na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Wdzydzki Krzyż - /zaś wersja dla innowerców brzmi "Szabasowa jazda" , 2 maja 2009


Trasa wycieczki:
Wdzydze Kiszewskie Skoczkowo Czarlina Przerębska Huta Rów Wygoda Szczajewo Joniny Małe Przytarnia Borsk Jasnochówka Wdzydze Tucholskie Gołuń Wdzydze Kiszewskie



Zasada trzech jedności - zespół trzech reguł podstawowych dla klasycystycznej koncepcji fabuły dramatu lub wyłącznie tragedii. Reguły te to jedność czasu, jedność miejsca i jedność akcji. / maturzystom ku uwadze /


dramat w II aktach pod tytułem
Wdzydzki Krzyż
lub inaczej
Szabasowa jazda

I tak:

Czas- śliczny drugi dzień majowy roku 2009, słońce w znaku Byka,

Miejsce - wyżłobione niegdyś przez potężne lodowce dwie krzyżujące się ze sobą rynny nazywane Wdzydzkim Krzyżem lub Kaszubskim Morzem, Wielką Wodą albo Szerzawą dziś to zespół pięciu jezior tj. Wdzydze, Radolne, Gołuń, Jelenie i Słupinko na Równinie Charzykowskiej w Borach Tucholskich o ogólnej powierzchni 1570,3 ha objęty obszarem Wdzydzkiego Parku Krajobrazowego.

Akcja - / więc skoro fabuła ma mieć charakter liniowy i być jednowątkowym układem zdarzeń pozbawionym scen epizodycznych i wątków pobocznych a rozwój wydarzeń w czasie trwania akcji ma prowadzić wprost do rozwiązania konfliktu zarysowanego w dramacie / to najlepiej przedstawi ją ślad opony wyciśnięty na piaseczkach dróg i ścieżek a jedynie czasem jakiegoś asfalciku.

Didaskalia - lasy, lasy, lasy, lasy, lasy i lasy - sosnowe rzecz jasna, czasem kremowoszare piaski pól ziemi kaszubskiej, i cała masa „wkurzającego” kurzu i pyłu.

Osoby dramatu – tak licznie przybyłe na miejsce startu o wyznaczonej porze, iż reżyser czyli organizator wpierw próbował je policzyć / co niewątpliwie w obowiązkach organizatora leży / jednakże potem widząc daremność wysiłków zaniechał dalszego liczenia.

Tyle wprowadzenia a jeśli by uważny czytelnik zapytał gdzie tu konflikt ? to poproszę o cierpliwość bo odpowiedź nastąpi pod koniec.

Nadto powiedzieć w tym miejscu należy, iż pod wpływem relacji z rekonesansu rowerowego całej trasy dokonanego wieczorną porą w dniu poprzedzającym rajd przez niezastąpionych harpaganów w osobach NoSainta – Adama i Paffa – Pawła, organizator podjął decyzję o odwróceniu kierunku jazdy rajdu, wbrew temu co planował wcześniej do tego obarczając trudną funkcją bycia ”szlakowym” niezmordowanego Adama.

Akt I – męczący
Ruszamy, wpierw nieco leniwie, spod bramy stanicy wodnej PTTK we Wdzydzach Kiszewskich, kierując się prosto na północ czerwonymi w pełnym południowym słońcu znakami szlaku Kaszubskiego. Zaraz potem na pierwszym podjeździe odpadają nam mniej wprawieni w jeździe uczestnicy, mimo prób instruowania przez Pawła jak jechać rowerem aby dojechać i się nie zmęczyć.
Pierwsze metry od razu pokazują, co potrafią korzenie i nadjeziorna skarpa jeziora Jelenie zsadzając z rowerów nawet najbardziej wytrawnych bikerów i tak to jest, aż do miejsca gdzie wydostajemy się do szosy idącej na Wąglikowice.
Potem paręset metrów asfaltem przez las, bo szkoda czasu a słońce wysoko już i w Skoczkowie ostrym tempem wskakujemy w kierunku zachodnim idącą wyśmienitą „szutrostradę”, która „wkurzając” ostatnich w ogonie jadących bikerów doprowadza nas prawie do ekstazy bikerskiej a potem do Czarliny, skąd jedziemy na cypel nad jeziorem Jelenie leżący na wprost naszej bazy noclegowej w stanicy.
Robimy krótką przerwę na małe co nieco, oraz sesję fotograficzną, dzięki której znów będziemy mogli się przekonać kto robi najśliczniejsze zdjęcia zamieszczane na RwM-ie.
Po przerwie jedziemy dalej w kierunku zachodnim i przedostawszy się mostkiem nad Wdą w Przerębskiej Hucie zaczynamy grzęznać, niekiedy całkiem, w sypkim piachu leśnych dróżek, ale co poniektórym nie przeszkadza to oderwać się od grupy głównej i popędzić przed siebie tak bardzo, iż tylko telefonicznie ich można przywołać, bo skręcamy w kierunku południowym na Rów a potem Wygodę i Szczajewo oraz Joniny Małe.
Po jakimś czasie pedałowania w tym piachu, widząc zmęczenie na twarzach bikerów NoSaint zarządza postój na małym leśnym parkingu nad jeziorem Wdzydze tuż przed wjazdem do wsi Przytarnia. Odpoczywamy wylegując się na trawie w pełnym słońcu.
Trochę tu zebrawszy siły udajemy się do pobliskiego już Borska na posiłek w barze przy przystani. Po drodze zmykają nam rozpędzeni bikerzy udający się do Kościerzyny, aby stamtąd pociągiem pojechać do swoich domów.

