Kasia, UFO i Kris, więc znowu była nas 13-stka i tak kręciliśmy sobie radośnie asfaltem przez Puszczę Darżlubską.
Do Wejherowa dotarliśmy ok. 16:30 po wspólnym przejechaniu 56km. Tu zakończyła się „oficjalna” część wycieczki, za którą bardzo serdecznie wszystkim dziękuję :))

To nie był jednak jeszcze koniec naszej niedzielnej przygody. W Wejherowie czekała na nas Kamila, która wraz z ósemką „niedokręconych” ruszyła na kłach w kierunku Gdańska. Najpierw asfaltem, a następnie fragmentami czerwonego szlaku kręciliśmy raźno w promieniach popołudniowego słońca.. bajka :) Gdzieś po drodze (chyba na wysokości Rumii/Chylonii?) odłączyli się od nas Janusz i Robert, a następnie pokierowani przez Stefana w okolicy Wiczlina, Kamila i ja odbiliśmy na czarny szlak. I tak się ta dobra dusza przejęła, że nie tam pojechaliśmy gdzie trzeba, że zawróciła i chciała nas szukać – dzięki Ci Stefciu za troskę :)) Spotkaliśmy się więc ponownie i razem wjechaliśmy na Krzyżową Górę, a następnie odwiedziliśmy miejsce gdzie Adder niedawno orał pole.. twarzą ;) Przy obwodnicy pożegnaliśmy się ze Stefanem (ponownie) i czarnym szlakiem pognaliśmy w dół, w kierunku rzeki Kaczej. Stąd czerwonym szlakiem, przy zapadających już ciemnościach dotarliśmy do Kamiennego Potoku, a potem już śmieszką poturlaliśmy się do Brzeźna. Pod domem mój licznik pokazywał 113km.

• Miło mi było poznać kilka nowych (przynajmniej dla mnie) osób, które pojawiły się na wycieczce. A Robert zdaje się, że w ogóle był pierwszy raz – mam nadzieję że się nie zraził i zostanie z nami na dłużej.
• Szacunek dla Alali za dzielne radzenie sobie z trudami trasy. Chyba jej się spodobało, bo z tego co dziś widziałem na Shoutboxie już trenuje na jesiennego Harpagana rowerowego ;)
• Zapewniam, że się nie poddam i niedługo znowu jakiś rajdzik zorganizuję.. i to nawet chyba nocny. Ciekawe czy ktoś się odważy :>


Dodane 5 maja 2009, 13:44 przez Wickerman

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika efasen

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Wickerman


Alicja, 4 maja 2009, 8:53
fajne zdjęcia :) eh no i nie udało mi się uciec z wycieczki .... Dziękuje wszystkim za wycieczkę, za cenne rady i w ogóle:)
Stefan, 4 maja 2009, 12:15
Piękna terapia, przez zabawę na 105 !!!
Dzięki :)))
Stefciu
Kasia, 4 maja 2009, 14:43
Uuu, już dawno żaden lajt modyfikowany nie dał mi tak popalić. Starzeję się chyba :)
Michał, 4 maja 2009, 18:25
Łał, jakie fajne zdjęcia mam z Alicją :). Wyglądam jak bodyguard na rowerze ;). Nieskromnie napiszę, iż też mam swój udział w udaremnieniu ucieczki Alicji z naszej wycieczki :D.
To był mój chrzest bojowy z RWM i jestem mile zaskoczony wspaniałą atmosferą całego towarzystwa na szlaku.

Podziękowania dla Kaśki za rowerowe rady/porady.

Graba dla organizatora.
Robson63, 4 maja 2009, 20:41
Dziękuję wszystkim za wspólną wycieczkę, było super. To pisze Robert - jechałem na rowerze z kwadratową ramą. Pozdrawiam, do zobaczenia.
Kris, 4 maja 2009, 21:18
Kasia a to pewnie po tej pizzy :):):):):)
Kris, 4 maja 2009, 21:27
Dzięki Wickerman za odwiedziny w moich rodzinnych stronach, trochę się poopalałem, trochę docisnąłem do Rzucewa, w końcu i tak zamuliłem wyprowadzając 'nas' w pole:)
Jak zwykle wspaniale towarzystwo, doskonałe tempo, dzięki któremu można było wsłuchać się w naturę.. tego właśnie akurat było mi potrzeba...
Apollo, 4 maja 2009, 21:56
Ja również dziękuję za mile spędzony dzionek. Trasa, okolice bardzo ładne i do tego pogoda nam dopisała.
cala wycieczka u mnie na zegarze wyniosła 115km i bylem w domku o 20.00 -myślałem ze szybciej się uporamy i gdyby nie powrót na kolach to pewnie by tak było, ale co tu dużo gadać ścieżka od wejherowa do gdańska była równie fajna jak ta wcześniejsza (poza kilkoma zajefajnymi długimi podjazdami dającymi nieźle popalić).

Czy ktoś posiada jeszcze jakieś fotki?

Pozdrawiam
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (248)