na rowerze


Ostatnie komentarze

Relacje » HARPAGAN-rowerowy, 18 kwietnia 2009



Spostrzeżenia Harpaganowego prawiczka.


Tułacz-impreza iście dla mnie nowatorskim przeżyciem.Tuż po nim stwierdzam ,że już zadna impra na oriętacje mnie nie powinna interesować.
Wszak przyznam ,że czasem zdarza mi się rzucać słowa na wiatr. Gdy po kilku piwkach siadłem na gadu i od słowa do słowa z kolegą Adamem doszliśmy do konsensusu jak spędzić 18 kwietnia,coraz bardziej się przekonywałem ,że było by błędem nie wystartować.
Klamka zapadła gdy Adaś oznajmił,że kasa już przelana-jedziemy.
Dni poprzedzające start w Harpaganie mijały mi iście spokojnie-bez nerwów. Ostatnia doba zaś to doznania iście szalone. Jak bym miał ponownie powiedzieć sakramentalne”tak”.Motyle w brzuchu,gęsia skórka. itd.itd.

Noc praktycznie nie przespana.3 h snu.Wstaje o 1ej.Tułanie się po domu,kanapki,ostatnie Harpaganowe przygotowania. Wreszcie godzina zero wybija i z adrenaliną staruje na miejsce zbiórki. Wrzeszcz,to tu zabiera nas Adam. Nas,bo do grona harpagonowych”dziewic”dołącza Kaśka-too tiki.

Droga upłynęła w dobrym humorku.

Bytonia! Wita nas wczesnym kwietniowym chłodem i szmerającym się przez chmury słońcem. Cisza,wszyscy śpią. Na posterunku jedynie obsługa i redaktorzy RwM. Kilka drobnych korekt w sprzęcie i ciche dialogi. Kawa,kanapka i zaraz jakoś gwarno się robi. Osób przybywa,weselej. Atmosfera w bazie jak i na póżniejszej trasie iście sielankowa.Zkażdej strony miłe spojrzenia uśmiech,żart. Klimat nie do opisania.
Po wizycie w sekretariacie i odebraniu niezbędnych gadzetów,motyle wręcz wyrywają się mi z jamy brzusznej.

Podjarany jak pędzelek,wyruszam na boisko gdzie za kilka minut START.

Parę słów od organizatorów,małe instrukcje i buuum.Jedziemy.Tu zaczyna się naprawdę coś niesamowitego.Nigdy dotąd nie gnałem i nie miałem takiej sredniej przez pierwsze 120km.Jednak adrenalina działa. Potem jednak zmęczenie wygrywa i przez następne 20 km trochę stopuje. Kryzys jednak mija i dalej ciągnę już bez przeszkód.
Trasa ułożona naprawdę wzorowo,błądzenia naprawdę mało-może to wynik dobrej współpracy z Adamem. Nawigacja naprawdę nie była niczym skomplikowanym. Tereny piękne. Jedynym aspektem który podcinał skrzydła na trasie Harpa to piach!! Okropny piach. Wprowadzone przeze mnie istotne zmiany przed startem okazały się może nie wzorowe,lecz istotne i znacząco polepszyło to trakcje po „wydmach”.
Mały błąd niestety się wkradł. Złe obliczyliśmy czas i nasza wizyta na mecie była 23 min po czasie. Jak się okazało był to nie błąd a wielbład. Z uzbieranych pk swobodnie zająć powinniśmy miejsca w rejonie 100.Lecz spóżnienie zdeklasowało nas 150 miejsc dalej.Masakra.
Nie świadom jeszcze tego wyniku w iście fantastycznych humorach opuszczamy niestety miejsce 37 Harpagana.

Reasumując:

Impreza na pewno cyklicznie będzie wizytować w mym kalendarium rowerowym. Błędem będzie nie zawitanie na następne edycje.

Dla jeszcze nie zdecydowanych:
Nie miejsce jest ważne:)),lecz zabawa,atmosfera,klimat. Sprawdzenie samego siebie,swych barier i przeżycie czegoś nowego. Ja bogatszy o start w Harpaganie ,naprawde gorąco zachęcam w jego udziale.ZAwsze można zrezygnować,zjechać do bazy. Lecz uwierzcie! Nie zrobicie tego!!!



Dodane 22 kwietnia 2009, 09:42 przez t.o.p.o.l.

2009-04-18   HARPAGAN-rowerowy (t.o.p.o.l.)
2009-04-18   HARPAGAN-rowerowy (Jordan)

Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Na piechotę


Ostatnie komentarze


Statystyki

W tej chwili online

  • + Gość (12)