Akt II – relaksujący
W Borsku spożywamy porządne posiłki i nabierając sił zastanawiamy się jak pojedziemy dalej.
Pojawia się kolejny pomysł Super Mario – Marcina , aby udać się na pobliskie lotnisko na organizowane tam pokazy ścigantów i to powoduje kolejny rozłam w grupie bo, jedni ulegają tej sugestii, a inni udają się z Borska nad jeziorem idącym szlakiem Wdzydzkim, który kusi czarnymi znakami szlakowymi w kierunku Wdzydz Tucholskich. Dalej poprzez Lipę aż do Gołunia tylko las, las, las, las i las i do tego piasek i piasek i piasek i piasek ! przemieszany z igliwiem.
Ufff ! ale za to w Gołuniu skręcamy na zachód i znów widzimy czerwone znaki szlaku Kaszubskiego, który nas prowadzi pomiędzy sosnami i idiotycznymi z punktu widzenia wędrowca płotami posesji posesjonatów nad jeziorem Gołuń aż do samych Wdzydz Kiszewskich.
Wpadamy na stanicę jeszcze przed godziną 17 i okazuje się, że drugiej grupy tu jeszcze nie ma. Po dłuższym czasie wreszcie przybywają i wychodzi na jaw, że Kozica – Jola tak intensywnie wykorzystywała swoje nowe SPD, iż doprowadziła do urwania haka i tylnej przerzutki w swoim rowerze, dzięki czemu miała okazję sprawdzić twardość adamowego siodełka, zaś on dzięki temu popróbował sił w jeździe na ostrym kole, więc pewnie niebawem będzie konkurował z Flash-em.

Obiecałem wskazać konflikt, ale ponieważ był głęboko skryty i całe szczęście takim pozostał do samego końca to i ja zmilczę :)

Dystans pokonany tego dnia – 47 km wg licznika

WWP.




Dodane 8 maja 2009, 12:50 przez wwp

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika paff

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika Agniecha

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika marek_r


Agniecha, 4 maja 2009, 19:57
Zdjęcia z wycieczki wymyślonej przez wwp, a prowadzonej przez No saint - z powodu niedyspozycji organizatora - dodane:) Część zdjęć końcowych jest z wycieczki niedzielnej, która prowadziła z Wdzydz Kiszewskich, przez Gołuń, Konarzyny, Wojtal do Odrów, by szlakiem zielonym przez Bąk poprowadzić naszą piątkę na obiecaną pyszniutką drożdżówkę z rabarbarem:) Nadmienię, iż szlak o długości ok. 50 km pokonaliśmy w czasie 3 h:) z przerwami;d Dzięki wielkie za taką udaną przejażdżkę.
t.o.p.o.l., 4 maja 2009, 20:08
50km w 3 h ! pfi też mi wyczyn ?! :-) :-)
Agniecha, 4 maja 2009, 20:11
Zważywszy, że szlak sobotni, który miał 43 km zrobiliśmy w 7 h:)
Aneta, 5 maja 2009, 6:34
Dzięki za wycieczkę w pięknej scenerii, za wyrozumiałość oraz motywacje dla najwolniejszych :) nasza trójka mimo zmęczenia, wspominając wypadzik ma uśmiech od ucha do ucha :) :) :)
Mxer, 5 maja 2009, 8:04
" Agniecha, 4 maja 2009, 20:11 Usuń
Zważywszy, że szlak sobotni, który miał 43 km zrobiliśmy w 7 h:)"

A nie mowilem :P wykrakalem :)
Agniecha, 5 maja 2009, 10:41
Ale o co chodzi?:)
Przecież było extra!:) Wyborne towarzystwo, piękna pogoda - czego chcieć więcej?
paff, 5 maja 2009, 10:56
Powtórki :-)))
Mxer, 5 maja 2009, 11:00
pelna relacja dodana :)
Agniecha, 5 maja 2009, 11:04
Paweł! Powtórki? A może ktoś ma jakiś pomysł na czerwcowy weekend - od 11 do 14 czerwca?
psuja, 5 maja 2009, 11:06
Wojtuś - nie pozostaje mi nic innego, jak chylić kask przed Twym dramaturgicznym talentem ;))) Świetna relacja! Z lekką nutką... sam wiesz czego :D

Teraz jeszcze bardziej żałuję, że nie mogłam jechać z Wami ;))) Widać na ten dzień pisany był mi inny dramat - w wersji zdecydowanie bardziej komediowej :D ale relacji nie zamieszczę, choć byłoby co oglądać i o czym pisać ;)
Marta, 5 maja 2009, 11:09
Relacja I klasa! liczę na więcej dramatycznych scenariuszy.
wwp, 5 maja 2009, 11:12
dziękuję za uznanie alem nie godny nosić pióra - pardon laptopa - za lepszymi ode mnie w tej mierze a co do nutki ? hmmmmmm miodówki ?:) z limonką chyba co ?
Agniecha, 5 maja 2009, 11:34
fiu fiu, moje uznanie Mistrzu pióra:)
Pawel K., 5 maja 2009, 17:38
Relacja pierwsza klasa. Byłem pierwszy raz z WAMI. Było fajnie. Nie wiedziałem, że można być aż tak wkręconym w kręcenie:) Mam nadzieję pojechać jeszcze kiedyś. Pozdro
Bono, 7 maja 2009, 11:44
Ale zbieg okoliczności, dzień wcześniej sam się męczyłem na tych piaskach.
Agniecha, 7 maja 2009, 12:05
Tego dnia, co Ty się męczyłeś na piaskach, my męczyliśmy się z Wdą:) Choć to raczej przyjemne męczenie było:)
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (217)