na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » Mala petla Kaszubska, 12 kwietnia 2009



Slowo się rzeklo, wiec pare slow o wczorajszej wycieczce.
Prawde mowiec z trudem zebralem się do wyjscia. Niebio zaciągnięte, zimno i ponuro. Pogoda raczej barowa, a przynajmniej, fotelowa… Ale trudno, dojade chociaz do Otomina i wroce do domu, tak pomyślawszy, ociągając się, ruszyłem z Wojciecha, przez Kowale i Szadulki dojechalem do Otomina. A propos, od stadniny koni do skrzyżowania w Otomina, droga wylozona piekna kostaka, a do tego, asfalt wylany prawie do jeziora. Mam nadzieje ze nie przyjdzie im do glowy cignac tego asfaltu do Sulmina. Kiedy dojechałem nad jezioro w Otominie, stwierdziłem ze to jednak troche za malo i postanowiłem zakończyć rajd w Zukowie, ale jak już tam dotarłem, pomyślałem ze szkoda wracac, skoro już tyle przejechałem. Podumałem, podumałem i ostatecznie postanowiłem, ze jeżeli pogoda nie poprawi się, dojade do Tokar i wroce do Gdanska, przez Banino i Rębiechowo. Sw. Krzysztof, chyba wysłuchał moich narzekan na pogode i Tokary, przywitaly mnie słońcem, tak wiec już nie kombinowałem dalej i zdecydowałem jechac wedlog planu. W zdecydowanie lepszym nastroju, nucąc pod nosem piosenke Edith Piaf „La Foule”, razno ruszyłem do Jeleńskiej Huty. Tu, zrobiwszy pentelke, skierowałem się nad jezioro Kamien, gdzie spedziwszy godzinke, śniadając i kontemplując uroki przyrody, zagapiony w wode, po bardzo milo spedzonym odpoczynku, postanowiłem zaczac droge powrotna do Gdanska. Mimo ze była już godz15, zdecydowałem troche powłóczyć się po okolicy, zanim pojad do Kielna, skad przez Chwaszczyno i Oliwe, sciezka rowerowa dojade do domu. Reasumując, mimo kiepskich początków, reszta wraz z zakończeniem rajdu, bardzo udana. Jak to powiedział kirdys L. Miler- „Nie wazne jak mezczyzna zaczyna, wazne jak konczy…” Ja, pomimo ze jego koniec był raczej marny, jestem bardzo zadowolony ze nie poddalem się i dowiozłem rajd do konca. Dziekuje wszystkim których spotkałem po drodze i którzy, z wzajemnoscie z mojej strony, zyczyli mi wesolych swiat. I to tyle-dwa badyle…Pozdrawiam.
Aha, z planowanych 60 km. wykrecilem 89, z domu do domu.



Dodane 13 kwietnia 2009, 05:15 przez ubot

« poprzednie | pokaz ≡ | następne »Fotorelacja uczestnika ubot


ubot, 12 kwietnia 2009, 18:20
relacje zamieszcze pozniej
Mxer, 13 kwietnia 2009, 12:38
89km... ja po ostanich 17 mialem dosyc :)
ubot, 13 kwietnia 2009, 14:11
a no widzisz Mxer, starzejesz sie, Jakponad dwa lata temu wracalismy z Wejherowa, tez przez Chwaszczyno, to szlo nam calkiem nie zle, a moze to z powodu czestych przystankow pod sklepami w celu uzupelnienie p/iwa/lynow...
Mxer, 13 kwietnia 2009, 14:19
ta... to byla wycieczka... moze kiedys powtorzymy :P :F
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (236)